Europa budzi się! Nie chce dominacji Niemiec nad naszym kontynentem
Europejczycy przypominają sobie niemiecką historię i coraz sceptyczniej patrzą na niemiecką teraźniejszość. Berlin wywołał dwie wojny światowe, dopuścił się przerażających zbrodni i masowego rabunku, a dziś chce "wziąć odpowiedzialność za bezpieczeństwo w Europie"? Już prawie nikt, poza Tuskiem i Sikorskim, się na to nie godzi.
Europa z coraz większą niechęcią patrzy na plany zdomInowania naszego kontynentu przez Niemcy. Nawet ich pierwszy sojusznik, Francja, patrzy na to z rosnącą obawą.
"W Paryżu narasta podejrzenie, że Niemcy dążą do większej odpowiedzialności za bezpieczeństwo w Europie, ale nie na równi z europejskimi partnerami", pisze „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.
A jeszcze niedawno było "tak pięknie". "Niemiecki zwrot w polityce obronnej ogłoszony po inwazji Rosji na Ukrainę początkowo został odebrany we Francji pozytywnie. Jednak teraz w coraz większym stopniu traktowany jest z nieufnością", zauważa ze smutkiem „Frankfurter Allgemeine Zeitung” (FAZ). Jak tłumaczy dziennik, niepokój związany z niemieckimi wysiłkami zbrojeniowymi znacznie wzrósł, odkąd Berlin ogłosił zakończenie projektu wspólnego samolotu bojowego FCAS. „Pojawia się podejrzenie, że Niemcy wprawdzie roszczą sobie prawo do przejęcia odpowiedzialności w Europie, ale nie chcą jej sprawować na równi z europejskimi partnerami”, czytamy w "FAZ".
Teraz już nie tylko politycy skrajnej lewicy czy prawicy „ostrzegają przed iluzją partnerstwa niemiecko-francuskiego”. „Inicjatywa ośmiu niemieckich firm zbrojeniowych, by samodzielnie opracować nowy myśliwiec szóstej generacji, pogłębiła nieufność w Paryżu. Gotowy już projekt czołowych producentów zbrojeniowych dotyczący czysto krajowego przedsięwzięcia, który pojawił się zaraz po ogłoszeniu zerwania współpracy z koncernem zbrojeniowym Dassault, podsyca francuskie legendy o ‚ciosie w plecy’. Już sama niefortunna komunikacja ze strony Berlina wzbudziła w Paryżu niechęć. Dlaczego nie udało się sformułować wspólnego oświadczenia z Francją i Hiszpanią w sprawie rezygnacji z samolotu bojowego?”, zastanawia się Michaela Weigel, dziennikarka prestiżowej niemieckiej gazety.
Niemka roni krokodyle łzy, że już nie tylko "prawicowi populiści" skupieni wokół Marine Le Pen i Jordana Bardelli uważają, że na Berlinie, jako sojuszniku wojskowym nie można polegać, obawy takie wyrażają także przedstawiciele francuskiej armii. Szef sztabu generalnego generał Fabien Mandon powiedział niedawno podczas przesłuchania przed Senatem, że „to bardzo niepokojące, iż Francja nie została wspomniana w nowej strategii wojskowej Niemiec”, czytamy w niemieckiej gazecie.
„Niemiecka strategia nosi wprawdzie tytuł ‚Odpowiedzialność za Europę', ale nie wspomina się w niej o europejskich partnerach. Nie ma w niej też mowy o Polsce”, zauważa korespondentka „FAZ”.
Jak dodaje dziennikarka, zapis strategii, że Bundeswehra ma stać się najsilniejszą armią konwencjonalną w Europie, wielu ekspertów odebrało jako przesłanie dla Francji, że Berlin dąży do militarnego zdominowania Europy.
Źródło: dw.com. FAZ, Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X