Kania: Szpital Południowy to afera porównywalna z „łowcami skór”
Wicerzecznik Naczelnej Izby Lekarskiej Iwona Kania ostrzega, że sprawa Szpitala Południowego w Warszawie wywołała jeden z największych kryzysów wizerunkowych zawodu lekarza w Polsce i grozi dalszym wzrostem agresji wobec personelu medycznego.„Obserwujemy jeden z największych kryzysów wizerunkowych lekarzy” – mówi wicerzecznik NIL.
Poranny program Radia Republika rozpoczął się od rozmowy z Iwoną Kanią, wicerzecznikiem Naczelnej Izby Lekarskiej. Gość odniosła się do burzy medialnej wokół Szpitala Południowego i zatrudnienia niedoświadczonego lekarza.
Myślę, że to jest kryzys porównywalny, zaferą łowców skór w Łodzi – powiedziała Kania.
Dodała, że środowisko lekarskie obserwuje obecnie:
Jeden z największych kryzysów wizerunkowych, jeśli chodzi o zawód lekarza i podważenie takiego zaufania społecznego w ogóle do lekarzy.
Wicerzecznik przyznała, że do Naczelnej Izby Lekarskiej napływają sygnały od lekarzy, którzy czują się zaszczuci i porażeni całą sprawą. Jednocześnie pacjenci reagują gniewem.
Z jednej strony rozumiemy reakcję pacjentów, z drugiej strony jesteśmy bardzo zaniepokojeni, w którym kierunku teraz to pójdzie – podkreśliła.
Kania zwróciła uwagę na realne zagrożenia. Przypomniała śmierć lekarza z rąk pacjenta sprzed roku oraz niedawny atak na personel medyczny na Śląsku.
Ta agresja się już pojawia i myślę, że trzeba szybko temu przeciwdziałać – powiedziała.
Krytycznie oceniła działania prokuratury. Zwróciła uwagę, że najważniejsze dowody – dokumentacja medyczna – nie zostały na czas zabezpieczone, co może utrudnić wyjaśnienie sprawy i wpływać na pamięć świadków.
Iwona Kania ostro skrytykowała także model zarządzania szpitalami publicznymi: "Rada Całkowicie Polityczna”, dyrektorzy powiązani z partią rządzącą oraz brak kompetencji osób nadzorujących placówki. „Osoby, które już gdzieś pracowały w szpitalnictwie i są w stanie ocenić skalę problemów, a nie tylko się bądźmy jechać” – mówiła o tym, kto powinien zasiadać w radach nadzorczych.
Na koniec odniosła się do najcięższych zarzutów – sfałszowania ponad 20 kart zgonów. „To już jest poważna sprawa... samo pojawienie się takiej informacji też wprawia w konsternację rodziny pacjentów. Nawet sobie nie wyobrażam, co mogą czuć w tym momencie” – stwierdziła Kania.
Wicerzecznik wyraziła nadzieję, że cała sprawa doprowadzi wreszcie do rzeczywistych zmian w ochronie zdrowia w Polsce.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X