Pracownice banku miały przywłaszczyć prawie 2 mln zł klientów. Prokuratura postawiła im zarzuty
Jak poinformował portal mojRadom.pl, prezes banku, dyrektor oddziału i kasjerka miały przywłaszczyć pieniądze klientów w procesie kredytowym. "W jednym przypadku chodzi o 500 tys. zł, a w drugim – o 1 ml 200 tys. zł. Wszystkie trzy kobiety usłyszały zarzuty prokuratorskie za działanie na niekorzyść banku i wielu osób pokrzywdzonych. Sprawa jest rozwojowa, bo zgłaszają się kolejni świadkowie", czytamy w radomskim portalu.
"Prokuratura Okręgowa w Radomiu nadzoruje śledztwo dotyczące m.in. nadużycia udzielonych uprawnień i niedopełnienia ciążących obowiązków w Białobrzegach i w Radzanowie, przez osoby zobowiązane do zajmowania się sprawami majątkowymi Banku Spółdzielczego w Białobrzegach i jego oddziału w Radzanowie - W następstwie sprowadzono bezpośrednie niebezpieczeństwo wyrządzenia znacznej szkody majątkowej bankowi poprzez naruszanie przepisów prawa oraz regulacji wewnętrznych Banku Spółdzielczego w Białobrzegach w procesie kredytowym odnośnie kredytowania klientów indywidualnych oraz odnośnie kredytowania na szczególnych warunkach pracowników tego banku", poinformowała rzecznik Prokuratury Okręgowej w Radomiu Aneta Góźdź (cytat za portalem mojRadom.pl).
Jak ujawnia mojRadom.pl, podstawą wszczęcia śledztwa było pisemne zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstw złożone przez Urząd Komisji Nadzoru Finansowego. "W sprawie tej do wpłynęło także pisemne zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa, złożone przez Spółdzielczy System Ochrony SGB, a dotyczące ujawnionego braku pieniędzy w kwocie 500 tys. zł w kasie oddziału w Radzanowie Banku Spółdzielczego w Białobrzegach", czytamy w portalu.
Zgromadzone dowody pozwoliły prokuratorze na "postawienie kasjerce Banku Spółdzielczego w Białobrzegach Mariannie L. zarzutu przywłaszczenia wspólnie i w porozumieniu z prezes Banku Spółdzielczego w Białobrzegach Elżbietą K., powierzonych środków pieniężnych o znacznej wartości w kwocie 500 tys. zł, tym samym, działania na szkodę Banku Spółdzielczego w Białobrzegach".
"Ówczesna prezes zarządu Banku Spółdzielczego w Białobrzegach Elżbieta K. usłyszała zarzut dotyczący tego, że działając w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, pełniąc funkcję prezesa banku i z tego tytułu będąc obowiązaną do zajmowania się jego sprawami majątkowymi, nadużyła udzielonych jej uprawnień. Działając wspólnie i w porozumieniu z pracownicą Banku Spółdzielczego w Białobrzegach, przywłaszczyła powierzone środki pieniężne o znacznej wartości w kwocie 500 tys. zł w ten sposób, że zażądała z naruszeniem obowiązujących procedur bankowych od kasjerki odpowiedzialnej za przechowywanie i wydawanie gotówki z kasy banku, wydania jej kwoty 500 tys. zł, a następnie przyjęła te środki mając świadomość, że zostaną one przeznaczone na cele niezwiązane z działalnością banku, czym wyrządziła Bankowi Spółdzielczemu w Białobrzegach znaczną szkodę majątkową w wysokości 500 tys. zł", wyjaśnia (cytat za portalem mojRadom.pl) rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Radomiu.
Jak uzupełnia portal, w śledztwie zarzut usłyszała też była dyrektor Oddziału w Radzanowie Banku Spółdzielczego w Białobrzegach Barbara F. Barbara F. została na wniosek Prokuratury Okręgowej w Radomiu tymczasowo aresztowana na trzy miesiące. "Wobec dwóch pozostałych podejrzanych zastosowano wolnościowe środki zapobiegawcze. Zarzucone czyny zagrożone są karą do 10 lat pozbawienia wolności. Śledztwo ma charakter rozwojowy, ponieważ zgłaszają się kolejne osoby pokrzywdzone procederem", podaje mojRadom.pl.
O skandalu bankowym i publikacji w lokalnym portalu poinformował nas jeden z naszych Widzów, Pan Kazimierz (nazwisko znane redakcji, który informacje podane przez portal uzupełnił swoimi uwagami. "Temat jest trochę bardziej złożony bo o sprawie był informowany KNF, Rzecznik Finansowy i Prokuratura Bodnara, ale nic nie zrobiono, podrabiano dokumenty bankowe, prokuratura potwierdzała podrobienie podpisów i nic z tym nie robiła... Bodnarowcy nic nie zrobili by zabezpieczyć interes klientów, teraz sprawa przybiera masowego problemu, ludziom ginęły pieniądze z konta... Gdzie jest Minister Finansów?! KNF? IPS SGB?", stwierdza oburzony mężczyzna.
Źródło: mojRadom.pl, Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Radna KO nie odważyła się iść do sądu. Zawarła ugodę i wpłaciła darowiznę
Trump nie wyklucza zmiany stanowiska w sprawie Falklandów
Niemcy i Francja chcą zniesienia jednomyślności w unijnej polityce zagranicznej. Kolejny krok do centralizacji władzy