Rząd obwinia Nawrockiego za ceny paliw. Tusk nie mówi o narzędziach, które ma jego własny rząd
Donald Tusk coraz mocniej wiąże możliwość ponownego obniżenia cen paliw z decyzją prezydenta Karola Nawrockiego. Premier apeluje o podpisanie ustawy dotyczącej podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych i zapowiada, że wtedy rząd uruchomi kolejną odsłonę programu CPN.
Problem w tym, że dokumenty własnego rządu pokazują znacznie szerszy obraz. W ostatnich miesiącach to właśnie administracja rządowa obniżała VAT i akcyzę, ustalała maksymalne ceny paliw i decydowała, jak długo rozwiązania te mają obowiązywać. Z kolei ORLEN sam przyznaje, że potrafi wpływać na wysokość swojej marży detalicznej.
Tusk wskazuje na Nawrockiego
15 września Donald Tusk odniósł się do ponownie przygotowanej przez rząd ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych.
Premier zagwarantował:
„Natychmiast po podpisie Prezydenta zrealizujemy kolejny wariant CPN”.
Jednocześnie mówił o „konsekwentnych wetach lub blokadach ze strony Prezydenta”.
Przekaz jest więc czytelny: podpis Karola Nawrockiego ma otworzyć drogę do kolejnej interwencji państwa w ceny paliw.
Tyle że wcześniejsze działania tego samego rządu pokazują, że nowy podatek od koncernów paliwowych nie jest jedynym instrumentem, którym państwo może wpływać na to, ile kierowcy płacą przy dystrybutorach.
Domański już obniżał VAT i akcyzę
31 marca Ministerstwo Finansów kierowane przez Andrzeja Domańskiego uruchomiło pakiet podatkowy mający ograniczyć wzrost cen.
VAT na paliwa został obniżony z 23 do 8 proc.. Jednocześnie rząd obniżył akcyzę na benzynę i olej napędowy do minimalnych poziomów dopuszczonych przez przepisy Unii Europejskiej.
Sam Domański tłumaczył wówczas:
„wszyscy powinniśmy się zachować odpowiedzialnie”.
Ministerstwo podawało, że sama obniżka VAT kosztowała budżet około 930 mln zł, a czasowa redukcja akcyzy około 400 mln zł.
Co więcej, rząd następnie kilkukrotnie przedłużał preferencyjne opodatkowanie. Niższy VAT i akcyzę przedłużono najpierw do 15 maja, następnie do końca maja, a później dalej.
To pokazuje, że rząd dysponował i korzystał z narzędzi podatkowych niezależnych od późniejszego sporu o podatek od nadzwyczajnych zysków.
Minister energii: „Obniżamy ceny na stacjach”
26 marca przekaz Ministerstwa Energii również nie pozostawiał wątpliwości, kto przedstawiał się jako autor interwencji cenowej.
Minister energii Miłosz Motyka mówił:
„Obniżamy ceny na stacjach benzynowych. Chronimy polskie rodziny”.
Pakiet rządowy obejmował jednocześnie obniżkę VAT, akcyzy oraz wprowadzenie maksymalnej ceny detalicznej paliwa.
W sierpniu mechanizm został zastosowany ponownie. Minister finansów podpisał rozporządzenie obniżające VAT, które obowiązywało od 17 do 31 sierpnia.
Resort energii sam podkreślał później, że pierwsza odsłona CPN obniżyła ceny paliw na stacjach średnio o około 20 proc., a program był rządową odpowiedzią na światowy kryzys paliwowy.
Trudno więc sprowadzić możliwość wpływania państwa na ceny paliw wyłącznie do jednego podpisu prezydenta, skoro wcześniej rząd wykorzystywał równocześnie podatki, akcyzę i regulację ceny maksymalnej.
„4 mld zł zablokowane”. Co naprawdę wynika z dokumentu?
Jednym z najmocniejszych elementów rządowej narracji stała się kwota 4 mld zł.
27 lipca Ministerstwo Energii zatytułowało swój komunikat:
„4 mld zł na finansowanie programu CPN zablokowane”.
Resort informował, że skierowanie przez Karola Nawrockiego ustawy do Trybunału Konstytucyjnego wstrzymało wejście w życie nowego podatku.
Jednak niżej w tym samym komunikacie pojawia się istotne doprecyzowanie.
Ministerstwo pisało, że „wpływy z podatku miały wynieść” około 4 mld zł. Były to zatem oszacowane przyszłe dochody budżetu, a nie 4 mld zł znajdujące się już na rachunku programu CPN.
Resort sam dodawał, że podatek „mógł wesprzeć” finansowanie podobnych działań osłonowych w przyszłości.
To ważne rozróżnienie.
Prezydent zablokował wejście w życie konkretnego mechanizmu pozyskania pieniędzy. Nie oznacza to jednak, że odebrał programowi istniejące już 4 mld zł.
Jest też problem działania prawa wstecz
Rządowa narracja ma również drugą stronę, o której trzeba pamiętać.
24 lipca Nawrocki rzeczywiście skierował ustawę do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej. To sprawiło, że do czasu rozstrzygnięcia Trybunału przepisy nie mogą wejść w życie.
Pałac Prezydencki wskazuje jednak na problem retroaktywności.
