Błaszczak o dezinformacji: nie jest to broń w tradycyjnym rozumieniu, ale równie niebezpieczna
Dezinformacja jest jednym z największych współczesnych zagrożeń. Choć nie jest to broń w tradycyjnym rozumieniu, jest równie niebezpieczna - mówił szef MON Mariusz Błaszczak podczas inauguracji kampanii społecznej pod hasłem „Fejkoodporni" - dotyczącą zagrożeń, które niosą dezinformacja i fakenewsy.
Minister Błaszczak w inauguracji kampanii na Akademii Sztuki Wojennej w Warszawie uczestniczył zdalnie, w związku z tym, że jest zarażony koronawirusem.
- Dezinformacja jest jednym z największych współczesnych zagrożeń. Choć nie jest to broń w tradycyjnym rozumieniu tego pojęcia, jest równie niebezpieczna - mówił szef MON. Ocenił też, że dezinformacja może wyrządzać szkody podobne do ataku w tradycyjnym rozumieniu.
- Ostanie miesiące, a więc epidemia i atak hybrydowy jaki dotknął nasz kraj zorganizowany przez reżim Łukaszenki, stanowią olbrzymie wyzwanie dla państwa polskiego, ale są też idealnym środowiskiem do szerzenia dezinformacji - podkreślił Błaszczak.
CZYTAJ: Migrant-manekin na granicy. MON: Pożywka dla dezinformacji białoruskiej
Stwierdził, że w sytuacji tych zagrożeń żołnierze Wojska Polskiego mierzą się z falą nielegalnej migracji i białoruskimi prowokacjami. Ponadto także oni są poddawani dezinformacji.
Błaszczak podkreślił, że jego zadaniem, jako szefa MON, jest dbałość o bezpieczeństwo w wymiarze militarnym, ale też w wymiarze informacyjnym. - Pamiętajmy o tym, że w doktrynach wojennych Rosji dezinformacja stanowi bardzo ważny element - ocenił szef MON. By przeciwstawić się dezinformacji - o czym przypomniał Błaszczak - resort obrony powołał Akademickie Centrum Komunikacji Strategicznej.
Mówiąc o inauguracji kampanii, stwierdził: - Naszym zadaniem jest stworzenie mechanizmów, które pozwolą na odróżnianie informacji prawdziwych od informacji fałszywych, które pozwolą także na to, żeby przeciwdziałać dezinformacji i fakenewsom - powiedział szef MON.
Najnowsze
Miłość ważniejsza niż miliony? Krzysztof Gojdź nadaje z prywatnej wyspy.
Wpis radnej związanej z KO trafił do prokuratury. Płaczek: profanacja to nie odwaga
Afery pedofilskiej nie da się zamiatać pod dywan. Mimo że politycy KO milczą na jej temat [SONDA]