Były szef niemieckiego wywiadu zatrzymany. To on oskarżał Polskę o Nord Stream
Niemiecka afera wokół byłego szefa Federalnej Służby Wywiadowczej Augusta Hanninga nabiera dodatkowego wymiaru. Były szef BND został zatrzymany w związku ze śledztwem dotyczącym tajnych dokumentów i możliwej działalności szpiegowskiej. To właśnie Hanning kilka lat temu wysuwał publicznie sensacyjne twierdzenia dotyczące wysadzenia gazociągów Nord Stream. Przekonywał, że za operacją miała stać ukraińska grupa dywersyjna wspierana logistycznie przez Polskę, a nawet sugerował istnienie porozumienia między ówczesnymi prezydentami Polski i Ukrainy – Andrzejem Dudą i Wołodymyrem Zełenskim. Polska stanowczo odrzucała te oskarżenia.
Były szef niemieckiego wywiadu w centrum śledztwa
Hanning kierował BND w latach 1998–2005. Teraz sam znalazł się w zainteresowaniu niemieckich śledczych w sprawie dotyczącej dostępu do tajnych dokumentów. Według informacji niemieckich mediów w sprawie zatrzymano również jego byłego współpracownika. Śledczy badają m.in. pozyskiwanie tajemnic państwowych i możliwą działalność na rzecz obcego mocarstwa.
Sprawa jest szczególnie istotna ze względu na pozycję, jaką Hanning zajmował w niemieckim aparacie bezpieczeństwa. Przez lata miał dostęp do najbardziej wrażliwych informacji dotyczących bezpieczeństwa Niemiec i ich partnerów.
To on mówił o polskim wątku Nord Stream
Nazwisko Hanninga było już wcześniej głośne w Polsce za sprawą jego wypowiedzi dotyczących eksplozji Nord Stream z września 2022 roku.
W sierpniu 2024 roku były szef BND w rozmowie z „Die Welt” twierdził, że za przeprowadzeniem operacji mogła stać ukraińska grupa dywersyjna, która miała korzystać ze wsparcia logistycznego z Polski. Poszedł jednak jeszcze dalej. Hanning przekonywał, że jego zdaniem mogło dojść do porozumienia na najwyższym szczeblu pomiędzy Polską a Ukrainą.
Nie przedstawił przy tym publicznie dowodów potwierdzających swoje twierdzenia. Polska strona zdecydowanie odrzucała oskarżenia.
Andrzej Duda: „kompletny absurd”
Do słów Hanninga odniósł się wówczas Andrzej Duda. Prezydent określił jego twierdzenia dotyczące udziału Polski jako „kompletny absurd” i wskazywał, że może chodzić o element szerszej gry politycznej.
Również polski prezydencki minister Mieszko Pawlak określał sugestie o polskim wsparciu dla operacji jako bezpodstawne.
Śledztwo w sprawie Nord Stream trwało niezależnie
W tle pozostawało niemieckie śledztwo dotyczące eksplozji gazociągów. Niemieccy śledczy wskazywali na ukraińskiego obywatela podejrzewanego o udział w operacji i wystąpili do Polski z europejskim nakazem aresztowania. Mężczyzna zdążył jednak opuścić Polskę.
W przestrzeni publicznej pojawiały się również doniesienia o ukraińskim śladzie w sprawie Nord Stream, ale kwestia odpowiedzialności za samą operację oraz ewentualnego udziału władz Polski pozostawała przedmiotem sporów i zaprzeczeń.
Dziś Hanning sam musi odpowiadać na pytania
Wypowiedzi byłego szefa BND o Nord Stream warto więc przypominać w kontekście obecnej sprawy. Człowiek, który w przeszłości publicznie formułował bardzo poważne oskarżenia dotyczące udziału Polski i Ukrainy w sabotażu gazociągów, dziś sam jest podejrzanym w niemieckim śledztwie dotyczącym tajnych informacji.
Źródło: Republika, dpa
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Najnowsze
Powstanie drugi niemiecki port wojenny nad Morzem Północnym. "Nasze możliwości operacyjne wzrosną"
TRZEBA ZOBACZYĆ!
Trump wzmacnia wschodnią flankę. Polacy chcą stałej bazy USA [SONDAŻ]
Ropa na globalnych rynkach tanieje, a paliwo po 5.19 kiedy?