Policja w mieszkaniu prezesa TV Republika. Czas minął, dokumentów nie ma
"Szanowni Państwo, mimo upływu terminów przewidzianych przez KPK (tydzień temu) policja nie doręczyła zatwierdzenia wejścia do mojego mieszkania i pozbawienia wolności oraz wyprowadzenia z mieszkania mojej asystentki" - przekazał Tomasz Sakiewicz, prezes Telewizji Republika. To jednak nie wszystko.
W piątek, dwa tygodnie temu, w mieszkaniu prezesa Republiki, Tomasza Sakiewicza, pojawili się policjanci. Był to efekt kolejnego fałszywego zgłoszenia, z którym współpracownicy stacji mierzą się od kilku tygodni. Policjanci nie dość, że nie chcieli się wylegitymować, choć Tomasz Sakiewicz prosił o to wielokrotnie. Do tego - skuli w kajdanki - za plecami - asystentkę naszego szefa, choć kobieta nie zachowywała się w żaden sposób agresywnie. Potem kpiono z niej, by pokazała dowód - ze skutymi za plecami dłońmi.
Minęły dwa tygodnie, a prezes TV Republika nadal nie otrzymał żadnych dokumentów w tej sprawie. Choć formalnie, maksymalnie czas na ich dostarczenie, wynosi tydzień.
Sakiewicz: napad i uprowadzenie
W mediach społecznościowych napisał dziś o sprawie Sakiewicz.
Szanowni Państwo, mimo upływu terminów przewidzianych przez KPK (tydzień temu) policja nie doręczyła zatwierdzenia wejścia do mojego mieszkania i pozbawienia wolności oraz wyprowadzenia z mieszkania mojej asystentki. W związku z tym, całe zdarzenie ma obecnie status napadu i bezprawnego pozbawienia wolności i oraz uprowadzenia. Osoby biorące w tym udział nie mogą być uznane inaczej niż za napadających i uprowadzających. Ci , którzy ich kryją, to pomocnicy w tym przestępstwie i jego wyjaśnieniu.
- czytamy we wpisie.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X