Argentyna wciąż ma szansę zrobić to, co Włochy i Brazylia!
3:1 po dogrywce - takim wynikiem zakończył się ostatni ćwierćfinałowy mecz Mistrzostw Świata 2026. Argentyna pokonała Szwajcarię i w boju o finał zmierzy się z Anglią.
Argentyńczycy rozpoczęli mecz w identycznym składzie jak w 1/8 finału z Egiptem, gdy zwyciężyli 3:2, choć do 79. minuty przegrywali jeszcze 0:2.
Natomiast trener Szwajcarów Murat Yakin zdecydował się na jedną roszadę w porównaniu z wygranym w rzutach karnych meczem z Kolumbią - pomocnik Djibril Sow zastąpił Ardona Jashariego.
Wciąż z powodu kontuzji kolana, odniesionej w 1/16 finału z Algierią, musiał pauzować najlepszy strzelec Helwetów w tym turnieju Johan Manzambi (trzy gole).
Spotkanie w Kansas City, podobnie jak wcześniejszy ćwierćfinał tego dnia, poprzedziła minuta ciszy poświęcona zmarłemu niespodziewanie w wieku 25 lat piłkarzowi reprezentacji Republiki Południowej Afryki Jaydenowi Adamsowi, który zagrał w tym turnieju w trzech meczach. Na razie nie podano przyczyny śmierci.
Plan Szwajcarów na sobotnie (miejscowego czasu) spotkanie legł w gruzach już w 10. minucie. Wówczas po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Lionela Messiego, rozgrywającego 32. mecz w mistrzostwach świata, bramkę uderzeniem głową zdobył Alexis Mac Allister.
Od tej pory mecz stał się dość nudny, a tempo wyraźnie spadło. Szwajcarzy nie mieli pomysłu na sforsowanie defensywy rywali, do końca pierwszej połowy nie oddali żadnego celnego strzału i ani razu nie stworzyli realnego zagrożenia. Natomiast obrońcy tytułu nie kwapili się do zdecydowanych ataków.
W drugiej połowie drużyna z Europy wreszcie zaczęła pokazywać ciekawszy futbol. Bramkarz Emiliano Martinez miał coraz więcej pracy, m.in. musiał interweniować po mocnym strzale z dystansu doświadczonego Granita Xhaki.
Argentyńczycy zdawali się nie reagować na coraz lepszą grę Szwajcarów i zostali za to „ukarani” w 67. minucie. Po składnej akcji zespołu - z szybką wymianą podań - wyrównującego gola strzelił Dan Ndoye.
Od tego momentu wydawało się, że Helweci nabiorą jeszcze większej pewności siebie, ale ich entuzjazm zgasł już chwilę później. Po analizie VAR sędzia pokazał drugą żółtą kartkę (tym razem za symulowanie) Breelowi Embolo, co oznaczało, że Szwajcarzy musieli grać w dziesiątkę. To był bardzo istotny moment spotkania.
Przewagę uzyskała oczywiście Argentyna, choć długo nic z niej nie wynikało. W regulaminowym czasie gry wynik się nie zmienił, podobnie jak w pierwszej części dogrywki.
Decydująca o losach meczach okazała się 112. minuta. Wówczas efektownym, a co najważniejsze celnym strzałem z ponad 20 metrów popisał się Julian Alvarez.
Osłabieni Szwajcarzy ruszyli do rozpaczliwych ataków, narażając się na kontrataki. Po jednym z nich, w 120+1. minucie, wynik ustalił Lautaro Martinez.
We wszystkich dotychczasowych rundach fazy pucharowej MŚ obrońcy tytułu mieli spore problemy - w 1/16 finału z Republiką Zielonego Przylądka (3:2 po dogrywce), następnie we wspomnianym meczu z Egiptem i teraz ze Szwajcarią, ale za każdym razem potrafili wyjść z opresji.
Półfinałowe spotkanie z Anglią, w którym poprzeczka na pewno pójdzie w górę, odbędzie się w środę w Atlancie.
Jeśli Argentyna pokona Anglię, stanie przed szansą obrony tytuły Mistrza Świata. Do tej pory udało się to tylko dwóm drużynom: Włochy obroniły tytuł w 1938 roku, a Brazylia w 1962.
Źródło: Republika/PAP
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X