Marianna Schreiber o ślubie Racewicz: „To reklama za 5 tysięcy złotych”
Internetowy ślub Joanny Racewicz z samą sobą miał być manifestem samoakceptacji, ale Marianna Schreiber zwróciła uwagę przede wszystkim na jego komercyjny kontekst i cenę powiązanych warsztatów.
Nagranie opublikowane przez Joannę Racewicz, w którym symbolicznie „poślubiła samą siebie”, szybko zdobyło popularność w sieci. Całość została przedstawiona jako osobisty gest związany z budowaniem relacji ze sobą, akceptacją i wewnętrznym spokojem. Wpis wywołał szeroką dyskusję, a wielu internautów odebrało go pozytywnie.
Jedną z osób, które postanowiły zabrać głos, była Marianna Schreiber. Jak przyznała, obejrzała materiał z ciekawości i nie zamierza oceniać samego pomysłu.
„Znana celebrytka pani Joanna wzięła ślub solo. Nie wiedziałam o takich możliwościach i z ciekawości zajrzałam na jej profil. Patrzę - wideo. Obejrzałam bez oceniania. Nie będę komentowała samego wideo, bo każdy "ma swoje" w życiu, więc nie wnikam, chciała to zrobiła - jej życie, jej sprawa.”
Schreiber zaznaczyła jednak, że jej uwagę przykuł inny element całej publikacji — połączenie emocjonalnego przekazu z ofertą płatnych warsztatów. Według niej szczególnie istotny był fakt, że cena takich zajęć sięga około 5 tysięcy złotych, co w jej ocenie budzi wątpliwości w kontekście grupy odbiorców, do których może trafiać przekaz.
„Lecz to, co najbardziej mnie w tym uderzyło / zasmuciło, to chęć wciśnięcia kobietom, które przeżywają kryzys tożsamości, czy właśnie borykają się z niską samooceną, samoakceptacją warsztatów i ceremonii za 5 tysięcy złotych z kodem, który pani Joanna dodała na końcu posta. Tak że na samym początku ciężko się zorientować, o co chodzi i że to nie reklama, a to reklama. Chyba to mnie najbardziej tam zaskoczyło... tak negatywnie, w tym całym przekazie.”
Na koniec swojej wypowiedzi Schreiber podkreśliła, że nie chce eskalować konfliktu ani robić medialnej burzy. Jak zaznaczyła, zależało jej jedynie na wyrażeniu opinii dotyczącej sposobu promowania tego typu inicjatyw.
„Mogłabym to skomentować inaczej, ale mam już tylko dobro w sercu i nie szukam dram. Po prostu nie podoba mi się, jak osoby znane chcą sprzedawać jakiś produkt czy usługę widzom pod przykryciem faktycznych problemów ludzi. Ehh...”
Źródło: Instagram.com/@joannaracewicz
Źródło: Instagram.com/@marysiaschreiber
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X