Instytut Monitorowania Mediów: Protest kupców i handlowców rozgrzał Internet
W maju Warszawa była miejscem kolejnego protestu przeciwko niszczącym nasz kraj rządom koalicji 13 grudnia. Tym razem manifestowali polscy kupcy i handlowcy. Manifestacja, przed resortem finansów, była spowodowana wpisaniem przez ekipę Tuska drobnych handlarzy z branży odzieży i obuwia do Systemu Elektronicznego Nadzoru Transportu (SENT). Protest rozgrzał Internet. Przyjrzał się temu Instytut Monitorowania Mediów.
Na początku przypomnijmy, czym jest SENT. System Elektronicznego Nadzoru Transportu to potężny system teleinformatyczny Krajowej Administracji Skarbowej. Został stworzony kilka lat temu, żeby ścigać mafie VAT-owskie. Pierwotnie obejmował wyłącznie tzw. "towary wrażliwe" – paliwa, spirytus, susz tytoniowy czy odpady. Zasada jest prosta, ale restrykcyjna: przed wyjazdem w trasę każdy transport musi być rygorystycznie zgłoszony na specjalnej platformie (PUESC), kierowca ma obowiązek uruchomić aplikację śledzącą lub nadajnik GPS w aucie, a skarbówka widzi pojazd jak na dłoni.
Ludzie wyszli na ulice, bo od połowy marca 2026 r. rząd drastycznie i absurdalnie rozszerzył listę towarów podlegających pod SENT. System przestał uderzać w wielkich oszustów podatkowych, a zaczął dławić zwykły, codzienny handel. Nowe regulacje wciągnęły do systemu m.in. branżę odzieżową i obuwniczą – i to od mikroskopijnych limitów (np. przesyłki odzieży już powyżej 10 kg!).
Polscy kupcy i handlowcy mieli powód do sprzeciwu. Wyliczyli kolejne "dobrodziejstwa" SENT made in koalicja 13 grudnia:
Drakońskie kary za drobnostki: Tu nie ma litości. Za zwykłą literówkę w zgłoszeniu, zawieszenie się telefonu kierowcy albo chwilową utratę sygnału GPS (np. w tunelu), przewoźnikowi i firmie grożą koszmarne kary. To mandat w wysokości 46% wartości ładunku, ale uwaga: nigdy nie mniej niż 20 000 złotych. Dla małego przewoźnika jedna awaria prądu w zapalniczce samochodowej to widmo bankructwa;
Paraliż biurokratyczny e-commerce: Wielkie sieci handlowe zintegrowały swoje oprogramowanie z systemem państwowym i dla nich to tylko linijka kodu. Drobny przedsiębiorca, mały butik, szwalnia czy hurtownia musi delegować człowieka, który ręcznie wklepuje tony danych i drży o każdy błąd;
Absurdy codziennego funkcjonowania: Według nowych wytycznych, systemem SENT trzeba obejmować nawet sytuacje, w których firma zamawia z zagranicy kilkanaście par butów roboczych dla swoich pracowników albo kurtki w celach reklamowych;
Gaszenie pożaru benzyną: Rząd zorientował się, że przesadził i wywołał wściekłość. Dosłownie w przeddzień protestu (12 maja) w panice podpisano rozporządzenie wyłączające z systemu SENT drobną "sprzedaż na targowiskach i bazarach". To jednak kropla w morzu, która w żaden sposób nie ratuje dziesiątek tysięcy legalnie działających małych firm transportowych i sklepów internetowych, które toną w biurokracji i strachu przed karami.
Drobni kupcy i handlowcy podkreślają, że projekt forsowany przez resort finansów z niezawodnym (w takich przypadkach) ministrem Domańskim, nie odpowiada na ich postulaty, które wielokrotnie zgłaszali do Ministerstwa Finansów. Projekt, bijący zarówno w branżę jak i jej klientów, co bardzo ciekawe i charakterystyczne, ma objąć jedynie wybrane formy działalności, pomijając większe segmenty rynku, jak produkcja, handel hurtowy, e-commerce i handel obwoźny.
Internauci zaorali SENT Tuska i Domańskiego
Argumenty protestujących kupców trafiły do Internautów. Temat protestów przeciwko SENT rozgrzał też sieć. Instytut Monitorowania Mediów (IMM) przeanalizował dyskusję w mediach społecznościowych z okresu 1 marca – 24 maja 2026 r. W tym czasie temat wygenerował prawie 4 tys. postów i komentarzy o łącznym zasięgu 24,6 mln potencjalnych kontaktów z przekazem.
Dyskusja wokół zmian w systemie SENT koncentrowała się na Facebooku (1,6 tys. wpisów), na kolejnych miejscach znalazły się X/Twitter (niecałe 1 tys. wpisów) i YouTube (547).
Dominującą narracją w mediach społecznościowych była krytyka nowych przepisów – wyrażana zarówno przez samych handlarzy, jak i inne osoby śledzące temat. Centralnym wątkiem była nieproporcjonalność kar: kilkadziesiąt tysięcy złotych grzywny za błąd formalny w systemie PUESC to dla osoby zarabiającej na bazarze kilkaset złotych miesięcznie dosłownie bankructwo w jeden dzień. W komentarzach niejednokrotnie określano zmiany w systemie „pastwieniem się nad ludźmi”.
Równie silny był wątek cyfrowego wykluczenia. Internauci wskazywali, że system wymaga rejestracji na platformie PUESC, obsługi aplikacji e-Toll i nieprzerwanie działającego GPS-a – co dla handlarzy ze starszego pokolenia jest barierą nie do pokonania.
Komentatorzy zwracali też uwagę na systemową nierówność: wielkie sieci odzieżowe – Zalando, LPP, H&M – posiadają certyfikat AEO, który zwalnia je z wielu obowiązków rejestracyjnych. Drobny handlarz z budką musi ważyć każdy kilogram towaru, korporacja – nie. Ten kontrast był jednym z najchętniej komentowanych aspektów całej sprawy, szczególnie na X/Twitterze.
Źródło: Republika, IMM
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X