Częstochowa: komitet referendalny rozpoczął zbieranie podpisów ws. odwołania prezydenta i rady
Komisarz wyborczy zarejestrował w środę inicjatywę referendalną ws. odwołania prezydenta Częstochowy Krzysztofa Matyjaszczyka i Rady Miasta. By referendum zostało przeprowadzone, jego inicjatorzy muszą do 17 sierpnia zebrać 15900 ważnych podpisów.
- Specyfika Częstochowy jest odmienna niż innych miast, w których pojawiły się inicjatywy referendalne. Prezydent z zarzutami korupcyjnymi nie pełni swej funkcji, ma prokuratorski zakaz wchodzenia do urzędu, a nawet kontaktów telefonicznych z pracownikami. Zastępuje go wiceprezydent Zdzisław Wolski, ale jest on - tak jak zastępca adwokata w sądzie - substytucją. Nie możemy tolerować, że przez trzy lata, jakie zostały do końca kadencji, miastem będzie substytut prezydenta, ktoś, kto nie pochodzi z wyboru mieszkańców - powiedział w środę, otwierając konferencję prasową inicjatorów referendum, ich rzecznik Leszek Kulawik.
Dodał, że referendum ma być „zabiegiem sanitarnym”, skoro prezydent Krzysztof Matyjaszczyk (zgodził się na podawanie nazwiska - PAP) sam nie podał się do dymisji. - Nie wnikamy, czy zarzuty wobec niego są zasadne czy nie. Ale powinien poważnie podchodzić do swojej pracy. Jak piłkarz, który złamał nogę: nie ma znaczenia, czy sam się przewrócił, czy ktoś go sfaulowała - nie jest w stanie grać, więc prosi o zniesienie z boiska - stwierdził Kulawik.
Inicjatorzy referendum chcą też odwołania rady miasta - m.in. dlatego, że nie przegłosowała uchwały o referendum prezydenckim, a w takim scenariuszu nie byłoby potrzeby zbierania podpisów. Projekt uchwały złożył opozycyjny klub PiS, licząc na poparcie KO, będącej w Częstochowie w koalicji z ugrupowaniem prezydenckim, tj. Lewicą. KO chciała przerwy w obradach rady miasta do czasu, aż sąd rozpatrzy zażalenie obrońców Matyjaszczyka na prokuratorski zakaz pełnienia funkcji. Ostatecznie doszło od razu do głosowania, radni KO wstrzymali się od głosu, wniosek procedowany 23 kwietnia przepadł. Kilka dni później sąd utrzymał sankcje wobec prezydenta.
- Poza tym dwie osoby z rady miasta mają zarzuty prokuratorskie, z tego jedna nie może wchodzić do urzędu - powiedział pełnomocnik komitetu referendalnego Marcin Nocoń. Jeden z tych radnych należy do klubu Lewicy, drugi do klubu KO.
Inicjatorzy referendum zapowiedzieli, że przyjdą w czwartek na sesję rady miasta, gdzie będzie głosowane absolutorium oraz wotum zaufania dla prezydenta. - Absolutorium dotyczy wykonania budżetu, więc tu może być różnie, ale nie wyobrażam sobie, by radni mogli przegłosować zaufanie dla prezydenta, który ma zakaz pełnienia funkcji - stwierdził Marcin Nocoń.
Komitet referendalny przedstawia się jako bezpartyjny, jego członkowie zapewnili, że nie należą do żadnej partii. Jednak trzy z dziewięciu osób - w tym pełnomocnik - w ostatnich wyborach samorządowych startowało, bezskutecznie, do rady miasta z listy Trzeciej Drogi. Nie ma ona w częstochowskim samorządzie swojej reprezentacji.
Spośród członków komitetu referendalnego Marek Drygas, a także Leszek Kulawik mają za sobą doświadczenie referendalne. Byli inicjatorami odwołania w 2009 r. ówczesnego prawicowego prezydenta Częstochowy Tadeusza Wrony w pierwszym w Polsce udanym referendum w miastach na prawach powiatu. Drygas w wywiadach twierdził, że to on namówił wtedy Krzysztofa Matyjaszczyka, wówczas posła SLD, do kandydowania w przedterminowych wyborach w 2010 r. Potem rozczarował się rządami jego i Lewicy w Częstochowie.
- Jeśli przez 15 lat prezydent nie był w stanie sprowadzić strategicznego inwestora, wybudować stadionu dla Rakowa oraz aquaparku, bo to co postawił jest tylko osiedlowym basenem, to już tego nie zrobi - powiedział Drygas.
Członkowie komitetu i wolontariusze zaczęli w środę zbierać podpisy. Referendum przeprowadza się, gdy jego inicjator przedstawi ich przynajmniej 10 proc. spośród uprawnionych do głosowania w gminie. W przypadku Częstochowy jest to 15900 podpisów, a inicjatorzy mają 60 dni na ich zebranie, tj. do 17 sierpnia. Listy trafią następnie do komisarza wyborczego, który ma 30 dni na sprawdzenie poprawności formalnej złożonych dokumentów. Jeśli wszystko pójdzie po myśli inicjatorów, wybory przedterminowe odbyłyby się w ciągu kolejnych 50 dni.
Żeby ewentualne referendum było ważne - jak podali inicjatorzy - w przypadku pytania o odwołanie prezydenta, do głosowania musiałoby pójść ponad 46 tys. osób, a gdy chodzi o radę miasta - ponad 48 tys. Liczby się różnią, bo potrzeba udziału minimum 3/5 liczby osób głosujących w wyborach danego organu.
Prezydent Krzysztof Matyjaszczyk konsekwentnie twierdzi, że jest niewinny. Na początku czerwca ujawnił na Facebooku treść uzasadnienia Sądu Okręgowego w Katowicach odmowy jego tymczasowego aresztowanie, o co wnosiła prokuratura. Z dokumentu wynika, że zarzuty przyjmowania łapówek mogą być oparte na pomówieniu.
Źródło: Republika, PAP
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
PiS przed Szpitalem w Warszawie. "Czerwony dywan dla polityków, kolejki dla pacjentów"
Kolejne ustalenia w sprawie lekarza milionera. Szpital podjął decyzje
Jeremy Clarkson z poruszającym wyznaniem. Gwiazda „Top Gear” walczy z nowotworem
SPRAWDŹ TO!