„Błagaliśmy o interwencję”. Iranka w Republice o terrorze reżimu w Iranie
„Od ponad półtora miesiąca błagamy mocarstwa z zewnątrz, żeby nas wspierały i zrobiły jakąkolwiek interwencję” – mówiła w poranku Republiki Mahsa Movafegh, Iranka mieszkająca od lat w Polsce. W specjalnej rozmowie opowiadała o brutalności reżimu w Teheranie, sytuacji Irańczyków oraz nadziejach na zmianę w kraju.
„Nie możemy walczyć z reżimem kijem i kamieniem”
Po eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie i rozpoczęciu operacji "Epicka Furia" w Republice pojawiła się Mahsa Movafegh, Iranka mieszkająca w Polsce od trzynastu lat. W rozmowie opowiadała o sytuacji w Iranie oraz nastrojach wśród Irańczyków w kraju i na emigracji.
Podkreśliła, że wielu Irańczyków od dawna apelowało o wsparcie z zewnątrz w walce z władzami w Teheranie:
— Od ponad półtora miesiąca błagamy mocarstwa z zewnątrz, żeby nas wspierały i zrobiły jakąkolwiek interwencję — powiedziała Mahsa Movafegh.
— Tylko my, Irańczycy, jesteśmy w stanie dostrzec, do czego ten reżim jest zdolny. Nie zmienia to faktu, że za każdym razem przekracza on nasze najśmielsze oczekiwania — dodała.
Podkreśliła także, że społeczeństwo w Iranie nie ma realnych narzędzi, by przeciwstawić się aparatowi władzy:
— Z tym bestialskim reżimem nie możemy walczyć własnymi dłońmi, kijem i kamieniem — mówiła.
W rozmowie pojawiły się także wstrząsające relacje dotyczące represji wobec demonstrantów:
— Gdy miałam dziewięć lat, w Iranie byłam świadkiem tego, jak polewano ludzi wrzątkiem, gazowano ich, bito i wrzucano do meczetów — relacjonowała Mahsa Movafegh.
Opowiedziała także o osobistej tragedii swojej rodziny:
— Zabili w moim dzieciństwie moją nianię. Była w czwartym miesiącu ciąży — powiedziała.
Według jej relacji reżim od lat brutalnie tłumi protesty społeczne i ukrywa skalę przemocy przed światem:
— Świat naprawdę musi o tym wiedzieć. Tam giną ludzie z rąk tych, którzy przejęli władzę rewolucją — podkreśliła.
Movafegh zwróciła uwagę, że wbrew propagandzie władz wielu Irańczyków widzi w obecnej sytuacji szansę na zmianę:
— Jest szósty dzień wojny, a ani z mojej twarzy, ani z twarzy innych Irańczyków nie znika uśmiech — powiedziała.
Jak dodała, społeczeństwo w kraju i diaspora są dziś bardziej zjednoczone niż kiedykolwiek:
— Po raz pierwszy widzimy, że jesteśmy naprawdę zjednoczeni. Jedynie osoby bezpośrednio powiązane z reżimem nadal go popierają — zaznaczyła.
W trakcie rozmowy pojawił się również temat więźniów politycznych:
— Przedwczoraj rozmawiałam z bliskimi, którzy wysłali filmiki pokazujące, jak busami wywożeni są więźniowie z więzienia Evin i umieszczani w szkołach, żeby nie można było tych miejsc zaatakować — mówiła.
Według jej relacji wśród zatrzymanych znajdują się także nieletni:
— Mamy naprawdę dzieci w wieku od 13 do 17 lat w tych więzieniach — podkreśliła.
Zapytana o przyszłość swojego kraju wskazała jednoznacznie kierunek zmian:
— Uważam, że koniec islamu w Iranie będzie początkiem dobra nie tylko dla Iranu, ale też dla całego Bliskiego Wschodu — powiedziała Mahsa Movafegh.
Jej zdaniem Irańczycy chcą przede wszystkim wolności:
— To o wolność w tym wszystkim chodzi — podkreśliła.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Marcelina Zawadzka o sytuacji w Dubaju: „Nie nakręcamy spirali paniki”
Mahsa z Iranu: przyjechałam do Polski bo nie ma tu muzułmanów, czuję się tu bezpiecznie
„Błagaliśmy o interwencję”. Iranka w Republice o terrorze reżimu w Iranie