Pod pretekstem zwalczania "mowy nienawiści" UE dąży do wprowadzenia cenzury w sieci
Rada UE przyjęła konkluzje w sprawie zwalczania cyberprzemocy wobec dziewcząt. "Obok słusznych postulatów ochrony małoletnich, dokument wzmacnia mechanizm „zaufanych podmiotów sygnalizujących” w ramach unijnego aktu o usługach cyfrowych i wiąże ochronę dziewcząt ze strategią UE na rzecz równości osób LGBTIQ na lata 2026–2030 oraz pojęciem „dyskryminacji intersekcjonalnej”. Rekomenduje też m.in. darmowe oprogramowanie kontroli rodzicielskiej i finansowanie badań nad „ideologiami mizoginistycznymi” w sieci", alarmuje Instytut Ordo Iuris.
Zdaniem Ordo Iuris brak jednolitych kryteriów przyznawania statusu „zaufanego podmiotu” grozi wykorzystaniem tego narzędzia do forsowania określonej wizji "polityki równościowej".
Masz wątpliwości? Cenzuruj!
Konkluzje Rady mają charakter tzw. miękkiego prawa (soft law), co oznacza, że chociaż są formalnie niewiążące (w odróżnieniu od rozporządzeń czy dyrektyw), to wyznaczają priorytety polityczne wpływające na wdrażanie i egzekwowanie już obowiązującego prawa, przede wszystkim Aktu o Usługach Cyfrowych (DSA) oraz dyrektywy o zwalczaniu przemocy wobec kobiet z 2024 roku.
Konkluzje Rady UE odnoszą się do szeregu różnych zagadnień, w tym m.in. mechanizmu tzw. zaufanych sygnalistów (trusted flaggers). Na niebezpieczeństwa z tym związane zwraca uwagę Ordo Iuris. "Status zaufanego sygnalisty przyznaje krajowy koordynator do spraw usług cyfrowych wybranym podmiotom takim jak organizacje pozarządowe, stowarzyszenia branżowe czy wyspecjalizowane jednostki policji i Europol. Podmioty te zgłaszają platformom internetowym treści uznawane za nielegalne a platformy mają obowiązek rozpatrywać takie zgłoszenia priorytetowo i bez zbędnej zwłoki niezależnie od tego, czy dotyczą one na przykład materiałów przedstawiających wykorzystywanie seksualne dzieci, mowy nienawiści czy treści związanych z terroryzmem", czytamy na stronie Instytutu.
"Znaczenie tego uprzywilejowanego statusu trudno przecenić. Wobec sankcji przewidzianych w DSA sięgających nawet 6 procent globalnych rocznych przychodów, żadna duża platforma nie może sobie pozwolić na lekceważenie zgłoszeń podmiotu posiadającego status zaufanego sygnalisty. W praktyce oznacza to, że takie podmioty mają realny wpływ na to, co użytkownicy mogą publikować i czytać w internecie, a wpływ ten jest znacznie większy niż wynikałoby to z samej literalnej treści przepisów. Wobec wysokich sankcji grożących platformom, zgłoszenie zaufanego sygnalisty bywa w praktyce traktowane niemal jak wiążąca ocena prawna, choć kryteria przyznawania tego statusu odwołują się do pojęć ocennych, takich jak „staranność”, „dokładność” czy „obiektywizm w działaniu”, co pozostawia stosunkowo szerokie pole interpretacyjne krajowym koordynatorom", przestrzega Ordo Iuris.
Pieniądze dla ideologicznych sojuszników
To jednak nie wszystko, gdyż zgodnie z wolą unijnych eurokratów, państwa członkowskie zostały zobowiązane do promowania odpowiedniego finansowania „zaufanych sygnalistów” w tym także w obszarze przemocy ze względu na płeć (gender-based violence). Rada UE zachęca ponadto do budowania "specjalistycznej wiedzy zaufanych sygnalistów w obszarze przemocy ze względu na płeć z wykorzystaniem doświadczenia tak zwanych Safer Internet Centres, czyli innych organizacji zajmujących się bezpieczeństwem dzieci i młodzieży w internecie". Skutkiem tak sformułowanego zalecenia może być w praktyce ukierunkowane finansowanie z budżetu unijnego podmiotów, których profil działalności z definicji wpisuje się w określoną perspektywę ideologiczną.
Źródło: Ordo Iuris, Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X