95 lat temu rozstrzelano sowieckiego szpiega. W II Rzeczypospolitej nie było litości do zdrajców ojczyzny!
Tylko siedmiu dni potrzebowała II Rzeczpospolita na zatrzymanie, rozprawę sądową, wydanie wyroku i wymierzenie kary (w tym przypadku - kary głównej) zdrajcy i sowieckiemu agentowi Piotrowi Demkowskiemu. 18 lipca 1931 roku przed plutonem egzekucyjnym stanął ten były uczestnik wojny z bolszewikami w 1920 roku. Karierę zdegradowanego wcześniej majora przerwała salwa plutonu egzekucyjnego - o godzinie 19:30. Demkowski został pochowany w trumnie z nieheblowanych desek na miejscu stracenia.
Demkowski rozpoczął służbę wojskową w lutym 1916 w armii carskiej. W 1918 wstąpił do 4 Dywizji Strzelców Polskich gen. mjr Lucjana Żeligowskiego i przydzielony został do 14 pułku strzelców polskich, a następnie do 30 pułku Strzelców Kaniowskich. Brał udział w wojnie z bolszewikami, po zakończeniu której był słuchaczem kursu dowódców batalionów w Rembertowie. Ukoronowaniem jego kariery był awans, 2 grudnia 1930 roku, na majora ze starszeństwem z dniem 1 stycznia 1931 roku i 63. lokatą w korpusie oficerów piechoty.
I właśnie w 1939 roku, wiosną, nawiązał Demkowski kontakt z mjr. Wasylem Bogowojem, pomocnikiem attaché wojskowego przy Poselstwie Związku Sowieckiego w Polsce. W trakcie tego spotkania miał się zadeklarować jako komunista i wyrazić chęć współpracy z sowieckim wywiadem. Współpraca z wrogiem nie trwała jednak długo, bo już 1 czerwca tego samego roku, dzięki pracy polskiego kontrwywiadu wojskowego, Demkowski został zdekonspirowany, a 11 lipca zatrzymany przez wywiadowców Samodzielnego Referatu Informacyjnego Dowództwa Okręgu Korpusu Nr I. Stało się to około godz. 20 na ulicy Polnej w Warszawie, w trakcie przekazywania przez zdrajcę Bogowojowi trzynastu dokumentów zawierających informacje stanowiące tajemnicę państwową.
W czwartek 16 lipca 1931 roku gen. dyw. Tadeusz Piskor zadecydował o rozpoznaniu sprawy przez sąd w trybie doraźnym. Proces rozpoczął się dzień później, w piątek 17 lipca. Przed sądem Demkowski określał siebie jako "ideowego komunistę", rzeczywistość była jednak bardziej prozaiczna. "Uprawiał kosztowny hazard na wyścigach, wydawał wielkie sumy na kobiety, co zwracało nawet uwagę jego otoczenia. Wszelkie w tym kierunku podejrzenia odwracał Demkowski twierdzeniem, że ma bogatego „kuzyna", który udziela mu pożyczek względnie subsydiów. Dziś wyjawiła się już tajemnica owego „kuzyna". Po polsku mówił z silnym akcentem rosyjskim", czytamy w "Gazecie Lwowskiej" z 19 lipca 1931 roku, dzień po egzekucji zdrajcy.
Proces zakończył się po jednej rozprawie. Wyrok ogłoszony został w sobotę 18 lipca 1931 o godzinie 17. Sąd skazał Piotra Demkowskiego za szpiegostwo przeciw Państwu na karę śmierci przez rozstrzelanie oraz orzekł względem niego degradację, wydalenie z wojska i pozbawienie praw publicznych. Prezydent RP Ignacy Mościcki nie skorzystał z prawa łaski. Wyrok wykonany został jeszcze tego samego dnia, tj. 18 lipca 1931 o godz. 19.30 za murami Cytadeli.
"Tak zginął zdrajca ojczyzny", podsumował finisz "kariery" Demkowskiego "Ilustrowany Kurier Codzienny" 21 lipca 1931 roku.
Piotr Demkowski nie był jedynym zdrajcą i sowieckim agentem, którego spotkała, w wyniku bardzo dobrej pracy kontrwywiadu, zasłużona kara w II Rzeczpospolitej. Do innych ukaranych, tych najbardziej znanych i "zasłużonych" można zaliczyć: komunistycznych terrorystów Władysława Kniewskiego, Władysława Hibnera, Henryka Rutkowskiego, Naftalego Botwina, Samuela Engela, Sergiusza Prytyckiego (skazany na karę śmierci, zamienioną potem na więzienie, uciekł z więzienia we wrześniu 1939 roku). Prytyckiemu udało uniknąć się kary, nie uniknęli jej natomiast zdrajcy Antoni Wieczorkiewicz i Walery Bagińscy, którzy mieli trafić w marcu 1925 roku do "ojczyzny proletariatu", ale których, przed ich przekazaniem Sowietom, zastrzelił policjant, przodownik Józef Muraszko. „Zabiłem zdrajców”, powiedział Muraszko, który poddał się bez stawiania oporu.
Śmierć była karą nie tylko dla agentów i zdrajców pracujących na rzecz Związku Sowieckiego. Bezwzględnie zwalczano także agenturę niemiecką.
2 lutego 1934 roku przed plutonem egzekucyjnym stanął Józef Gryf-Czajkowski, porucznik Wojska Polskiego w stanie spoczynku, agent Abwehry. Wcześniej, bo 4 kwietnia 1927 roku, tak sam los spotkał zdegradowanego porucznika Pawła Piontka, także agenta Abwehry; razem z Piontkiem przed plutonem egzekucyjnym stanął także zwerbowany przez niego zdegradowany porucznik piechoty Kazimierz Urbaniak. Agentem niemieckiego wywiadu okazał się również, skazany 30 stycznia 1935 roku na karę śmierci, podporucznik polskiej Marynarki Wojennej Wacław Śniechowski.
Źródło: Republika, Wikipedia, IPN
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Magyar za obniżeniem wieku wyborczego na Węgrzech. „Młodzi są wystarczająco przygotowani”
Katolicki duchowny w jednym szeregu z Żurkiem i Gawkowskim. Jezuita za ustawą o "statusie osoby najbliższej"
Tamás Sulyok podpisał nowelizację konstytucji. Jego kadencja dobiega końca