Prezydent odrzucił wstępne wyniki I tury wyborów. Apel do USA
Prezydent Kolumbii Gustavo Petro ogłosił w niedzielę, że nie przyjmuje wstępnych wyników pierwszej tury wyborów prezydenckich, według których najwięcej głosów zdobył prawicowy prawnik Abelardo de la Espriella. Ten zaś zaapelował do władz USA, by „czuwały nad drugą turą”.
Według wstępnych wyników, ogłoszonych w niedzielę wieczorem czasu miejscowego przez władze, de la Espriella zdobył niecałe 44 proc., a jego główny rywal, protegowany obecnego szefa państwa, Ivan Cepeda – niecałe 41 proc. głosów. Oznacza to, że ci dwaj politycy zmierzą się 21 czerwca w drugiej turze.
Pokonamy tyranię i absolutyzm! Przeszliśmy do drugiej tury dzięki ponad 10 milionom Kolumbijczyków – napisał na platformie X de la Espriella. Polityczny outsider, który sam siebie nazywa „tygrysem”, zapowiada twardą rozprawę z przestępczością i nie kryje sympatii do prezydenta USA Donalda Trumpa.
Tymczasem Petro, pierwszy lewicowy prezydent Kolumbii, ogłosił, że nie uznaje wyniku wstępnego liczenia głosów i poczeka na wyniki oficjalne, zatwierdzone przez sądy. Podkreślił przy tym, że wstępne rezultaty nie mają mocy prawnej i zarzucił nieprawidłowości firmie odpowiedzialnej za te obliczenia.
Podobne oświadczenie wydał Cepeda, zapowiadając przy tym, że „bez żadnych wątpliwości” pokona de la Espriellę w drugiej turze. Zarzucił swojemu przeciwnikowi ksenofobię, mizoginizm i faszyzm, a gdy przemawiał, setki jego zwolenników skandowały: „Prawa – tak, prawica – nie!”
De la Espriella w ostrych słowach skomentował wypowiedzi Petro i Cepedy.
Nie ważcie się obstawać przy nieuznawaniu wyników, bo naród powstanie i was ukarze. Jesteście parą bandytów, których wyślemy na emeryturę – powiedział do tłumu swoich zwolenników w mieście Barranquilla, przemawiając z kuloodpornej klatki, by podkreślić swoje przesłanie w kwestii bezpieczeństwa.
Będziemy bronić demokracji rozsądkiem albo siłą – zapowiedział. Zwrócił się też z apelem „do Stanów Zjednoczonych i państw demokratycznych, aby czuwały nad drugą turą” wyborów.
Poparcie dla de la Esprielli zadeklarowali tymczasem przedstawiciele tradycyjnej prawicy, w tym senatorka Paloma Valencia, która w pierwszej turze znalazła się na trzecim miejscu, a także wpływowy były prezydent Alvaro Uribe. Gratulacje złożyli mu między innymi prawicowi przywódcy Ekwadoru – Daniel Noboa, i Argentyny – Javier Milei.
Zwycięstwo de la Esprielli w drugiej turze oznaczałoby polityczny zwrot w prawo w kolejnym państwie Ameryki Łacińskiej. Kolumbia dołączyłaby do rosnącego grona krajów rządzonych przez prawicowych lub skrajnie prawicowych sojuszników Trumpa.
Wybory w Kolumbii odbywają się w czasie, gdy administracja USA stara się powiększać swoje wpływy w Ameryce Łacińskiej. W ramach kampanii antynarkotykowej amerykańskie wojsko atakuje łodzie przemytnicze, między innymi na Morzu Karaibskim. Kolumbia jest największym producentem kokainy na świecie, a Trump zarzucał Petro, że pomaga przemytnikom narkotyków.
Źródło: Republika/PAP
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X