Miasto w Europie terroryzowane przez... niedźwiedzie
Mieszkańcy Braszowa boją się wychodzić z domów po zmroku – niedźwiedzie krążą po ulicach, osiedlach i w pobliżu bloków, zarówno w dzień, jak i w nocy.
Mieszkańcy Braszowa żyją w ciągłym strachu. Tylko w maju na numer alarmowy 112 wpłynęło ponad 120 zgłoszeń dotyczących niedźwiedzi. Zwierzęta regularnie pojawiają się na ulicach, wchodzą pomiędzy bloki i domy jednorodzinne w poszukiwaniu jedzenia.
Nie da się tak żyć – komentują zdesperowani lokalni mieszkańcy.
Jedna z kobiet opowiada, jak wieczorem o 21:30 niedźwiedź znajdował się zaledwie 10 metrów od niej. Inny mężczyzna przyznaje, że boi się spacerować z rocznym wnukiem i omija okolice, w których dochodzi do spotkań z drapieżnikami. Wielu mieszkańców mówi wprost: po zmroku praktycznie nie wychodzą z domów.
Problem przybrał dramatyczny rozmiar. Według wiceprezydenta miasta, Dana Ghity, w rejonie, w którym powinno żyć maksymalnie 12–15 niedźwiedzi, obecnie jest ich 110. Zwierzęta nie znajdują wystarczającej ilości pożywienia w lesie i schodzą do miasta.
W ostatnim miesiącu władze musiały uśpić trzy niedźwiedzie. Sytuacja jest na tyle poważna, że w mieście regularnie rozsyłane są alerty RO-Alert. Lokalni mieszkańcy opowiadają o bezpośrednich spotkaniach twarzą w twarz z drapieżnikami – zalecają zachowanie spokoju i powolne oddalanie się.
W ostatnich dniach na górze Tampa znaleziono kilkumiesięcznego niedźwiadka – odwodnionego i głodnego. Został odebrany przez fundację zajmującą się ochroną zwierząt.
Mieszkańcy są coraz bardziej sfrustrowani i pytają, jak długo jeszcze władze będą bezradne wobec tej kryzysowej sytuacji.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X