Szefowa rumuńskiego MSZ: Rosja traci kontrolę
Pełniąca obowiązki ministra spraw zagranicznych Rumunii Oana Țoiu odrzuciła oskarżenia rosyjskiego ambasadora w Kiszyniowie. Według niej zarzuty, że Unia Europejska i Rumunia chcą „podważyć suwerenność Republiki Mołdawii”, są w praktyce przyznaniem Moskwy, że traci strefę wpływów. Țoiu podkreśliła, że Mołdawia jest na nieodwracalnej drodze do Unii Europejskiej.
Oana Țoiu odniosła się do słów ambasadora Rosji w Kiszyniowie Olega Ozerowa, który oskarżył Zachód o wymazywanie „chwalebnych kart historii rosyjsko-mołdawskiej” i wskazał na „tandem Bruksela–Bukareszt”. Dyplomata Putina stwierdził, że próby podważenia suwerenności i państwowości Mołdawii idą w parze z wysiłkami, by wymazać z pamięci publicznej wspólne dzieje z Rosją. Tandem ten — jego zdaniem działający „niestety przy współudziale lokalnych władz” — traktuje republikę wyłącznie jako pozbawione praw i zacofane peryferie, odtwarzając neokolonialny model jednostronnej zależności.
Rumunia odpowiedziała na rosyjskie zarzuty:
To w rzeczywistości oświadczenie Rosji, w którym przyznaje, że traci część strefy wpływów. Z pewnością stracili też kontrolę. Obywatele Republiki Mołdawii są na nieodwracalnej drodze do przystąpienia do Unii Europejskiej — powiedziała Țoiu.
Szefowa MSZ wskazała na otwarcie dwóch klastrów negocjacyjnych w ostatnim roku i zapowiedziała dążenie do otwarcia wszystkich do końca roku.
Droga europejska jest — jak podkreśliła — nieodwracalna z punktu widzenia woli obywateli. Jednocześnie Rumunia musi prowadzić pracę dyplomatyczną wewnątrz UE, by wszystkie państwa członkowskie zgodziły się na dalsze kroki.
Rosja reaguje na ten oczywisty fakt. Realistycznie rzecz biorąc, nie może już konkurować w scenariuszach przyszłości ani o Rumunię, ani o państwa członkowskie UE, ani o kraje, które chcą do Unii przystąpić.
Țoiu dodała, że Moskwa inwestuje setki milionów w propagandę nie po to, by promować własne osiągnięcia — tych, jak oceniła, nie ma, a sytuacja gospodarcza Rosji jest „głęboko niepokojąca” z punktu widzenia własnych obywateli — lecz po to, by osłabiać wizerunek NATO i Unii Europejskiej. Tę samą dynamikę Kreml stosuje wobec Mołdawii.
Kontekst jest szerszy. Rosja wydaliła rumuńskiego dyplomatę z ambasady w Moskwie. Chargé d’affaires Rumunii w Moskwie Liliana Burda została wezwana do rosyjskiego MSZ. W dniu, w którym Mołdawia obchodziła 35. rocznicę niepodległości, w pobliżu Kiszyniowa spadł dron — władze określiły to jako poważne naruszenie suwerenności.
Źródło: Republika/Digi24
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X