Hennig-Kloska o wyjściu z Polski 2050: na wewnętrznych grupach wylewał się na mnie hejt
Naprawdę negatywne emocje trzeba odłożyć na bok i przyjąć profesjonalną postawę, bo dzięki temu aksamitnemu - jak ja to nazywam - rozwodowi, możemy odzyskać przestrzeń profesjonalną do pracy i zająć się najważniejszymi sprawami - oceniła Paulina Hennig-Kloska w „Sygnałach dnia” PR1 w stanie likwidacji, po odejściu z Polski 2050 i założeniu partii Centrum. Dodała jednak, że Pełczyńska-Nałęcz ma skrajnie lewicowe poglądy i mówi z pogardą o osobach o poglądach liberalnych.
"Negatywne emocje trzeba odłożyć na bok"
Napięta sytuacja w Polsce 2050 narastała od czasu unieważnionej w styczniu drugiej tury wyborów na nowego szefa partii. O przywództwo w ugrupowaniu ubiegały się Hennig-Kloska i Pełczyńska-Nałęcz. W partii powstały trzy frakcje: obu kandydatek i dotychczasowego lidera Szymona Hołowni, na wewnętrznych forach pojawiały się też pomysły unieważnienia całych wyborów na szefa i startu Hołowni w nowych.
Spór dotyczył też kwestii obsadzenia wakatów w Radzie Krajowej i postulowanego przez frakcję Hennig-Kloski odwołania Pawła Śliza ze stanowiska szefa klubu parlamentarnego - zwolennicy Hennig-Kloski chcieli, by na tym stanowisku zastąpił go Suchoń. Punktem zwrotnym była sobotnia Rada Krajowa, która zobowiązała członków partii, by do Zjazdu Krajowego zaplanowanego na 21 marca zaprzestali „eskalacji napięć”. Do tego czasu zawieszono też postępowania dyscyplinarne oraz wstrzymano wszelkie zmiany personalne. Uchwała została źle przyjęta przez część działaczy, którzy określili ją jako „kagańcową”.
Na konflikcie w Polsce 2050 korzysta Donald Tusk, który w ten sposób zjada kolejną "przystawkę", a notowania KO dzięki temu idą w górę. Paulina Hennig-Kloska robi jednak dobrą minę do złej gry i udaje, że w koalicji 13 grudnia jej ugrupowanie będzie miało jakiekolwiek znaczenie.
Rozumiem złość. Natomiast w polityce zajmujemy się rządzeniem państwem, jesteśmy uczestnikami koalicji rządowej. Naprawdę negatywne emocje trzeba odłożyć na bok i przyjąć profesjonalną postawę, bo dzięki temu aksamitnemu - jak ja to nazywam - rozwodowi, możemy odzyskać przestrzeń profesjonalną do pracy i zająć się najważniejszymi sprawami
- powiedziała Paulina Hennig-Kloska.
Jestem przekonana, że ten ruch będzie temu służył, byśmy spokojnie skupi się dalej na budowaniu większości dla obecnej koalicji rządowej. To jest najważniejsze, bo to Polacy wysłali nas do parlamentu, byśmy zajmowali się ich sprawami
- zaznaczyła.
Hennig-Kloska broniła się mówiąc, że po przegranych wewnętrznych wyborach w partii była gotowa na współpracę, jednak drugiej stronie zabrakło, jak przekonywała, tej otwartości.
Ja dałam wiele dowodów na uszanowanie tego werdyktu. Poszłam na konferencję prasową Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, na której pana marszałka nawet nie było. Pogratulowałam, weszłam do jej zarządu, chciałam tam pracować. No ale powiedziałam, że przede wszystkim zobaczymy na ile zostanie stworzona przez nią właśnie przestrzeń do współpracy
- powiedziała Paulina Hennig-Kloska w „Sygnałach dnia” PR1.
Tymczasem rzeczywistość od trzech tygodni, z jaką się mierzyliśmy, to hejt, który wylewał się na wewnętrznych grupach na mnie i moich współpracowników, na osoby, które wspierały mnie w procesie kampanii. To pierwsze w historii 10-letniego mojego parlamentaryzmu posiedzenie Sejmu bez klubu parlamentarnego […], na którym moglibyśmy omawiać ważne decyzje
- zaznaczyła.
Przekonywała, że w takiej sytuacji nie da się pracować.
Czterodniowe, długie posiedzenie. Pan przewodniczący chodził po mediach, rozmawiał z dziennikarzami, a nie znalazł czasu, żeby spotkać się ze swoimi posłankami i posłami, by omówić najważniejsze sprawy, dla których tam jest, czyli ustawy, decyzje, głosowania
- wyjaśniała Hennig-Kloska.
Mówiła również, że "pani minister z coraz większą pogardą mówi o osobach o poglądach liberalnych w publicznych wystąpieniach, a nasze środowisko to właśnie takie osoby" i oceniła, że ma "skrajnie lewicowe poglądy - "zwłaszcza jeżeli chodzi o kwestie gospodarcze".
CZYTAJ WIĘCEJ: Burkiewicz wyjaśnia przyczyny opuszczenia Polski 2050. Padło pytanie o "kliniczną nienawiść"
Źródło: Republika, PR1 w stanie likwidacji
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X