ONZ chce cenzurować środowiska pro-life. Aborcja traktowana jak niezbywalne prawo
Autorzy Specjalnego Programu ONZ ds. Badań nad Reprodukcją Człowieka (HRP), działającego przy Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), wzywają do pociągnięcia platform cyfrowych do odpowiedzialności za rozpowszechnianie treści, które w ich mniemaniu, ograniczają dostęp do tzw. zdrowia oraz praw seksualnych i reprodukcyjnych. Ich zdaniem każdy sprzeciw wobec aborcji jest dezinformacją, podważającą prawa człowieka.
Cenzorskie zapędy
Autorzy dokumentu stoją na stanowisku, że dostęp do aborcji jest elementem praw człowieka, choć termin ten nie został przyjęty w wiążących dokumentach międzynarodowych. Używają oni w swoim opisie określenia dezinformacja do tego, by ukazać, że jest nią argumentowanie o zdolności dziecka nienarodzonego do odczuwania bólu.
Ich zdaniem bowiem "nieprawidłowe przekonania o bólu płodu były związane z poglądami antyaborcyjnymi, kształtując postawy wobec dostępu i polityki". Na bazie tego - według nich, taki argument, jako dezinformacja, powinien być cenzurowany - co kolejny raz pokazuje jak ideologia proaborcyjna eliminuje zdrowy rozsądek i naukę.
Za "dezinformację" uznali oni również to, że kanadyjski szpital katolicki zablokował dostęp do stron internetowych klinik aborcyjnych.
W dokumencie znajduje się też krytyka tradycyjnych poglądów kulturowych i religijnych, a także zarzuty m.in pod adresem amerykańskiej chrześcijańskiej prawicy za wspieranie w Etiopii ruchu działającego na rzecz "demontażu prawa do bezpiecznej i legalnej aborcji".
Działania te pokazują, że lewica nie cofnie się przed niczym, byleby wymusić całkowitą liberalizację prawa aborcyjnego.
Źródło: Republika, KAI
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X