Milczenie Kierwińskiego po wejściu służb do domów dziennikarzy Republiki. BBN od tygodnia czeka na odpowiedź
Biuro Bezpieczeństwa Narodowego od ponad tygodnia nie otrzymało odpowiedzi od szefa MSWiA Marcina Kierwińskiego w sprawie działań służb wobec dziennikarzy Republiki. Chodzi m.in. o wejście policji do domu prezesa Tomasza Sakiewicza oraz serię fałszywych zgłoszeń "zagrożenia życia".
BBN nadal bez odpowiedzi
Szef BBN Bartosz Grodecki skierował do MSWiA pismo z prośbą o szczegółowe wyjaśnienia dotyczące działań służb podległych resortowi Marcina Kierwińskiego wobec dziennikarzy Republiki i polityków opozycji.
Wśród omawianych spraw jest interwencja policji z 15 maja, kiedy funkcjonariusze weszli bez nakazu do domu redaktora naczelnego Republiki Tomasza Sakiewicza. Podczas akcji doszło do skucia asystentki prezesa naszej stacji. Do dziś nie opublikowano pełnych nagrań z kamer nasobnych funkcjonariuszy.
Zastępca dyrektora Gabinetu Szefa BBN Arkadiusz Puławski potwierdził, że instytucja wciąż oczekuje na stanowisko MSWiA:
— W piśmie szef BBN zażądał wyjaśnienia, jak działały służby w serii fałszywych zawiadomień. W piśmie wysłanym w zeszły poniedziałek zwróciliśmy się o szczegóły, także o działania wobec Sławomira Cenckiewicza, byłego szefa tej instytucji. Ciągle czekamy na odpowiedź — powiedział portalowi Niezależna.pl Arkadiusz Puławski.
Resort deklaruje, że przygotuje odpowiedź dla BBN, ale nie podano terminu jej przekazania.
Śledztwo zostało przejęte przez Prokuraturę Okręgową Warszawa-Praga i połączone z prowadzonym wcześniej postępowaniem dotyczącym zorganizowanej grupy przestępczej zajmującej się fałszywymi alarmami oraz stalkingiem. Prokuratura wciąż nie przekazuje informacji dotyczących nagrań z kamer nasobnych funkcjonariuszy ani statusu pokrzywdzonych dla Tomasza Sakiewicza, dziennikarzy Republiki i prof. Sławomira Cenckiewicza.
Pojawiły się także nowe pytania ws. wejścia służb do domu rodzinnego prezydenta Karola Nawrockiego. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku prok. Mariusz Duszyński informował, że zgłoszenie zostało przekazane przez aplikację „Alarm 112”:
— Z dotychczas zgromadzonego materiału dowodowego wynika, że 23 maja 2026 r. nieustalona osoba, za pośrednictwem aplikacji “Alarm 112”, dokonała z ustalonego numeru telefonu zgłoszenia o rzekomo zaistniałym pożarze, a następnie o zagrożeniu życia małoletniego w mieszkaniu usytuowanym w budynku wielorodzinnym w Gdańsku — mówił prok. Mariusz Duszyński.
Źródło: Republika, niezależna.pl
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X