Najludniejsze miasto świata tonie. Prawie 40 proc. leży już poniżej poziomu morza
Dżakarta, największa metropolia świata zamieszkana przez prawie 42 miliony ludzi, tonie w morzu szybciej niż jakiekolwiek inne miasto. Prawie 40 procent jej terytorium znajduje się już poniżej poziomu morza, a w niektórych dzielnicach grunt zapada się nawet o 25 centymetrów rocznie. Mieszkańcy i władze toczą nierówną walkę z powodziami i skutkami zmian klimatu.
Po uzyskaniu niepodległości przez Indonezję w 1945 roku stolica kraju liczyła mniej niż milion mieszkańców. Dziś, według danych ONZ uwzględniających obszary metropolitalne, jest największym megalopolis na planecie. Dziesięciolecia szybkiej urbanizacji i niekontrolowanego wydobycia wód gruntowych – koniecznego, bo miliony ludzi wciąż nie mają dostępu do bieżącej wody – sprawiły, że miasto zapada się w zastraszającym tempie.
W północnych dzielnicach nadmorskich powódź to codzienność, a podnoszący się poziom mórz związany z globalnym ociepleniem tylko pogarsza sytuację. Miasto broni się systemem murów i wałów ochronnych, do których stale dodaje kolejne warstwy betonu, regularnym pogłębianiem koryt oraz podnoszeniem dróg w najbardziej zagrożonych rejonach.
Siti Paramita, 35-latka mieszkająca z rodziną w ubogiej osadzie rybackiej Muara Angke na północy Dżakarty, opowiada:
Na początku powodzie były małe, potem stopniowo się nasilały. Czasem woda sięga do łydek, a w zeszłym roku dochodziła nawet do brzucha.
Jej mąż Dedy Heriyanto dodaje, że mieszkańcy układają warstwy muszli, by utrzymać przejezdność dróg.
Walczymy z naturą – nigdy nie wygramy. Jedyne, co osiągamy, to to, że powodzie nie stają się jeszcze gorsze.
Kontrasty społeczne są ogromne: luksusowe centra handlowe i wieżowce finansowane z wydobycia niklu, miedzi, ropy i oleju palmowego stoją tuż obok biednych dzielnic z zanieczyszczonymi rzekami i szczurami na ulicach. Mimo wszystko mieszkańcy zachowują poczucie humoru, traktując je jako antidotum na przepełnienie, zanieczyszczenie i zapadanie się gruntu.
Rząd Indonezji zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji. Minister koordynujący infrastrukturę i rozwój regionalny Agus Harimurti Yudhoyono zapowiada „zintegrowaną” odpowiedź: poprawę przepływu rzek, utrzymanie ich w czystości, zapobieganie niewłaściwemu użytkowaniu gruntów oraz budowę wałów, zabezpieczeń brzegowych, a także rozwiązań opartych na naturze, takich jak ochrona namorzyn.
Sytuacja stała się na tyle krytyczna, że podjęto drastyczną decyzję – budowę nowej stolicy Nusantara na wyspie Borneo. Prace rozpoczęto w 2022 roku. Projekt trwa, jednak ministerstwa wciąż nie przeniosły swoich siedzib do nowego miasta.
Źródło: Republika/Digi24
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Z kominiarką na głowie i bronią w ręku napadł na dwa sklepy
Podejrzany o udział w wysadzeniu Nord Stream 2 zatrzymany w Chorwacji. Gmyz o żądaniach Niemiec: "Obawiam się, że Chorwaci będą bardziej ulegli"
„Kawał bydlaka”. Kraskowski ostro o prokuratorze i nowym podejrzanym