YouTuber, redaktor, przestępca. Gmyz o drugim obliczu Szymowskiego
Leszek Szymowski przedstawia się jako dziennikarz śledczy współpracujący z tygodnikiem „Angorą” i „Najwyższym Czasem”. Problem polega na tym, że jest nie tylko skazany prawomocnie kilkoma wyrokami przestępcą, ale grozi mu kolejny wyrok. Tym razem za powoływanie się na wpływy oraz próbę wyłudzenia pieniędzy od bizneswoman. I grozi mu 8 lat więzienia.
Ta historia ma swój tragiczny początek 2 października 2020 roku w Warszawie. Wtedy to Aleksandra K. - po biesiadzie w barze Pacyfik na Hożej, podczas którego wypiła sporo alkoholu - wsiadła za kierownicę Audi A6 i rozpoczęła szaleńczą jazdę po Warszawie. Na alei Jana Pawła II rozpędziła się do szybkości co najmniej 180 km na godzinę. Na wysokości skrzyżowania z ulicą Stawki nie zdołała wyhamować przed Volkswagenem Golfem, który oczekiwał na zmianę świateł. Uderzyła w tył samochodu z prędkością około 120 km/h, kasując połowę Golfa. W wyniku katastrofy zmarł na jeszcze na miejscu wypadku kierowca, a pasażer został ciężko ranny. Kobieta we krwi miała dwa promile alkoholu. W związku z wysokim zagrożeniem karą trafiła do aresztu na dziewięć miesięcy.
W styczniu 2023, kiedy już trwał proces podejrzanej o doprowadzenie do wypadku, niespodziewanie odebrała telefon od Leszka Szymowskiego, który przedstawił się jako dziennikarz śledczy i oświadczył, że chciałby jej pomóc, ale muszą się spotkać osobiście. Do spotkania doszło 30 stycznia 2023 r. w warszawskim hotelu NYX. Szymowski wylegitymował się legitymacją prasową wystawiona przez „Angorę” i zaproponował, że udzieli jej pomocy tak, aby mogła uniknąć wyroku za spowodowanie w stanie nietrzeźwości wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Początkowo żądał za tę przysługę pół milion złotych, później cena spadła do 400 tysięcy złotych.
Plan Szymowskiego
Pierwszym elementem planu miało być wyłączenie z orzekania sędziego Adama Grzejszczaka. Szymowski utrzymywał, że już skontaktował się z sędzia i ten mu wyjawił, jaki wyrok zamierza wydać w sprawie Aleksandry K. Takie postępowanie stanowiłoby złamanie etyki sędziowskiej. Jak się jednak okazało w toku śledztwa, Szymowski kłamał, bo nigdy nie skontaktował się z sędzią. Mimo tego zaproponował Aleksandrze K., że opublikuje w tytułach z którymi współpracował serię artykułów, oskarżających sędziego o ujawnienie wysokości wyroku, który miał dopiero wydać. To miało doprowadzić do wyłączenia go z orzekania i rozpoczęcia sprawy od początku w nowym składzie.
Kolejny elementem planu miało być załatwienie Aleksandrze K. tzw. „sześćdziesiątki”, czyli statusu małego świadka koronnego, który zgodnie z art. 60 Kodeksu Karnego umożliwia złagodzenie kary przestępcy, który ujawni działania, o których nie wiedziały organa ścigania. Szymowski zapewnił przy tym, że ma doświadczenie w takich sprawach. Twierdził, że jest w stanie zdobyć dowody na korupcję sędziego, który jest przewodniczącym wydziału karnego w jednym z sądów. Dowodem miały być nagrania na kasetach VHS, za które jednak trzeba będzie zapłacić. Dodatkowo Szymowski wymyślił, że doprowadzi do wyłączenia z postępowania prokuratora, który prowadził śledztwo w sprawie Aleksandry K. Podejrzana po kolejnym spotkaniu z Leszkiem Szymowskim, za radą swojego doradcy ds. bezpieczeństwa, wynajęła detektywa i zaczęła nagrywać rozmowy z dziennikarzem. Dodatkowo regularnie robiła printscreeny wiadomości, jakie wymieniali na komunikatorze Signal. Już wtedy za radą swoich prawników postanowiła, że z propozycji Szymowskiego nie skorzysta.
