Francja zalegalizowała „pomoc w umieraniu”. Za barbarzyńskim "prawem" głosowało Zgromadzenie Narodowe
Francuskie Zgromadzenie Narodowe uchwaliło ustawę legalizującą „pomoc w umieraniu”, dopuszczającą samobójstwo wspomagane, a wyjątkowo także eutanazję. Ustawa trafi jeszcze do Rady Konstytucyjnej, a środowiska medyczne i Kościół zapowiadają dalszy sprzeciw.
Francuskie Zgromadzenie Narodowe przyjęło ustawę o „prawie do pomocy w umieraniu” (droit à l’aide à mourir), legalizującą po raz pierwszy w historii "najstarszej córki Kościoła" samobójstwo wspomagane, a w wyjątkowych przypadkach także eutanazję. Za ustawą głosowało 291 deputowanych, przeciw było 241, a 29 wstrzymało się od głosu. Było to już czwarte głosowanie nad tym tekstem w izbie niższej — wcześniej propozycję trzykrotnie odrzucał Senat, w którym większość ma centroprawica.
Przeciwko regulacji protestowały środowiska medyczne, organizacje broniące życia oraz Konferencja Episkopatu Francji, która ostrzega, że kryteria dostępu do „pomocy w umieraniu” — jak pokazuje doświadczenie innych państw — z czasem ulegają rozszerzeniu.
Jak wyjaśnia Instytut Ordo Iuris, przyjęta ustawa wprowadza do francuskiego kodeksu zdrowia publicznego nowe „prawo podmiotowe” — możliwość otrzymania substancji letalnej przez osobę spełniającą łącznie pięć warunków. Po pierwsze, wnioskodawca musi być pełnoletni. Po drugie, musi posiadać obywatelstwo francuskie albo stale i legalnie zamieszkiwać we Francji. Po trzecie, musi cierpieć na poważną i nieuleczalną chorobę, niezależnie od jej przyczyny, zagrażającą życiu i znajdującą się w fazie zaawansowanej — rozumianej jako wejście w nieodwracalny proces pogarszania się stanu zdrowia obniżający jakość życia — lub w fazie terminalnej. Po czwarte, musi doświadczać związanego z tą chorobą cierpienia, opornego na leczenie albo nieznośnego w ocenie samego pacjenta, gdy ten odmówił terapii lub ją przerwał. Ustawa zastrzega przy tym wprost, że samo cierpienie psychiczne w żadnym wypadku nie uprawnia do skorzystania z „pomocy w umieraniu”.
"Zasadą ma być samodzielne przyjęcie substancji letalnej przez pacjenta (samobójstwo wspomagane). Jeżeli jednak chory nie jest fizycznie w stanie tego uczynić, substancję poda lekarz lub pielęgniarka — co w praktyce oznacza dopuszczenie eutanazji. Osoby uczestniczące w procedurze zostały wyłączone spod odpowiedzialności karnej. Krytycy zwracali w toku prac uwagę na nieostrość pojęcia „fazy zaawansowanej”, krótkie terminy proceduralne oraz ryzyko wywierania presji na osoby starsze, chore i z niepełnosprawnościami", alarmuje Ordo Iuris.
Ustawę poparła lewica oraz znaczna część centrum, natomiast przeciw głosowała zdecydowana większość prawicy — Republikanów i Zjednoczenia Narodowego. Wynik 291 do 241, przy 29 wstrzymujących się, zamyka wyjątkowo burzliwą ścieżkę legislacyjną: Zgromadzenie Narodowe przyjmowało tekst kolejno w maju 2025 r., w lutym 2026 r. i w czerwcu 2026 r., a Senat za każdym razem go odrzucał — ostatnio 7 lipca 2026 r., stosunkiem głosów 169 do 164. Wobec impasu rząd zdecydował się na przewidziany w art. 45 francuskiej konstytucji mechanizm „ostatniego słowa” izby niższej, co umożliwiło definitywne uchwalenie ustawy wbrew stanowisku Senatu.
Proces nie jest jeszcze zakończony. Premier Sébastien Lecornu zapowiedział skierowanie do Rady Konstytucyjnej trzech spornych zagadnień: terminu na wycofanie wniosku przez chorego, sytuacji osób pełnoletnich objętych ochroną prawną oraz nałożonego na wszystkie placówki medyczno-opiekuńcze obowiązku wykonywania „pomocy w umieraniu”. Analogiczną zapowiedź złożył przewodniczący Senatu Gérard Larcher. Rada będzie miała miesiąc na rozstrzygnięcie.
Prezydent Macron ogłosił po głosowaniu, że jego zobowiązanie z 2022 r. zostało wypełnione, a zwolennicy zmian — na czele ze Stowarzyszeniem na rzecz Prawa do Godnej Śmierci (ADMD) — przyjęli wynik z entuzjazmem, wskazując na sondaże, w których większość Francuzów od lat deklaruje poparcie dla tego rodzaju rozwiązań.
Zupełnie inaczej wynik głosowania oceniły środowiska sprzeciwiające się legalizacji. Konferencja Episkopatu Francji w komunikacie wydanym po głosowaniu mówi o smutku i zaniepokojeniu, przypominając, że doświadczenie innych państw pokazuje stałą tendencję do rozszerzania kryteriów dostępu do „pomocy w umieraniu” kosztem opieki paliatywnej. Biskupi zarzucili też ustawodawcy posługiwanie się eufemizmami zaciemniającymi rzeczywisty charakter regulacji oraz zignorowanie głosu lekarzy opieki paliatywnej, prawników i stowarzyszeń pacjentów. Rzecznik episkopatu ds. końca życia, bp Mathieu Rougé, zapowiedział wspieranie działań prawnych, w tym czuwanie nad rzeczywistą wolnością placówek opiekuńczych do zachowania własnej karty etycznej. Z kolei stowarzyszenie Alliance Vita, prowadzące kampanię pod hasłem „Chcemy opieki, nie eutanazji”, w liście otwartym do prezydenta ostrzegało przed presją, jakiej mogą zostać poddane osoby starsze, chore i z niepełnosprawnościami.
"Szczególne obawy budzi połączenie nieostrych przesłanek ustawowych (zwłaszcza „fazy zaawansowanej” choroby) z obowiązkiem nałożonym na wszystkie placówki medyczno-opiekuńcze. Rodzi to pytanie o rzeczywisty zakres wolności sumienia — zarówno indywidualnej, jak i instytucjonalnej (placówki – w tym wyznaniowe domy opieki i hospicja mają obowiązek dopuścić na swój teren zewnętrzne zespoły wykonujące procedurę) — w systemie, w którym „pomoc w umieraniu” staje się prawem podmiotowym pacjenta. Doświadczenia Belgii, Holandii czy Kanady, gdzie pierwotnie wąskie kryteria były sukcesywnie poszerzane, każą traktować zapewnienia o „ścisłych gwarancjach proceduralnych” z ostrożnością", zauważa Aleksandra Siwek, analityk Centrum Prawa Międzynarodowego.
Źródło: Ordo Iuris, Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Bunt niemieckich księży. Odmawiają błogosławienia par jednopłciowych wbrew decyzji kardynała
Prezydent podpisał ustawę o voucherach dla klientów biur podróży. Nowe rozwiązanie po kryzysie na Bliskim Wschodzie
Wystawił skradzione elementy torowiska... na sprzedaż. Wkrótce potem zatrzymali go policjanci