MFW zrewidował w dół prognozy wzrostu polskiego PKB`
W najnowszej kwietniowej aktualizacji prognoz Międzynarodowego Funduszu Walutowego Polska spadła na 21. miejsce wśród największych gospodarek świata, za Szwajcarią. Członek Rady Polityki Pieniężnej dr Marcin Zarzecki w wywiadzie dla Radia Republika ocenił, że ranking ma przede wszystkim znaczenie wizerunkowe i polityczne, a polska gospodarka mimo rewizji prognoz nadal rozwija się dynamicznie
W wywiadzie dla Radia Republika dr Marcin Zarzecki, członek Rady Polityki Pieniężnej, skomentował najnowsze prognozy Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Według kwietniowej aktualizacji Polska nie zajęła 20., lecz 21. miejsca wśród największych ekonomii świata, plasując się tuż za Szwajcarią.
Gość podkreślił, że takie rankingi świetnie nadają się do sloganów politycznych i telewizyjnych sporów, ale ich realne znaczenie gospodarcze jest ograniczone.
Bezsprzecznie powinniśmy się ucieszyć, że jesteśmy wysoko, ale nie jesteśmy jeszcze na tym miejscu, tej pozycji, która by nas bezsprzecznie satysfakcjonowała – stwierdził dr Zarzecki.
Dodał, że MFW zrewidował w dół prognozy wzrostu polskiego PKB – z 3,5 proc. na 3,3 proc. w 2026 roku oraz z ok. 2,7 proc. na 2,4 proc. w kolejnym roku.
Zdaniem członka RPP Szwajcarię Polska może dogonić już do 2031 roku, a według prognoz MFW szansę na wyprzedzenie tego kraju pojawi się już w 2028 roku.
W 2028 w tej prognozie Międzynarodowego Funduszu Walutowego mamy szansę ją wyprzedzić, bo wtedy nasz PKB wzrośnie nominalnie względem szwajcarskiego. Pamiętajmy, że to nie będzie wzrost różnicujący, bo to będzie wzrost raptem o 6 miliardów dolarów według prognozy – powiedział dr Zarzecki.
Rozmówca odniósł się również do bieżącej sytuacji gospodarczej związanej z konfliktem na Bliskim Wschodzie i szokiem energetycznym. Ocenił, że mamy do czynienia z „największym zakłóceniem dostaw energii w historii globalnych rynków naftowych”, jak określił to szef Międzynarodowej Agencji Energetycznej. Krytykował reakcję rządu na wzrost cen paliw, wskazując, że mechanizmy osłonowe wdrożono zbyt późno, pod presją opinii publicznej i opozycji.
Większość analityków de facto je krytykuje. Krytykuje w sensie takim, że one mogą jednak mieć swój wymiar proinflacyjny – zaznaczył.
Dr Zarzecki zwrócił uwagę na dodatkowe czynniki proinflacyjne: osłabienie złotego w obliczu niepokoju geopolitycznego, droższy import oraz wyższe koszty obsługi zadłużenia zagranicznego denominowanego w walutach obcych. Podkreślił też problemy sektora transportowego, który szczególnie ucierpiał na wysokich cenach diesla.
Na koniec gość odniósł się do decyzji Rady Polityki Pieniężnej o utrzymaniu stóp procentowych bez zmian. RPP przyjęła model „wait and see” – obserwując dane spływające z posiedzenia na posiedzenie.
Mamy do czynienia z importem podażowym i mamy do czynienia z inflacją podażową. A to oznacza, że my po prostu mamy bardzo małe możliwości instrumentalne, aby z tą inflacją walczyć – wyjaśnił dr Marcin Zarzecki.
Dodał, że w najbliższym czasie trudno oczekiwać luzowania polityki pieniężnej, a reakcja może nastąpić dopiero wtedy, gdy pojawi się wyraźna przestrzeń.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X