Sakiewicz: Umocnił swoją pozycję w świadomości Polek i Polaków
Dokładnie rok po zaprzysiężeniu prezydent Karol Nawrocki cieszy się bardzo mocną pozycją sondażową, mimo ostrej konfrontacji z koalicją rządzącą, która blokuje jego projekty i skarży się na weta. W rozmowie z Radiem Republika Tomasz Sakiewicz, szef Domu Wolnego Słowa, ocenił bilans pierwszej rocznicy i wskazuje na systemowe znaczenie urzędu prezydenta.
6 sierpnia mija rok od zaprzysiężenia Karola Nawrockiego na prezydenta. Tego dnia o godz. 12.00 Adam Borowski organizuje wiec poparcia pod Pałacem Prezydenckim, a o 17.30 większe spotkanie zaplanował sam prezydent. To dobry moment na bilans – podkreśla Tomasz Sakiewicz.
Prezydent ma bardzo mocną pozycję sondażową, choć od początku musiał mierzyć się z koalicją rządzącą, która utrudnia mu pracę.
Koalicja rządowa skarży się, że pan prezydent im wszystko wetuje. Statystyki są trochę inne. On zawetował tylko 20% zgłoszonych projektów przez koalicję rządową i powiedziałbym raczej dosyć łagodnie się obchodzi z działalnością prawodawczą, która w tej ekipie mocno przemyślana nie jest – mówi Sakiewicz.
Projekty prezydenckie trafiają do „zamrażarki”.
W zasadzie praktycznie żaden projekt prezydenta nie wszedł pod obrady, nie został przegłosowany – dodaje.
Nawet gdy propozycje są korzystne dla obywateli albo zbliżone do pomysłów PSL-u, koalicja blokuje je z zasady – tylko dlatego, że pochodzą od głowy państwa.
Skąd więc tak silna pozycja człowieka, który wcześniej nie był zawodowym politykiem? Sakiewicz przypomina, że w Polsce instytucja prezydenta jest szanowana.
Jeśli prezydent da im jakąkolwiek szansę na to, żeby była szanowany, to bardzo szybko te notowania prezydenta rosną.
Karol Nawrocki „nieźle ustawił żagle pod to poparcie, bo wyczuwa nastroje swojego elektoratu, umie się z tym elektoratem spotkać, umie się z nim komunikować”. Dzięki temu koncentruje wokół siebie większość konserwatywnego społeczeństwa oraz tych, którzy nie nienawidzą drugiej strony. „No i to okazuje się, że to jest po prostu większość Polaków” – podkreśla gość Radia Republika. Dzieje się tak mimo „ataków dywanowych” trwających ponad rok podkreślił prowadzący Adrian Stankowski. Najnowsza fala dotyczy decyzji o ułaskawieniach.
Szczególnie oburza lewicę ułaskawienie Piotra Staruchowicza, znanego jako Staruch, oraz innego kibica. „Dla lewicy jakimś skandalem, że pan prezydent ułaskawił kibola” – zauważa Sakiewicz, dodając, że temat Adama Borowskiego (bohatera Solidarności) jest omijany, bo „to jednak wstyd, że bohater Solidarności miałby iść do więzienia, gdyby nie decyzja pana prezydenta”. Staruch spędził wiele miesięcy w areszcie. Sakiewicz przypomina, że sam kiedyś poręczał za niego.
Donald Tusk na jakimś etapie wytoczył wojnę kibicom, twierdząc, że to jest największe zagrożenie dla państwa.
Zdaniem gościa Tusk jest „potwornie zawistnym, takim nienawistym człowiekiem” i nie mógł znieść, że na stadionach młodzi ludzie nazywali go „matołem”.
Prezydent wypracował też rolę arbitra w sporach na prawicy.
Pan prezydent przez ten rok zdołał sobie wyrobić pozycję arbitra również wobec pewnych sporów na prawicy – mówi Sakiewicz.
Polska konstytucja zawiera swoisty „symetron”: gdy parlament zawodzi, system przesuwa się w stronę ustroju prezydenckiego podkreślił Sakiewicz.
Jeżeli parlamentowi nie udaje się tworzyć większości szczególnie po wyborze, czyli w tym pierwszym kroku, to de facto całość władzy przejmuje prezydent. I gdzieś Polacy z tyłu głowy mają takie poczucie, że prezydent to jest ta ostatnia deska ratunku.
Obecna sytuacja polityczna wzmacnia tę rolę. Obóz rządzący traci – Tusk utrzymał poparcie Platformy, ale „zjadając koalicjantów”, przez co ogólne poparcie koalicji spadło o kilkanaście procent. Na prawicy poparcie wzrosło, ale scena się rozdrobniła:
Teraz mamy dwa PiSy i dwie Konfederacje.
W takiej sytuacji rola prezydenta jako „superarbitra” automatycznie rośnie.
Sakiewicz odnosi się także do programu SAFE. Z pierwszej transzy 28 miliardów złotych wydano zaledwie 157 milionów – wynika z danych Banku Gospodarstwa Krajowego. To sztandarowy program rządu, a efekty są mizerne.
Ja myślałem, że oni rzeczywiście tutaj w blokach startowych będą wydawać te pieniądze, fotografować się na tle czołgów czy innego sprzętu, a tutaj krótko mówiąc 151 milionów wydali.
Krytykuje też Katarzynę Sobkowiak-Czarnecką, która publicznie polemizowała z prezydentem:
Pani Sobkowiak spełnia cechę taką, którą ma ze dwie postacie tej koalicji, że jest tyle urocza, co niemądra.
Zdaniem Sakiewicza kontraktowanie tak dużych środków przy unijnych regułach wymaga lat, a nie miesięcy. Istnieje podejrzenie, że pieniądze mogą służyć do łatania bieżących dziur budżetowych poprzez skup obligacji przez BGK.
Tomasz Sakiewicz, szef Domu Wolnego Słowa, w rozmowie z Radiem Republika podkreślił, że mimo wszystkich przeszkód prezydent Karol Nawrocki po roku urzędowania umocnił swoją pozycję zarówno w sondażach, jak i w świadomości Polaków.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X