Tusk zaciska pasa przed wyborami. Ministrowie usłyszeli: "Tysiąc razy się zastanowić"
Rząd przygotowuje budżet na wyborczy 2027 rok, ale przestrzeń do nowych wydatków jest coraz mniejsza. Według money.pl premier Donald Tusk zaapelował do ministrów, aby bardzo ostrożnie podchodzili do planowania pieniędzy dla swoich resortów. Problemem są wysoki deficyt, rosnące nakłady na zdrowie i obronność oraz coraz większe koszty obsługi długu.
Tusk do ministrów: tysiąc razy się zastanowić
Trwają prace nad projektem budżetu państwa na 2027 rok. Choć będzie to rok wyborczy, sytuacja finansów publicznych ma ograniczać możliwości zwiększania wydatków. Według informacji money.pl Ministerstwo Finansów w przesłanych resortom założeniach proponowało wzrost wydatków najczęściej jedynie w okolicach poziomu inflacji.
Stanowisko ministra finansów Andrzeja Domańskiego miał poprzeć podczas posiedzenia Rady Ministrów Donald Tusk. Premier zaapelował do członków swojego gabinetu o oszczędność przy konstruowaniu planów finansowych.
– To nie było podane w dramatyczny czy karcący sposób, tylko było rodzajem apelu, żeby zdawać sobie sprawę z przestrzeni, jaką mamy. Tusk przestrzegał, by tysiąc razy się zastanowić, zanim coś wrzucimy do planu budżetowego – relacjonuje rozmówca money.pl.
Według innego przedstawiciela rządu premier wskazywał przede wszystkim na wysoki deficyt, rosnące zadłużenie oraz konieczność zwiększania nakładów na obronność. Miał również apelować do ministrów, aby nie ulegali presji urzędników domagających się wpisywania kolejnych pozycji do budżetu.
Zdrowie, armia i dług pochłoną kolejne miliardy
Przed Ministerstwem Finansów stoją teraz rozmowy z poszczególnymi resortami. Mają one potrwać około dwóch tygodni. Ostateczny projekt powinien zostać przyjęty przez rząd na przełomie sierpnia i września, a następnie skierowany do konsultacji społecznych.
Jednym z największych problemów są wydatki, których rząd nie może swobodnie ograniczyć:
– Mamy dużo wydatków, które rosną niezależnie od naszej woli. Nakłady na zdrowie rosną o dobre kilkanaście miliardów złotych tylko z mocy ustawy. Nakłady na MON rosną o 8-9 mld zł, tak samo jak rosną koszty obsługi długu – wskazuje rozmówca portalu.
Według przytoczonych danych koszty NFZ mają wzrosnąć z 225 mld zł w tym roku do 237 mld zł w przyszłym. Rok 2027 ma być jednocześnie ostatnim rokiem dochodzenia do ustawowego celu wydatków na zdrowie wynoszącego 7 proc. PKB – liczonego według PKB sprzed dwóch lat. Całkowite wydatki związane z realizacją tego celu mają wynieść co najmniej 273,89 mld zł.
Rosnąć będą również nakłady na obronność. Łączne wydatki na armię mają zbliżać się do 5 proc. PKB, przy czym co najmniej 3 proc. PKB ma pochodzić bezpośrednio z budżetu państwa.
Coraz droższy dług
Kolejnym obciążeniem dla państwowej kasy jest obsługa zadłużenia. W 2025 roku jej koszt wyniósł około 2,5 proc. PKB, natomiast w 2027 roku – według strategii zarządzania długiem – ma sięgnąć 2,8 proc. PKB. Przy założeniu, że 1 proc. PKB będzie odpowiadał około 44 mld zł, oznaczałoby to koszty obsługi długu na poziomie około 120 mld zł. To niemal dwukrotnie więcej niż wydatki na program 800 plus.
Dodatkowym problemem jest konieczność refinansowania części zadłużenia zaciąganego w okresie pandemii, kiedy stopy procentowe były znacznie niższe. Nowy dług jest droższy, co dodatkowo zwiększa obciążenia budżetu.
Co z obietnicami na rok wyborczy?
Oszczędności w ministerstwach mogą mieć także znaczenie polityczne. Im mniej pieniędzy pochłoną bieżące potrzeby poszczególnych resortów, tym większa pozostanie przestrzeń na rozwiązania, które koalicja mogłaby przedstawić wyborcom w 2027 roku.
Według money.pl jednym z najbardziej prawdopodobnych pomysłów jest podniesienie drugiego progu podatkowego. Takie rozwiązanie byłoby mniej kosztowne dla budżetu niż proporcjonalne podniesienie kwoty wolnej od podatku i pozwoliłoby części podatników uniknąć wejścia ze stawki PIT wynoszącej 12 proc. na 32 proc. Innego rozwiązania ma oczekiwać Lewica, która opowiada się za wprowadzeniem dodatkowych stawek i progów PIT. Rozważane mają być stawki pośrednie między obecnymi 12 i 32 proc., a także możliwość ustanowienia stawki przekraczającej 32 proc. dla najwyższych dochodów. Rozmowy w tej sprawie wciąż trwają, a ich wynik ma zależeć od ostatecznego kształtu przyszłorocznego budżetu.
Źródło: Republika, money.pl
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X