We wrześniowym komunikacie KPRP podkreślono, że ustawa ma zacząć obowiązywać 1 listopada, ale podatek ma obejmować przychody uzyskiwane już od 1 marca 2026 r.
Kancelaria nazwała to rozwiązaniem „o charakterze retroaktywnym”.
O tym, czy konstrukcja jest zgodna z Konstytucją, ostatecznie ma rozstrzygnąć Trybunał Konstytucyjny.
A co robi w tym czasie ORLEN?
I tutaj pojawia się kolejny element układanki, który trudno pominąć w debacie o odpowiedzialności za ceny.
6 sierpnia ORLEN opublikował swoje wyniki za drugi kwartał 2026 roku.
Grupa wykazała:
76,5 mld zł przychodów,
13,9 mld zł EBITDA LIFO,
7,7 mld zł wyniku netto.
Jednocześnie prezes ORLENU Ireneusz Fąfara powiedział coś szczególnie istotnego w kontekście debaty o cenach paliw.
Mówił o:
„obniżeniu marży detalicznej do niezbędnego minimum”.
To zdanie ma duże znaczenie.
ORLEN sam potwierdza, że wysokość marży detalicznej jest elementem decyzji biznesowych koncernu. Nie jest więc tak, że końcowa cena paliwa wynika wyłącznie z podatków albo sytuacji na światowym rynku ropy.
Oczywiście nie należy utożsamiać całego wyniku netto Grupy ORLEN z marżami ze sprzedaży paliwa na polskich stacjach. Koncern prowadzi działalność w wielu segmentach i krajach, a sam komunikat podkreśla bardzo dobre wyniki zagranicznej sieci stacji.
Ale słowa prezesa pokazują jednoznacznie: ORLEN może podejmować decyzje dotyczące poziomu swojej marży detalicznej.
Państwo ma prawie połowę ORLENU
Do tego dochodzi kwestia właścicielska.
Według aktualnych danych samej spółki Skarb Państwa posiada 49,90 proc. wszystkich akcji i 49,90 proc. głosów w ORLEN S.A.
To zdecydowanie największy pojedynczy akcjonariusz spółki. Kolejny ujawniony akcjonariusz posiada 5,26 proc. głosów.
Nie oznacza to, że Donald Tusk czy minister finansów ustalają ceny na pylonach ORLENU. Spółką kieruje zarząd i działa ona jako spółka giełdowa.
Ale nie można też przedstawiać ORLENU jako podmiotu całkowicie oderwanego od państwa, skoro Skarb Państwa kontroluje niemal połowę głosów.
Nawrocki przedstawił własny projekt
Jest jeszcze jeden element, którego nie powinno się pomijać.
Po skierowaniu rządowej ustawy do TK prezydent nie ograniczył się do sprzeciwu.
17 września Kancelaria Prezydenta zaprezentowała projekt „Paliwo Kosztuje Normalnie”. Jego założeniem jest m.in. ograniczenie obciążeń podatkowych i części marż w sektorze paliwowym.
Paweł Szefernaker argumentował podczas prezentacji projektu, że na wysokich cenach korzystają zarówno koncerny, jak i budżet państwa. To stanowisko Kancelarii Prezydenta, a jego ekonomiczne skutki pozostają przedmiotem politycznego sporu.
Projekt prezydencki nie został jeszcze przetestowany w praktyce, dlatego nie można przesądzić, o ile faktycznie obniżyłby cenę litra paliwa.
Kto więc naprawdę ma wpływ na ceny?
Na cenę przy dystrybutorze wpływa jednocześnie kilka elementów: ceny ropy i gotowych paliw na światowych rynkach, kurs walut, ceny hurtowe, marże firm paliwowych oraz podatki i regulacje państwa.
Ale polityczna odpowiedzialność za konkretne instrumenty jest już możliwa do ustalenia.
To rząd Donalda Tuska zdecydował o czasowym obniżaniu VAT.
To Ministerstwo Finansów zmieniało akcyzę.
To Ministerstwo Energii uczestniczyło w mechanizmie ceny maksymalnej i przedstawiało CPN jako własny instrument ochrony kierowców.
To ORLEN sam informował o decyzji dotyczącej obniżenia marży detalicznej.
A Karol Nawrocki rzeczywiście zatrzymał wejście w życie jednego konkretnego rozwiązania — podatku od nadzwyczajnych zysków — kierując ustawę do Trybunału Konstytucyjnego.
Dlatego dzisiejszy przekaz, w którym klucz do tańszego paliwa sprowadzany jest do podpisu prezydenta, wymaga istotnego dopowiedzenia.
Jeszcze kilka miesięcy temu przedstawiciele tego samego rządu sami mówili: „obniżamy ceny na stacjach”.
Dzisiaj znacznie mocniej eksponują decyzję prezydenta.
A ich własne dokumenty pokazują, że narzędzi wpływania na ceny paliw jest znacznie więcej.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Rząd obwinia Nawrockiego za ceny paliw. Tusk nie mówi o narzędziach, które ma jego własny rząd
Bochenek o liście żelaznym dla Romanowskiego: układ Tuska się sypie?
"Rząd Tuska ucisza krytyczne wobec niego media". W Strasburgu padły mocne słowa w obronie niezależnych dziennikarzy