Nietypowy gość na koszalińskim komisariacie. Wszystko skończyło się "happy endem"
Zabłąkanego szopa pracza do komendy przyprowadził wraz z synem mieszkaniec Kołobrzegu. Zwierzak spacerował alejkami Parku Książąt Pomorskich. Policjanci pomogli w znalezieniu dla niego odpowiedniego schronienia.
Policjanci z I koszalińskiego komisariatu mieli wczoraj niecodzienną interwencję. Do komendy zgłosił się mężczyzna, który wraz z synem w pobliżu jednostki zauważył przechadzającego się szopa pracza. Nie wiedząc co mają z nim zrobić, przynieśli zwierzaka do koszalińskiej komendy.
O zdarzeniu zostały powiadomione odpowiednie służby, które zatroszczyły się o niego. Szop pracz został przez TOZ przewieziony do ośrodka dla zwierząt pod Szczecinem.
Historia szopa pracza zakończyła się „happy endem”, natomiast apelujemy, aby w każdym takim przypadku zachować ostrożność.
Pamiętajmy, że dzikie zwierzęta żyją w swoim naturalnym środowisku, a zabierając je ze sobą możemy działać na ich szkodę.
Najnowsze
Prezydent uniemożliwił przejęcie KRRiT przez koalicję 13 grudnia. "Kategorycznie nie zgadzam się"
Rosyjski bombowiec strategiczny rozbił się przy lądowaniu. Sześciu członków załogi nie żyje
Budżet na rok 2027 z rekordowym deficytem. Poboży woła „SOS”