80 lat temu doszło do prowokacji kieleckiej. Tak komuniści chcieli zrobić z Polaków antysemitów
4 lipca 1946 roku w Kielcach doszło do rozruchów, w wyniku których zabitych zostało kilkadziesiąt osób narodowości żydowskiej. Mord był wynikiem prowokacji, którą przygotowały komunistyczne, agenturalne wobec Sowietów władze i podległa im bezpieka. W przygotowanie prowokacji zaangażowała się także bezpośrednio Moskwa. Cel był jeden - zohydzenie Polski i Polaków świecie i przedstawienie naszego narodu, jako antysemitów. Miało to ułatwić komunistom ostateczne rozprawienie się z opozycją.
Jak przypomina Instytut Pamięci Narodowej, bezpośrednią przyczyną zajść była rozpowszechniona fałszywa plotka o rzekomym porwaniu przez Żydów ośmioletniego Henryka Błaszczyka i przetrzymywaniu go wraz z innymi polskimi dziećmi w piwnicy w budynku przy ulicy Planty 7/9. Doniesienie na milicję złożył ojciec chłopca. W budynku tym nie było piwnicy, a mieściły się w nim biura instytucji i ugrupowań żydowskich oraz mieszkania żydowskich cywilów. Do rozpowszechnienia fałszywych oskarżeń przyczynili się milicjanci zmierzający do tego budynku. 4 lipca 1946 r. rano wokół kamienicy zebrał się już tłum około 150 osób. Niektórych Żydów żołnierze zabijali wewnątrz budynku. Innych wyciągali na zewnątrz. W różnych punktach miasta byli bici i zabijani przez podburzony tłum.
Wskutek tych zajść doszło do śmierci co najmniej 37 Żydów i 3 Polaków. Kolejnych 35 Żydów odniosło rany.
"Władze komunistyczne, niezależnie od współudziału w tych zbrodniach formacji im podległych, postanowiły wydarzenia te wykorzystać w brutalnej kampanii propagandowej przeciw siłom niepodległościowym, w tym Polskiemu Stronnictwu Ludowemu oraz Kościołowi. W zorganizowanych dziewięciu procesach pokazowych oskarżonych zostało 38 osób. Wydano m. in. kilka wyroków śmierci, które zostały następnie wykonane", czytamy na stronie IPN.
Politycy związani z opozycyjnym PSL, starali się wyjaśnić incydent, nie mając zaufania do nowych władz. Prezes Stanisław Mikołajczyk zażądał od ministra bezpieczeństwa publicznego Radkiewicza wyjaśnienia roli milicji oraz UB w zajściach. Już następnego dnia po wydarzeniach w Kielcach przedstawiciel PSL w Komisji KRN zgłosił wniosek domagający się wysłania specjalnej komisji, która miała zbadać sprawę. Wniosek ten odrzucony został większością głosów, a zarówno uchwała, jak i wszystkie wnioski w tej sprawie zostały skonfiskowane. Według ustaleń przeprowadzonych samodzielnie przez działaczy PSL inicjatorem pogromu kieleckiego miał być major Sobczyński, komendant Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa w Kielcach oraz wojewoda kielecki i sekretarz wojewódzki PPR Józef Kalinowski.
Zdaniem wielu historyków, wybuch pogromu kieleckiego został celowo zainspirowany przez Urząd Bezpieczeństwa, aby odwrócić uwagę opinii zagranicznej od sfałszowania odbywającego się bezpośrednio wcześniej referendum (które odbyło się pięć dni wcześniej), jak i sprawy Katynia na procesie norymberskim. Argumentem przemawiającym za tą hipotezą jest fakt przebywania w Kielcach na przełomie lat 1945 i 1946 Michaiła Aleksandrowicza Diomina, wysokiego rangą oficera NKWD odpowiedzialnego za akcje specjalne, oraz fakt, że tego samego dnia (4 lipca) rozpoczęło się prezentowanie na posiedzeniu Międzynarodowego Trybunału Wojskowego w Norymberdze dowodów w sprawie zbrodni katyńskiej, wskazujących na sprawstwo Związku Sowieckiego. Kolejną domniemaną przyczyną inspiracji do prowokacji pogromu kieleckiego miała być również wyborcza walka polityczna z PSL przed wyborami do Sejmu Ustawodawczego w 1947 roku.
Źródło: IPN, Wikipedia, Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X