„Ludzie patrzą na rachunki”. Kuźmiuk mocno o polityce klimatycznej władzy Tuska
Porannym gościem Republiki był poseł PiS Zbigniew Kuźmiuk. Polityk komentował manifestację NSZZ „Solidarność”, odrzucenie przez Senat wniosku o referendum klimatyczne oraz sytuację finansów publicznych. W rozmowie wielokrotnie podkreślał, że Polacy coraz mocniej odczuwają skutki wysokich cen energii i kosztów życia.
„Ceny energii należą do najwyższych w Europie”
W rozmowie na antenie Republiki poseł PiS odniósł się do wielkiej manifestacji w obronie prezesa naszej stacji Tomasza Sakiewicza, która odbyła się przed przejętą Prokuraturą Krajową oraz marszu NSZZ „Solidarność” w Warszawie. Jak podkreślił, frekwencja była ogromna mimo dnia roboczego:
— Rzeczywiście „Solidarność” zorganizowała gigantyczną manifestację. Bardzo ważne, że w tej sprawie porozumiały się wszystkie związki zawodowe. Tak naprawdę reprezentanci wszystkich związków zawodowych występowali pod Sejmem — mówił Kuźmiuk.
Polityk skomentował także decyzję Senatu o odrzuceniu wniosku prezydenta dotyczącego referendum ws. polityki klimatycznej. Zdaniem Kuźmiuka problem cen energii staje się jednym z najważniejszych tematów społecznych:
— Nie ulega wątpliwości, że jeżeli chodzi o ceny energii elektrycznej w Polsce, zarówno dla przedsiębiorstw, jak i dla gospodarstw domowych, należą one do najwyższych w Europie. Jeżeli chodzi o przedsiębiorstwa energochłonne, to są najwyższe w Europie. Płacimy około 17 eurocentów za kilowatogodzinę, podczas gdy średnia europejska wynosi około 11 eurocentów — powiedział poseł PiS.
W rozmowie pojawił się również temat kondycji finansów publicznych. Kuźmiuk zwracał uwagę na tempo wzrostu zadłużenia państwa:
— W ciągu czterech miesięcy tego roku nasz dług wzrósł o 136 miliardów złotych. Łatwo policzyć, że to ponad miliard złotych dziennie. I to dotyczy tylko tej najwęższej kategorii długu Skarbu Państwa. Państwowy dług publiczny i unijna metodologia pokazują jeszcze większy przyrost — stwierdził.
Poseł PiS przekonywał, że zwykli obywatele odczuwają skutki polityki rządu przede wszystkim w codziennym życiu:
— Ludzie patrzą przez pryzmat rachunków za energię, ale także kolejek do lekarza i sytuacji na rynku pracy. Jeżeli ktoś miał mieć tomografię komputerową za miesiąc, a teraz dowiaduje się, że termin przesunięto na przyszły rok, to pozostaje mu albo zapłacić z własnej kieszeni, albo czekać z przerażeniem na diagnozę — mówił Kuźmiuk.
Polityk odniósł się również do problemów przedsiębiorców:
— Są sytuacje polskich przedsiębiorców, którzy patrzą na rachunki i zastanawiają się, czy zwolnić dziesięciu pracowników. To są konkretne rodziny. To ludzie, którzy nieraz przez wiele lat razem budowali swoje firmy — podkreślał.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X