Globaliści testują anulowanie podpisów. Tak skończy się demokracja
Mitch Sylvestre, prezes Alberta Prosperity Project i organizator petycji obywatelskiej, wezwał władze Alberty do pilnej rewizji sposobu, w jaki Elections Alberta (ekwiwalent krajowej komisji wyborczej) weryfikuje podpisy. Choć petycja przekroczyła wymagany próg, proces ujawnił poważne luki, które mogły wyeliminować tysiące autentycznych głosów.
Zaledwie kilka dni po ogłoszeniu sukcesu obywatelskiej petycji w Albercie jej organizatorzy wskazują na poważne problemy w procedurze weryfikacji. Petycja przekroczyła ustawowy próg 177 732 podpisów, a Elections Alberta początkowo naliczyła 286 593 podpisów, z czego 279 337 uznała za ważne. Po zastosowaniu metody próbkowania statystycznego ostateczna liczba „zweryfikowanych” spadła jednak do 222 597. Jak podkreśla Mitch Sylvestre, CEO Alberta Prosperity Project, nawet niewielka liczba kontrowersyjnych decyzji doprowadziła do wykluczenia dziesiątek tysięcy autentycznych podpisów.
Scrutineer – prawnik obecny przez cały czas w Elections Alberta w Edmonton – udokumentował, że prawdziwi mieszkańcy Alberty byli oznaczani jako „nieudane weryfikacje” tylko dlatego, że po kilku miesiącach nie pamiętali drobnych szczegółów: dokładnego okresu składania podpisu, okazania dokumentu tożsamości czy numeru lokalu w adresie. Każda odrzucona próbka wpływała statystycznie na ponad 700 podpisów, a wyborcy nie byli wcześniej ostrzegani o telefonach weryfikacyjnych. Żadna z tych nieścisłości nie wskazywała na oszustwo ani na kontakt z niewłaściwą osobą.
Sam urząd popełniał błędy: niekompletne i błędne protokoły odrzuceń, sprzeczne instrukcje przełożonych oraz ponad 40 fałszywie oznaczonych jako duplikaty podpisów. Sylvestre stwierdził, że inicjatywy obywatelskie mają dawać głos zwykłym Albertanom, a nie sprawdzać, czy potrafią idealnie odtworzyć zapamiętane detale. Proces weryfikacji Elections Alberta okazał się surowszy niż kontrole tożsamości stosowane przez wiele banków.
Organizatorzy domagają się teraz legislacyjnej rewizji całego systemu: jasnych przepisów dotyczących walidacji i weryfikacji podpisów, standardu „całości dowodów” zamiast wymagania dokładnej zgodności w każdym polu, lepszego informowania obywateli przed rozpoczęciem weryfikacji telefonicznej oraz pełnej przejrzystości działania próbkowania statystycznego.
Petycja zakończyła się sukcesem mimo tych przeszkód, lecz kolejne inicjatywy mogą nie mieć tak dużego zapasu.
Sylvestre podkreśla, że żaden Albertanin nie powinien tracić głosu z powodu zapomnianego numeru mieszkania, a instytucje publiczne powinny chronić zarówno integralność wyborczą, jak i realny udział obywateli w demokracji.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X