Wybory mogą się nie odbyć?! Polityk z rządu Tuska "ostrzega". Tak boją się oddania władzy?
Jesienią 2027 roku, zgodnie z obecnym kalendarzem politycznym, powinny odbyć się wybory parlamentarne. Do głosowania pozostał więc mniej więcej rok. Tymczasem Ireneusz Raś, polityk PSL i członek zaplecza rządu Donalda Tuska, publicznie zaczął rozważać scenariusz, w którym wyborów mogłoby… nie być. Powód? Wojna.
– Jak będzie wojna, no to jak może być... To chyba z konstytucji wynika, że jeżeli jest sytuacja wojenna, no to nie ma wyborów – powiedział Raś.
To jednak nie koniec. Polityk przyznał, że trzeba brać pod uwagę wariant, którego – jak stwierdził – „nikt nie bierze pod uwagę”.
– Nie powiem, że w takiej sytuacji jesteśmy. Trzeba wziąć pod uwagę wariant, którego nikt nie bierze pod uwagę – mówił.
I właśnie te słowa mogą budzić pytania. Do wyborów parlamentarnych został około rok, a polityk współtworzący zaplecze obecnego rządu już publicznie rozważa sytuację, w której głosowanie mogłoby się nie odbyć. Sam Raś zaznaczył przy tym, że nie twierdzi, iż Polska znajduje się obecnie w takiej sytuacji.
Najpierw wojna, potem wybory?
Wypowiedź Rasia pada w momencie, gdy temat bezpieczeństwa rzeczywiście mocno przebija się do codzienności mieszkańców Polski. W ostatnich tygodniach Rządowe Centrum Bezpieczeństwa wielokrotnie wysyłało alerty dotyczące rosyjskich ataków powietrznych na Ukrainę i działań polskiego lotnictwa.
We wrześniu ostrzeżenia trafiały m.in. do mieszkańców województwa lubelskiego i podkarpackiego. 24 września RCB informowało o rosyjskim ataku powietrznym na Ukrainę i operowaniu polskiego lotnictwa w polskiej przestrzeni powietrznej. Podobne komunikaty wysyłano 5, 8, 16 i 17 września.
28 września mieszkańcy województwa lubelskiego otrzymali natomiast alert o „zagrożeniu atakiem z powietrza”, a RCB ponownie informowało o rosyjskim ataku na Ukrainę i operowaniu polskiego lotnictwa.
To wszystko są realne wydarzenia związane z bezpieczeństwem. Nie oznacza to jednak, że istnieją obecnie przesłanki pozwalające stwierdzić, że wybory w 2027 roku nie odbędą się.
Dlaczego ta wypowiedź pada właśnie teraz?
Polityk PSL mówił jednocześnie o przygotowaniach swojego środowiska do wyborów i o różnych możliwych wariantach startu. Decyzje dotyczące kierunku politycznego mają – według jego słów – zapaść bliżej stycznia.
I właśnie na tym tle pojawił się wątek wojenny.
Rok przed planowanymi wyborami jeden z polityków zaplecza rządu mówi więc nie tylko o tym, z kim jego środowisko może pójść do wyborów, ale również o sytuacji, w której wybory mogłyby się nie odbyć.
To wystarczyło, by natychmiast pojawiły się pytania o polityczne znaczenie takich słów. Czy jest to wyłącznie hipotetyczne rozważanie związane z bezpieczeństwem państwa, czy też sygnał, że scenariusze dotyczące wyborów w 2027 roku są już na tyle poważnie analizowane, że pojawiają się publicznie? Na to pytanie sama wypowiedź Rasia nie daje odpowiedzi.
Jedno pozostaje jednak faktem: do planowanych wyborów został około rok, a dyskusja zaczyna obejmować nawet wariant, w którym Polacy w 2027 roku mogliby nie pójść do urn. Czy koalicja Donalda Tuska tak bardzo boi się porażki i oddania władzy?
Źródło: Republika, Radio Wnet
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Ponury widok. "Aborcyjny Dream Team" chwali się udziałem wicemarszałek Senatu Magdaleny Biejat w finansowaniu aborcji
Jak wygląda sytuacja na rynku ropy naftowej po najmocniejszym spadku od ponad tygodnia?
"W Niemczech nie może liczyć na uczciwy proces". Podejrzewany o wysadzenie gazociągów NS poprosił o azyl