Czarnek uderza w rząd. "Polacy chcą wiedzieć, co się dzieje"
Ludzie, którzy się budzą w nocy przy alarmach, chcą wiedzieć, co się dzieje, a nie czekać trzy godziny zupełnie bez niczego” – mówił Przemysław Czarnek. Podczas porannej konferencji kandydat PiS na premiera odniósł się do wydarzeń na Lubelszczyźnie, apelując do władz o większą transparentność i natychmiastowe informowanie mieszkańców w sytuacjach zagrożenia.
Podczas porannej konferencji prasowej kandydat Prawa i Sprawiedliwości na premiera Przemysław Czarnek ponownie zabrał głos po nocnych wydarzeniach na Lubelszczyźnie, gdzie nad ranem uruchomiono syreny alarmowe w związku z możliwym uderzeniem rosyjskiej rakiety.
- CZYTAJ RÓWNIEŻ: Czarnek ostro do MON po alarmie na Lubelszczyźnie ws. rosyjskiej rakiety: "Mieszkańcy Lubelszczyzny zasługują na jasne wyjaśnienia"
Czarnek wskazał:
Przed godziną czwartą byłem obudzony przez moich krewnych, którzy dzwonili zaniepokojeni po alarmach w Lublinie. I w alarmach nie ma nic złego. Jeśli jest zagrożenie, to alarmy są po to, żeby rzeczywiście były jak najgłośniejsze. Tylko chodzi o komunikację, bo następne trzy godziny czekaliśmy na Lubelszczyźnie na jakiekolwiek informacje na temat tego, co się stało. Tak być nie może.
Kandydat PiS na premiera wyraził podziękowanie dla służb "za podjęcie natychmiastowych działań i za prowadzenie tych działań teraz na pograniczu pomiędzy powiatem biłgorajskim i powiatem lubelskim".
Jestem w kontakcie i byłem jeszcze przed komunikatami wojska z panem starostą biłgorajskim - od niego się dowiedziałem o tym leju dziesięciometrowym, około dziesięciometrowym właśnie na pograniczu powiatu biłgorajskiego i lubelskiego. No i czekamy na transparentne informacje.
Mamy doświadczenia już z tą władzą i doświadczenia z Lubelszczyzny, województwa lubelskiego, z gminy Wyryki. Pamiętamy tę sytuację, kiedy został uszkodzony bardzo poważnie jeden z budynków mieszkalnych. Tu na szczęście coś spadło na pola, dwa kilometry od zabudowań, ale chcemy informacji. I chcemy, żeby na przyszłość te informacje były natychmiast. Ludzie, którzy się budzą w nocy przy alarmach, które słusznie są włączane, chcą też mieć komunikat co dalej, co się dzieje, a nie czekać trzy godziny zupełnie bez niczego, bo to budzi później rozmaite myśli, ale też rozmaite zachowania, nie zawsze takie, jak powinny być.
Jeszcze raz zaapelował: "transparentność i szybkość komunikacji tej, którą można wydać".
Skoro zostały alarmy włączone, to znaczy, że była informacja o tym, że jakiś obiekt już na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej wleciał. Skoro wleciał obiekt na terytorium Rzeczpospolitej Polskiej, to ludzie, którzy są budzeni w nocy nad ranem, chcą wiedzieć w miarę szybko, a nie po trzech godzinach, co dalej i co się dzieje. Nie wszyscy też nadal mają świadomość tego, mam SMS-y zresztą od innych mieszkańców Lublina, którzy mówią, no dobrze, wyło przez ponad dziesięć minut, później był ciągły sygnał, ja wiem, co to znaczy, ale wielu nie wie, co to znaczy. Więc to wszystko wymaga dogrania
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Doda odpowiada na zarzuty prokuratury. "Nie powiedziałam: Kupujcie moje suplementy"
Czarnek uderza w rząd. "Polacy chcą wiedzieć, co się dzieje"
Powstał nowy klub parlamentarny Rozwój Plus. Posłowie poinformowali o rejestracji w Kancelarii Sejmu