Prezes NBP jasno o stopach procentowych. Na obniżkę w tym roku nie ma co liczyć
Przy obecnym poziomie inflacji obniżenie stóp procentowych przed końcem tego roku jest nierealne - ocenił w czwartek prezes NBP Adam Glapiński. Dodał, że obecny poziom stóp jest umiarkowany i stabilizuje gospodarkę.
Glapiński wskazuje, co musi się wydarzyć, by RPP obniżyła stopy procentowe
Adam Glapiński ocenił, że „do końca roku i połowy przyszłego roku stopy (procentowe) zapowiadają się na stabilne”. Zastrzegł jednak, że jest to jego opinia, a nie stanowisko Rady Polityki Pieniężnej.
Gdyby nie wzrost inflacji, szedłbym w kierunku niewielkiego obniżenia stóp procentowych przed końcem roku, ale teraz jest to całkowicie nierealne
- powiedział prezes NBP.
Dodał, że na podstawie dyskusji, jakie odbywały się podczas posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej, można wnioskować, że „nie zanosi się prędko na zmiany sto procentowych”.
Glapiński podkreślił, że RPP podejmuje decyzje „z posiedzenia na posiedzenie” na podstawie napływających danych.
Nie robimy żadnej projekcji, wydarzenia za granicą mogą być dynamiczne. Zasadniczo jesteśmy w sytuacji stabilnej. Siedzimy i obserwujemy, czy inflacja wyjdzie poza cel inflacyjny
- zaznaczył.
W ocenie Glapińskiego, obecne stopy procentowe są na właściwym poziomie i stabilizują gospodarkę.
To nie są wysokie stopy, są umiarkowane. W Europie jesteśmy na 7-8 miejscu
- zauważył szef banku centralnego.
W środę zakończyło się dwudniowe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej. RPP nie zmieniła stóp procentowych. Główna stopa procentowa NBP, stopa referencyjna, została utrzymana na poziomie 3,75 proc.
Źródło: Republika, PAP.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Kazik zobaczył ceny paliwa i uderzył w Tuska. Wystarczyło jedno zdanie
Chaos w Akademii Wymiaru Sprawiedliwości. Cudak mówi o obstrukcji, Sopiński odpowiada
Kaczyński ustawia Tuska do pionu w sprawie cen paliw. "Do roboty"