Totalny szok w Moskwie. Skąd nadleciały te drony? Podolak komentuje
Jak ocenił dzisiaj Mychajło Podolak, doradca biura prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego - atak dronów na Moskwę zszokował polityczną elitę Rosji. I dodał, atak pokazał "techniczną niezdarność" Rosji.
Dzisiaj rano pojawiły się doniesienia o kilku dronach, które uderzyły w budynki mieszkalne na południowym zachodzie Moskwy.
Portale informacyjne i media społecznościowe podawały rozmaitą liczbę dronów, od ośmiu do nawet 25.
Serwis InformNapalm - wywodząca się z Ukrainy międzynarodowa grupa niezależnych dziennikarzy, wolontariuszy i hakerów walczących z propagandą Kremla - przekazał, że drony nadleciały ze wschodniej części obwodu moskiewskiego. Aparaty te były produkcji chińskiej - utrzymuje serwis.
"Te ataki dronami pokazały trzy rzeczy. Po pierwsze: wewnętrzna przestrzeń Rosji jest całkowicie niekontrolowana. Po drugie: nie ma żadnej obrony z powietrza czy z lądu. Nigdzie" - ocenił Podolak, cytowany przez RBK-Ukraina.
Według niego atak pokazał też "techniczną niezdarność" Rosji.
"Ani (systemy) Pancyr, ani systemy walki elektronicznej - nic nie działa. I to zszokowało rosyjską elitę polityczną, bo pokazuje to, że w Rosji łatwo jest wzniecić zbrojne protestacyjne nastroje nie tylko w obwodzie biełgorodzkim, lecz na dowolnym terytorium" - kontynuował Podolak.
Wcześniej doradca biura Zełenskiego powiedział, że Ukraina "nie jest bezpośrednio zaangażowana" w te ataki.
Najnowsze
"Nagle źle się poczuł i stracił przytomność". Nie żyje 50-letni Polak, który zasłabł podczas pracy na plantacji
Bójka w gruzińskim parlamencie. W ruch poszły pięści
Angelina Jolie nie umawia się z nikim od czasu rozwodu z Bradem Pittem