Rosjanie celowo atakują placówki ochrony zdrowia. Szokujący raport Lekarzy bez Granic
Siły rosyjskie regularnie, precyzyjnie i celowo atakują placówki ochrony zdrowia i personel medyczny w Ukrainie - alarmują Lekarze bez Granic. Ostrzeliwanie szpitali, ciągłe zagrożenia atakami dronów i brak personelu doprowadziły do kryzysu w dostępie do opieki zdrowotnej. Organizacja opublikowała w czwartek raport „Bezpiecznego miejsca, by leczyć, już nie ma”.
Zniszczyli ponad 2,5 tys. placówek medycznych
2 811 - to liczba ataków na placówki opieki zdrowotnej w Ukrainie, które od lutego 2022 roku do końca 2025 roku odnotowała Światowa Organizacja Zdrowia. Ukraińskie Ministerstwo Zdrowia informuje, że w tym samym okresie siły rosyjskie uszkodziły lub zniszczyły ponad 2 500 placówek medycznych.
Z atakami na placówki medyczne systematycznie mierzą się także Lekarze bez Granic. Od kwietnia 2022 roku do grudnia 2025 odnotowali ponad 20 ataków na placówki medyczne związane z działalnością organizacji. „Cztery szpitale, w których działali Lekarze bez Granic, zostały całkowicie zniszczone. Siedem baz karetek pogotowia musiało zostać opuszczonych. Organizacja straciła dostęp do ponad 80 wsi w sześciu regionach, które wspierała za pomocą klinik mobilnych podstawowej opieki zdrowotnej” - przekazała organizacja w informacji prasowej.
„Ataki te są zbyt regularne, zbyt częste i zbyt precyzyjne, by można je było uznać za przypadkowe. To nie jest zbieg okoliczności, gdy szpitale są wielokrotnie atakowane, karetki pogotowia stają się celem precyzyjnych ataków dronów, a pracownicy ochrony zdrowia giną w drodze, chcąc przekazać leki w wyraźnie oznakowanych pojazdach. To jest schemat, a za schematami kryje się zamierzony cel” – powiedział cytowany Robin Meldrum, szef misji Lekarzy bez Granic w Ukrainie.
Organizacja przypomniała, że zgodnie z międzynarodowym prawem humanitarnym celowe atakowanie wyraźnie oznakowanego personelu medycznego lub pojazdów medycznych może stanowić zbrodnię wojenną. Mimo to regularnie dochodzi do ataków typu „double-tap”. Chodzi o sytuacje, w których niedługo po pierwszym ataku dochodzi do kolejnego - wymierzonego w służby ratownicze i osoby postronne przybywające na miejsce pierwszego uderzenia.
Ataki z premedytacją
„Logika działania jest przemyślana: pierwszy atak przyciąga ratowników, a drugi – często przeprowadzany w ciągu kilku minut – wymierzony jest w samą akcję ratunkową. W rezultacie udzielanie pomocy staje się śmiertelnym zagrożeniem, co zwiększa liczbę ofiar i odstrasza od podejmowania akcji ratowniczych w przyszłości. Dla zespołów medycznych konsekwencje są ogromne: decyzja o zbliżeniu się do miejsca ataku nie może być podjęta wyłącznie na podstawie względów medycznych, ale musi uwzględniać prawdopodobieństwo kolejnego ataku” - informuje organizacja.
Lekarze bez Granic dowodzą, że ataki na infrastrukturę medyczną oraz strach przed atakami na ludność cywilną doprowadziły do kryzysu w dostępie do opieki zdrowotnej.
„Badanie ankietowe Lekarzy bez Granic przeprowadzone wśród 187 cywilów z regionów bliskich linii frontu wykazało, że odsetek osób, które »zawsze« lub »przez większość czasu« mają dostęp do opieki zdrowotnej, zmniejszył się z 72 proc. przed eskalacją wojenną do zaledwie 35 proc. po jej nastąpieniu. Liczba osób, które mają dostęp do opieki »rzadko« lub »nigdy« wzrosła z 7 proc. do 35 proc. Przekłada się to bezpośrednio na cierpienie, a nawet śmierć z powodu schorzeń, które można leczyć – chorób układu krążenia, cukrzycy, padaczki. Stały się one zagrażające życiu z powodu przerw w leczeniu i opóźnień w dostępie do opieki. Placówki opieki zdrowotnej, które nadal funkcjonują, borykają się z ogromnym niedoborem personelu: w jednym ze szpitali w Chersoniu, wspieranym przez Lekarzy bez Granic, liczba lekarzy spadła o 66 proc. od 2022 roku” - informują medycy.
Źródło: Republika, PAP, X
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X