Pokrzyżowana kariera. Niedoszły ambasador zgubił tajne dokumenty
Osobą, która zostawiła tajne dokumenty ministerstwa obrony na przystanku autobusowym był kandydat na brytyjskiego ambasadora przy NATO - informują media na wyspach. Zdarzenie przekreśla szanse pechowca na wymarzone stanowisko.
Pod koniec czerwca, na przystanku autobusowym w hrabstwie Kent znaleziono prawie 50 stron tajnych dokumentów ministerstwa obrony, które dotyczyły m.in. misji okrętu HMS Defender na Morzu Czarnym czy brytyjskiej misji w Afganistanie.
Dokumenty zgubić miał 51-letni Angus Lapsley, w tym czasie oddelegowany z ministerstwa spraw zagranicznych do ministerstwa obrony, który wcześniej pełnił rolę dyrektora generalnego w ministerstwie obrony, odpowiedzialnego za politykę obronną w NATO i obszarze euroatlantyckim. Lapsley kandydował również na ambasadora Wielkiej Brytanii przy NATO.
Just wow...
— Eddie Du (@EddieDu5) August 4, 2021
A senior British civil servant who lost sensitive Ministry of Defence documents at a bus stop has been identified as Angus Lapsley, in line to be appointed the UK’s ambassador to NATO. pic.twitter.com/7EDmFbeMoZ
Według przeprowadzonego śledztwa nie ma dowodów na to, że zgubienie dokumentów było efektem działalności szpiegowskiej na rzecz obcego państwa. Była to zwykła nieuwaga. Urzędnik dostał szansę na rehabilitację, ale szanse na nominację ambasadorską spadły niemal do zera.
Ze znalezionych dokumentów wynikało, że brytyjskie ministerstwo obrony brało pod uwagę agresywną odpowiedź Rosji na przepłynięcie HMS Defender u wybrzeży Krymu. Kilka dni przed znalezieniem tych dokumentów, na Morzu Czarnym doszło do incydentu - Rosja, która uważa wody wokół anektowanego przez nią półwyspu za własne, groziła, że oddała strzały ostrzegawcze w kierunku brytyjskiego okrętu, zaś jej samoloty przelatywały nisko nad niszczycielem.
Najnowsze
Polska 2050 na krawędzi rozpadu? W kuluarach władzy rosną obawy o rozpad ugrupowania
Norbi z żoną udzielili wywiadu o uzależnieniu piosenkarza od hazardu: "Byłem pierwszej ligi kłamcą”
Niemieckie media o tragicznym stanie RFN za rządów Merza: nędza i cynizm