Podczas kolejnych spotkań Szymowski stwierdził jednak, że zdobycie materiałów kompromitujących sędziego będzie niemożliwe i zaproponował, że przekaże jej inne kwity dotyczące przestępstwa nieznanego organom ścigania. Chodziło o porwania dla okupu. Szymowski zapewnił też, że korzysta z pomocy funkcjonariusza CBŚP w stopniu komisarza, dzięki czemu on również może interweniować w jej sprawie u prokuratora. Podczas spotkań Szymowski coraz bardziej natarczywie domagał się pieniędzy, a przynajmniej zaliczki w kwocie 50 tys. złotych.
Podróże na wschód
Co ciekawe, dziennikarz opowiadał jej bardzo wiele o swoich podróżach na Wschód i rozległych kontaktach w byłych państwach Związku Sowieckiego, w tym o znajomości z Aleksandrem Łukaszenką. „Towarzysza Łukaszenkę kiedyś poznałem. Przesympatyczny tak prywatnie człowiek, powiedziałem mu kiedyś, że mam problem związany z jego osobą, bo on tu bije tych wszystkich demonstrantów, a ja jestem dziennikarzem i nie mogę dostać pałą, czy on mógłby spowodować, że jak wszystkich biją, to żeby mnie nie bili? I on mówił, że wyda polecenie, jakby podszedł OMON i chciał was zlać powiedzcie, że jesteście Szymowski a ja już resztą się zajmę, i rzeczywiście, bytem sobie na protestach chodziłem sobie bezpiecznie” – relacjonował Szymowski.
Aleksandra K. o propozycjach Szymowskiego i zawiadomiła prokuraturę, która wszczęła śledztwo. Początkowo Szymowski nie przyznawał się do winy. Jednak wobec dowodów w postaci nagrań i korespondencji, ostatecznie pękł, przyznał się i złożył wniosek o dobrowolne poddanie się karze. Prokuratura nie zgodziła się na ten scenariusz i wysłała akt oskarżenia do sądu. Proces długo nie mógł się rozpocząć, bo Szymowski przysyłał zwolnienia lekarskie. Podobnie było w ubiegłym tygodniu, kiedy się nie pojawił w sądzie. W terminie nie stawił się też obrońca Szymowskiego. Mecenas Maciej Zaborowski zwrócił jednak uwagę, że choroba nie przeszkadza Szymowskiemu regularnie nagrywać materiałów na swój kanał YouTube, a ponadto, że przedstawione zwolnienie nie pochodzi od lekarza sądowego. Wyraził też przypuszczenie, że odwlekanie rozpoczęcia procesu ma na celu doprowadzenie do zatarcia się jego poprzednich skazań, co musiałoby skutkować niższym wymiarem kary. Sąd się z tym zgodził i ostatecznie przewód sadowy rozpoczął się pod nieobecność oskarżonego i jego obrońcy. Szymowskiemu grozi do 8 lat więzienia.
Procesy Szymowskiego
W przeszłości Szymowski był już kilkukrotnie skazywany. W 2020 Leszek Szymowski - podając się za dziennikarza tygodnika „Angora” - szantażował Krajowego Konsultanta do spraw Chirurgii Stomatologicznej. Chciał go zmusić, by ten dopuścił do egzaminu zawodowego osobę niespełniającą kryteriów. Stomatolog dziennikarza, o którym mowa, wpłacił na konto Szymowskiego prawie 25 tys. złotych. Dziennikarz straszył go też ujawnieniem informacji o charakterze obyczajowym oraz jego akt z IPN. Profesor zgłosił sprawę organom ścigania, które w toku śledztwa ustaliły, że nie dopuszczał się żadnych ekscesów obyczajowych, a ponadto w latach PRL nie współpracował z bezpieką, lecz wręcz przeciwnie – był przez nią inwigilowany. W rezultacie Szymowski został skazany na grzywnę i wypłacenie nawiązki lekarzowi. Redaktor ma też na koncie wyrok karny za zniesławienie Doroty Kani, który zapadł w 2023 r. - oskarżył zupełnie bezpodstawnie dziennikarkę, że jest córką byłego I sekretarza KC PZPR Stanisława Kani.
Źródło: Gazeta Polska Codziennie
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Polecamy Sejm Posiedzenie
Wiadomości
Najnowsze
Trzaskowski wprowadza nocną prohibicję w Warszawie. Nowe ograniczenia dla mieszkańców
YouTuber, redaktor, przestępca. Gmyz o drugim obliczu Szymowskiego
Dlaczego rząd Tuska nie zaskarżył Mercosur do TSUE? Jaki mają w tym interes?