Już trzy ofiary śmiertelne zamachu w Charkowie
Do trzech wzrosła liczba ofiar śmiertelnych zamachu w Charkowie, na północnym wschodzie Ukrainy, gdzie w niedzielę rzucono ładunek wybuchowy w uczestników marszu z okazji pierwszej rocznicy zwycięstwa Rewolucji Godności na Majdanie Niepodległości w Kijowie.
Służby prasowe charkowskiej rady miejskiej poinformowały w poniedziałek, że w szpitalu zmarł ranny w wyniku eksplozji 15-letni chłopiec. Dwie inne ofiary to zabici na miejscu milicjant i miejscowy działacz Euromajdanu. Kilkanaście osób zostało rannych.
Poniedziałek jest w Charkowie dniem żałoby. Na budynkach opuszczono flagi i odwołano imprezy rozrywkowe. Mieszkańcy miasta licznie zgromadzili się po południu przed pomnikiem ukraińskiego wieszcza narodowego Tarasa Szewczenki. Składają tam kwiaty i zapalają znicze dla upamiętnienia ofiar tragedii.
Do zamachu doszło w niedzielę rano. Jeszcze tego samego dnia zatrzymano cztery osoby, a Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) podała, że podejrzani o zamach przeszli szkolenie i otrzymali broń w Rosji. – Ślady prowadzą do Biełgorodu w Federacji Rosyjskiej. Akcja była długo planowana, a jej celem było to, by zginęli ludzie – oznajmił doradca szefa SBU Markijan Łubkiwski.
Łubkiwski powiedział też, że SBU zapobiegła analogicznemu atakowi w Odessie. Jak wyjaśnił, SBU i MSW przechwyciły tam ładunek wybuchowy, w którym wykorzystano trotyl.
CZYTAJ TAKŻE:
Zamach na pokojowy marsz w Charkowie. Dwie osoby nie żyją, kilkanaście zostało rannych
Polecamy Radio Republika
Wiadomości
Najnowsze
Zła kondycja finansowa Jastrzębskiej Spółki Węglowej spowodowała niepopularną decyzję
Rząd Tuska chce dobić komunikację autobusową? Matysiak alarmuje
Pierwsza Dama wspiera organizację piłkarskich Mistrzostw Europy Kobiet