Szef Klubu GP w Nowym Jorku w Pomniku Katyńskim: to ważny symbol, o który trzeba się bić. Zmiana jego miejsca jest jednak konieczna
Gościem red. Aleksandra Wierzejskiego w porannej rozmowie Telewizji Republika był szef Klubu Gazety Polskiej Maciej Rusiński. – Szanse pozostawienia pomnika są znikome. On nie stoi tam prawomocnie. Cała gama różnych czynników powoduje, że zmiana miejsca pomnika jest konieczna – prostował ostatnie doniesienia medialne dot. Pomnika Katyńskiego W Jersey City. Jaki będzie finał sprawy?
– Referendum odbędzie się w samym Jersey. Sprawa stała się już lokalna. Wśród Polonii dalej ten temat wrze. Pomnik to ważny symbol, o który trzeba się bić. To był również przykry incydent. Polska strona ma słabe karty do wpływania na decyzje tamtejszych władz. Była okazja dopięcia tego porozumienia. Niestety nie wykorzystaliśmy tego – wskazał.
Cała opozycja do porozumienia, które zostało zawarte, nie przedstawiła żadnej alternatywy. Sytuacja jest absurdalna – dodał.
– Musimy czekać. Zakwestionowano ustawę, która realizowała postanowienie. Narosło wiele nieporozumień. Referendum nie może stricte dotyczyć pomnika, odnosi się do ustawy. Wzdłuż całego wybrzeża biegnie system rur. Studzienki są w obecnym miejscu, są też w miejscu docelowym. Szanse pozostawienia pomnika są znikome. On nie stoi tam prawomocnie. Cała gama różnych czynników powoduje, że zmiana miejsca pomnika jest konieczna – relacjonował obecną sytuację.
– Odrzucenie ustawy wraca stan prawny pomnika do ustawy miasta z 1989 roku, gdzie pomnik leży zupełnie na innym miejscu. Później pozostaje kwestia techniczna. Zależy nam na pozytywnym wyniku referendum. Musimy poczekać, jaka będzie jego forma. Z reguły powszechne referenda dołączane są do wyborów powszechnych. W tym przypadku jednak odbędzie się oddzielnie – podsumował Maciej Rusiński.
Najnowsze
Zgorzelski: robienie sobie szydery z Trumpa może zaszkodzić naszym relacjom z USA
Zajączkowska-Hernik o referendum w Krakowie: PO odcina się od Miszalskiego, rzucili go na pożarcie [SONDA]
Tusk "przez zęby" podziękował prezydentowi. Czekał z tym kilkanaście godzin