Uwaga na zagraniczne słodycze! Nieprawidłowości w co drugim skontrolowanym sklepie!
Zakończona właśnie kontrola Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych pokazała, że atrakcyjne opakowanie nie zawsze oznacza równie atrakcyjny - i przede wszystkim: zdrowy! - skład zagranicznych słodyczy. Nieprawidłowości stwierdzono w ponad połowie skontrolowanych przez IJHARS sklepów!
Kontroli poddano zagraniczne wyroby ciastkarskie i cukiernicze pochodzące m.in. z Chin, Ukrainy i Turcji, ale też produkty z państw UE, w tym i z Niemiec i Holandii. Pod lupą Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych znalazły się m.in. cukierki, żelki, galaretki, lizaki, gumy oraz różnego rodzaju ciastka. Kontrolerzy sprawdzili nie tylko sklepy stacjonarne, ale i internetowe.
Kontrolą objęto 80 placówek handlowych - 70 stacjonarnych i 10 internetowych. Wyniki kontroli są bardzo niepokojące. Rozmaitego typu nieprawidłowości wykryto aż w 43 sklepach stacjonarnych i 7 internetowych.
Najwięcej zastrzeżeń dotyczyło znakowania produktów spożywczych - 52,9 proc., ale problemy wykrywano także podczas oceny wyglądu, konsystencji, czy parametrów fizykochemicznych poszczególnych wyrobów.
Inspektorzy stwierdzali m.in. rozbieżności między nazwą prezentowaną w sklepie internetowym, a nazwą znajdującą się na opakowaniu.
Przykładem wskazanym przez IJHARS było użycie określenia „chocolate original”, sugerujące zawartość czekolady, podczas gdy na produkcie pojawiała się informacja „chocolate flavour”, wskazująca jedynie smak czekoladowy. W części wyrobów cukierniczych grafika sugerowała ponadto obecność owocu, którego w rzeczywistości nie było w składzie produktu.
W przypadku parametrów fizykochemicznych zakwestionowano 11,8 proc. skontrolowanych partii wyrobów cukierniczych i ciastkarskich. W ciastkach wykrywano m.in. niezgodną z deklaracją zawartość cukrów i tłuszczu.
Jeszcze poważniejsze były przypadki stwierdzenia obecności barwników niewymienionych w oznakowaniu produktów. Wśród przykładów Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych wskazała np. obecność E 124 – czerwieni koszenilowej A oraz E 133 – błękitu brylantowego FCF. W lizakach, gumach i żelkach wykryto też rozbieżności między deklarowaną, a rzeczywistą zawartością cukrów ogółem.
Wysoki poziom nieprawidłowości wykryto także podczas oceny cech organoleptycznych kontrolowanych wyrobów. Inspektorzy zakwestionowali tu konsystencję, kształt produktów oraz niewłaściwą barwę ich powierzchni.
Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych przypomina, że prawidłowe oznakowanie produktów żywnościowych zaczyna się od ich nazwy. W przypadku, gdy produkt ma powszechnie znaną nazwę zwyczajową, można używać określeń takich jak „herbatniki” czy „wafle”. Gdy jednak produkt takiej nazwy nie ma, producent powinien zastosować nazwę opisową, która ujawnić konsumentowi rzeczywisty charakter produktu.
Niewystarczające jest w tym przypadku ogólne określenie „słodycze” albo zastosowanie nazwy niezrozumiałej dla przeciętnego polskiego konsumenta, np. odwołującej się wyłącznie do egzotycznego owocu bez dodatkowego wyjaśnienia.
Kolejnym kluczowym elementem etykiety jest wykaz składników danego produktu. Składniki podaje się w kolejności malejącej według ich masy w momencie użycia. Na początku powinien więc znajdować się składnik, którego zastosowano najwięcej. Szczególne znaczenie mają alergeny. Powinny być one wyraźnie wyróżnione w wykazie składników, tak aby konsument mógł je szybko zauważyć.
Kupując słodycze, ale nie tylko, zwróćmy uwagę na wyniki kontroli i rady Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych.
Źródło: Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych, Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X