Słynna sprawa Rutnickiego. Nie wszyscy o tym wiedzą. Wynajm na godziny
W rządzie Donalda Tuska wybuchł spór po tym, jak minister Jakub Rutnicki usunął z projektu ustawy o najmie krótkoterminowym kluczowe przepisy pozwalające samorządom tworzyć strefy wolne od patohoteli. Decyzja zapadła tuż po uwagach niemieckiej platformy Airbnb Germany – co budzi poważne podejrzenia o lobbing.
W wywiadzie dla Radia Republika redaktor Tomasz Grodecki z „Gazety Polskiej Codziennie” i portalu Niezależna ostrzega, że mamy do czynienia z kolejną dużą aferą, która już wywołała jawny konflikt w koalicji.
Ta afera wywołała spór w rządzie – podkreśla Grodecki.
Chodzi o regulację rynku najmu terminowego (platformy typu Airbnb i podobne), który w centrach dużych miast, zwłaszcza w Krakowie i Warszawie, zdominował już znaczną część lokali mieszkalnych. Rząd poprzednio planował dać samorządom prawo do tworzenia stref wolnych od patohoteli, by mieszkańcy mogli normalnie żyć.
Zaledwie kilka dni przed posiedzeniem rządu 7 lipca minister Jakub Rutnicki zgłosił autopoprawkę, która wyrzuciła te przepisy – dokładnie tak, jak chciała niemiecka firma RMB Germany.
To, co chcieli Niemcy, jeden do jednego znalazło się w projekcie ustawy – mówi Grodecki.
Dziennikarz przypomina sylwetkę ministra:
Jakub Rutnicki, to ja tylko słuchaczom przypomnę, to jest ten taki duży pan słynący z wykwintnych manier… taki trochę agresywny.
Jedyną osobą, która werbalnie sprzeciwiła się zmianom na posiedzeniu rządu, była minister funduszy Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Grodecki stawia kluczowe pytania: jakie analizy doprowadziły do tej autopoprawki i czy minister lub urzędnicy spotykali się z przedstawicielami platform najmu krótkoterminowego.
Jeżeli się okaże, że minister zrobił to, co zrobił, czyli tę autopoprawkę na korzyść niemieckiej firmy bez dodatkowych analiz, to to jest po prostu skandal – ocenia.
Porównuje sprawę do wcześniejszych kontrowersji: „To schemat identyczny jak z tą ustawą wiatrakową”. Jego zdaniem sprawa ma potencjał na komisję śledczą. „To jest kryminał komisja śledcza” – mówi wprost. Zaznacza jednak, że media głównego nurtu prawdopodobnie sprowadzą całą sprawę do „konfliktu w koalicji” i personalnych ambicji Pełczyńskiej-Nałęcz, zamiast pokazać meritum, czyli uleganie lobbystom.
Nie chodzi o ten konflikt Pełczyńska-PSL, tylko tu chodzi o uleganie brutalne lobbystom, spotykanie się z lobbystami i tutaj są rzeczy do wyjaśnienia – podsumowuje Tomasz Grodecki.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
62. posiedzenie Sejmu. Dziś drugi dzień obrad [TRANSMISJA]
Trwa proces redukcji zatrudnienia w niemieckim przemyśle. Fatalne wyniki
Kacprzyk nie daje o sobie zapomnieć. Mińsk Mazowiecki też chciał przejąć