Po prostu być człowiekiem
Witam wszystkich w 14 Niedzielę Roku Liturgicznego, w naszym 213 Programie „Oko na niedzielę”, czyli „Chrześcijaństwo dla dorosłych” (Rok A - 5.07.2026, Za 9,9n; Rz 8,9.11-13; Mt 11,25-30).
Dzisiaj Pan Jezus mówi o „mądrych i roztropnych”, którzy nie przyjęli jego nauczania, ale określenia te trzeba rozumieć raczej ironicznie. Mądrość oraz roztropność to pozytywne cechy osobowości i Bóg nigdy ich by nie potępiał. Gdyby słuchacze Jezusa byli rzeczywiście „mądrzy i roztropni”, to powinni przyjąć jego słowa jak Maryja i Apostołowie, a nie odrzucić jak Sanhedryn i Herod, czyli popełnić największy błąd swojego życia i całej ludzkości. Dlatego Jezus mówiąc „mądrzy i roztropni” ma na myśli raczej „głupi i przebiegli”.
Bo mądrość to rozpoznanie właściwej hierarchii wartości i życie według niej, a roztropność to dobieranie odpowiednich do takiego życia środków i sposobów postępowania. Właściwa hierarchia wartości jest prosta, trzystopniowa:
1. Bóg i wspólnota z Nim.
2. Ludzie i wspólnota z Nimi.
3. Wszystko inne, o ile służy tym wspólnotom.
Odpowiednio głupota to odrzucanie właściwej hierarchii wartości i konsekwentnie życie wbrew niej. Przebiegłość to spryt, inteligencja i skuteczność wykazywane w tym życiu według fałszywej hierarchii wartości oraz w osiąganiu celów. Także, gdy te cele są niezwykle złe. Dlatego człowiek głupi może być bardzo przebiegły, bardzo „skuteczny”.
Na przykład mafiosi są często bardzo przebiegli i skuteczni w budowie systemu mafijnego. Dlatego ich mafijne kartele w dużym stopniu rządzą południowymi Włochami i całym Meksykiem. Są zarazem bardzo głupi, bo odrzucając Boga i ludzi wydają się należeć do grona szczególnie mocnych kandydatów do wiecznego potępienia. Żydowskie władze byłe bardzo przebiegłe w prześladowaniu i osaczaniu Jezusa, a zarazem bardzo głupie gdy posunęły się aż do zamordowania samego Wcielonego Boga. Podobnie dzisiaj wielu polskich polityków, dziennikarzy i prawników jest bardzo przebiegła w zaspakajaniu swoich ambicji i swojej chciwości. Takimi są także znani apostaci, którzy tak bardzo zdradzili Chrystusa. Zarazem gdy posuwają się do głoszenia nawet największych absurdów i najgorszych, piramidalnych kłamstw, pokazują, jak są tylko przebiegli i głupi – na własną zgubę. Nic dziwnego, przecież Szatan – „ojciec kłamstwa” i zapewne także ich ojciec – jest najbardziej ze wszystkich inteligentny i przebiegły, a zarazem najbardziej głupi, można powiedzieć „kosmicznie głupi”.
Dlatego Jezus zdecydowanie potępia takich rzekomo „mądrych i roztropnych”, a w istocie „głupich, przebiegłych i niegodziwych”, a w pierwszej kolejności Żydów, którzy odrzucili jego nauczanie. Z kontekstu Ewangelii widać, że o to właśnie Mu chodzi, że to jest jego ocena i jego odpowiedź na odrzucenie, z którym ciągle spotyka się z ich strony.
Chwali natomiast „prostaczków”, co też trzeba rozumieć ironicznie. Oni są „głupimi” pogardzanymi przez faryzeuszów i saduceuszów, ale w istocie to oni są „mądrzy i roztropni”, bo w Jezusie rozpoznają i przyjmują Słowo Boga. To ma swoje konsekwencje, Jezus obiecuje im „pokrzepienie i ukojenie”, zapewnia im „jarzmo, które jest słodkie i brzemię, które jest lekkie”.
