Były funkcjonariusz CBA pojawił się w prokuraturze. „Dowiedziałem się z mediów”
Artur Chodziński, były funkcjonariusz Centralnego Biura Antykorupcyjnego, pojawił się w piątek w prokuraturze w Katowicach. Jego wizyta ma związek ze śledztwem dotyczącym Zondacrypto. Chodziński podkreśla jednak, że nie został zatrzymany i nie usłyszał żadnych zarzutów. Jak przekazał, o informacjach dotyczących jego rzekomego zatrzymania dowiedział się z mediów.
Sprawa nabrała rozgłosu po czwartkowym zatrzymaniu prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego Radosława Piesiewicza. Mężczyzna został doprowadzony do śląskiego wydziału zamiejscowego Prokuratury Krajowej w Katowicach w związku ze śledztwem dotyczącym Zondacrypto.
Wkrótce później pojawiły się doniesienia, że służby miały zatrzymać również Chodzińskiego. Były funkcjonariusz CBA zaprzeczył tym informacjom. Jak relacjonował, o swoim „zatrzymaniu” dowiedział się podczas obiadu, a następnie spokojnie spędził noc w domu.
Sam zgłosił się do prokuratury
Chodziński postanowił więc pojawić się osobiście w katowickiej prokuraturze. Jak tłumaczył, chciał ustalić, jaki jest jego status i czego właściwie oczekują od niego śledczy.
– Chcę dowiedzieć się, co się dzieje – przekazał w rozmowie z Telewizją Republiką, podkreślając jednocześnie, że nie zamierza się ukrywać ani przypisywać innym osobom wiedzy o przestępstwach, której sam nie posiada.
Były agent CBA zaznaczył również, że nie ma informacji dotyczących przestępstw popełnianych przez inne osoby.
„Nie ma żadnych zarzutów”
Chodzińskiemu towarzyszy jego pełnomocnik, mec. Krystian Paderewski. Prawnik podkreślił, że na tym etapie nie wiadomo nawet, w jakim charakterze jego klient miałby być ewentualnie przesłuchiwany.
– Nie wiemy, czy mój klient będzie wzywany w charakterze świadka, czy mojemu klientowi ktoś będzie chciał stawiać zarzuty
– mówił Paderewski.
Mecenas zaznaczył, że jego klient jest dostępny dla organów prowadzących postępowanie i nie podejmuje prób unikania kontaktu ze śledczymi. Jak tłumaczył, skoro wcześniej nie podjęto wobec Chodzińskiego formalnych czynności, zdecydowano o dobrowolnym stawieniu się w prokuraturze.
Paderewski podkreślił również, że jego klient „nie ma sobie nic do zarzucenia” i nie ma niczego do ukrycia. Dodał, że dopiero po wejściu do prokuratury będzie można ustalić, jaki dokładnie jest status procesowy byłego funkcjonariusza.
W tle śledztwo dotyczące Zondacrypto
Wizyta Chodzińskiego w prokuraturze odbywa się w czasie intensywnych działań śledczych dotyczących Zondacrypto. W czwartek zatrzymano Radosława Piesiewicza, a sprawa obejmuje kolejne osoby i wątki.
Na obecnym etapie nie ma jednak podstaw, by twierdzić, że Chodziński został zatrzymany lub że przedstawiono mu zarzuty. Sam zainteresowany zgłosił się do prokuratury dobrowolnie, chcąc wyjaśnić pojawiające się w przestrzeni publicznej informacje i ustalić, czego oczekują od niego śledczy.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X