9 zł za diesla, miliony dla TVP. Przydacz: „Są pieniądze, tylko nie na to”
Ceny paliw coraz mocniej uderzają w kierowców. Za litr diesla na części stacji trzeba zapłacić już ponad 9 zł, a benzyna 95 zbliża się do granicy 8 zł. Jednocześnie rząd przeznacza kolejne setki milionów złotych na funkcjonowanie mediów publicznych, w tym Telewizji Polskiej znajdującej się w stanie likwidacji. Marcin Przydacz przekonuje, że w tej sytuacji państwo powinno skupić się na realnych problemach Polaków, zamiast prowadzić polityczny spór z prezydentem.
„Są pieniądze, tylko może nie na to, co trzeba”
Szef Biura Polityki Międzynarodowej Kancelarii Prezydenta komentował sprawę w „Rozmowie Piaseckiego” w TVN24. Wskazywał na rosnące koszty tankowania i możliwość wykorzystania narzędzi podatkowych do obniżenia cen paliw.
– Tyle pieniędzy jest przepalanych na propagandę tego rządu. 600 mln chcieli dać pani Gorgoń-Mróz. Czyli są pieniądze, tylko może nie na to, co trzeba, na obniżenie Polakom paliwa, przecież można byłoby obniżyć VAT
– stwierdził Przydacz.
Polityk odniósł się również do relacji między rządem a prezydentem Karolem Nawrockim. Jego zdaniem zamiast współpracy obserwujemy kolejne konflikty.
– Rząd otwiera fronty z prezydentem i nie chce współpracować w żaden sposób. Raczej stara się szukać dziury w całym i to jest pomysł rządzących na odwracanie uwagi
– ocenił.
Coraz drożej przy dystrybutorach
Dla kierowców najważniejsza pozostaje jednak cena na stacjach. Diesel przekroczył już poziom 9 zł za litr na części stacji, a benzyna Pb95 zbliża się do 8 zł. Rosnące koszty tankowania przekładają się nie tylko na domowe budżety kierowców, ale również na ceny transportu, a w konsekwencji wielu towarów i usług.
W tym samym czasie trwa spór o sposób finansowania mediów publicznych. Kolejne środki trafiają do TVP, podczas gdy opozycja wskazuje, że pieniądze z budżetu można byłoby wykorzystać także na rozwiązania odczuwalne bezpośrednio przez gospodarstwa domowe.