I to jest dobrze zrozumiałe. Ci, którzy żyją według właściwej hierarchii wartości, żyją też zgodnie z prawdą, zgodnie ze swoją najgłębszą naturą. Dlatego są cisi i pokornego serca. Nie usiłują stanąć wyżej i zabrać więcej, niż im przysługuje. Nie są jak szympans, który ubzdurał sobie, że jest orłem i usiłuje latać aby w końcu złamać sobie kark. Dlatego oszczędzają sobie wiele niepotrzebnego trudu i wiele bezsensownego cierpienia. Nie zaczynają mniejszych i większych wojenek oraz wojen. Nie są jak Niemcy, którzy tak inteligentnie i przebiegle rozpoczęli oraz prowadzili dwie Wojny Światowe. Zbudowali takie potężne armie, przemysł zbrojeniowy i jego naukowe zaplecze. Doprowadzili tak jednak do wielkiego cierpienia własnego narodu, do śmierci w obu wojnach ponad siedmiu milionów własnych żołnierzy oraz niemal do zagłady własnego państwa. Bo byli za bardzo głupio zarozumiali i za bardzo germańsko „przebiegli”, a zarazem za mało po chrześcijańsku „cisi i pokornego serca”. Ileż ekstremalnego trudu i cierpienia dziesiątków milionów mogliby sobie zaoszczędzić, gdyby w ogóle nie zaczynali tych wojen, gdyby pokojowo pozostali w swoich domach. Gdyby bardziej słuchali Chrystusa, niż Hitlera, gdyby więcej się modlili, a malowali mniej swastyk i produkowali mniej czołgów.
Jarzmo nauk Chrystusa przy całym swoim trudzie jest jednak „słodkie i lekkie” szczególnie w porównaniu z ciężarem nauki takich fałszywych proroków, jak Hitler, Marks czy Freud. Bo broni przed oceanem cierpień, do którego prowadzi przyjmowanie jarzma jego przeciwników. A te cierpienia doczesne mogą być tylko wstępem do cierpień wiecznych. Jak być może dla esesmanów czy agentów NKWD.
Natomiast życie według słów Chrystusa daje trwałe, wieczne ukojenie, bo jest życiem zgodnym z prawdą o człowieku A Bóg przecież najlepiej ją zna i najlepiej nam objaśnia. Wtedy człowiek obiera sobie odpowiednie cele i podejmuje właściwe trudy. Nie za małe i nie za duże. Zgodne z fundamentalną prawdą o sobie. O istocie, która nie jest tylko ciałem. Nie jest tylko maszyną do robienia kariery i przeżywania przyjemności. Nie jest tylko maszyną do rządzenia i do zabijania. Jest duchem w ciele, jest dzieckiem Boga, którego głównym celem jest życie w wiecznej wspólnocie z Ojcem oraz z jego innymi dziećmi. Tylko wtedy człowiek może być szczęśliwy i ukojony, bo tylko wtedy żyje zgodnie ze swoją naturą, z prawdą o sobie. Tylko wtedy naprawdę żyje jak człowiek. I o to właśnie chodzi. Po prostu być człowiekiem. Ani więcej, ani mniej. Być człowiekiem, czyli nie redukować siebie do zwierzęcia, na przykład tylko do jakiejś hieny, która jest gotowa każdego zabić i każdego pożreć – nawet własne rodzeństwo. Ale też nie usiłować być Arcydemonem, który chce panować nad całymi narodami nawet kosztem milionów zabitych. To ogromny, ale daremny trud, który musi się zakończyć samo-zagładą.
Być człowiekiem to żyć całkowicie zgodnie ze swoją naturą. To pojęcie natury wielu musi odkryć na nowo w odniesieniu do człowieka. Prawie wszyscy dzisiaj są „eko”, uznają konieczność ochrony tej natury, którą stanowi przyroda i cała Ziemia. Natomiast wielu nie uznaje przy tym natury człowieka. Łudzą się na przykład, że można ją dowolnie zmieniać przez operacje ciała albo nieodpowiedzialne niszczyć przez grzechy. Tymczasem takie operacje i grzechy są nieraz jak wysypisko toksycznych śmieci, pod którymi dusimy się i umieramy.
Ateistyczne ideologie zawsze muszą być w dużej części absurdalne. To mówi zarówno sam zdrowy rozum, jak i historyczne doświadczenie. To tak, jakby to wspaniałe drzewo w tle obrócić do góry korzeniami i wsadzić gałęzie do ziemi, aby tam kwitły.
Nie, to drzewo z Madagaskaru nazywane „Płomieniem Afryki” może tylko wtedy tak bujnie kwitnąć, gdy żyje zgodnie ze swoją naturą. Gdy korzenie są na dole, w bogatej w wodę ziemi, a gałęzie są u góry, skierowane do nieba, do słońca. Podobnie jest z nami. Możemy tak pięknie żyć, tak bujnie kwitnąć, tylko kiedy z jednej strony jesteśmy mocno zakorzenieni w Ziemi, z drugiej strony kierujemy nasz rozum, nasze zdolności, talenty i całą duszę do góry, do Boga. Wtedy naprawdę żyjemy „mądrze i roztropnie”. Po prostu jak na ludzi przystało.
Amen.
Ks. dr hab. Dariusz Oko, prof. UPJP2
Kierownik Katedry Filozofii Kultury
Wydziału Filozoficznego UPJP2
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X