Koniec jednomyślności w UE: von der Leyen forsuje większość kwalifikowaną
Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen ponawia apel o zniesienie zasady jednomyślności w Unii Europejskiej – chce przejścia na głosowanie większościowe w kluczowych obszarach: bezpieczeństwie, obronie i polityce zagranicznej. Podczas Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa w lutym 2026 r. stwierdziła, że Europa musi działać szybciej wobec zagrożeń ze strony Rosji, Chin i niepewności w relacjach transatlantyckich, proponując szersze wykorzystanie mechanizmu „wzmocnionej współpracy” bez konieczności zmiany traktatów – co w praktyce oznacza federalizację i marginalizację państw wetujących, takich jak Polska czy Węgry.
Ursula von der Leyen, przewodnicząca Komisji Europejskiej, ponownie zażądała głębokiej reformy mechanizmów decyzyjnych Unii Europejskiej. W przemówieniu na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa podkreśliła, że obecna zasada jednomyślności paraliżuje Unię w obliczu rosnących zagrożeń geopolitycznych – Rosji, Chin oraz niepewności po stronie amerykańskiej.
Musimy podejmować decyzje szybciej. To może oznaczać oparcie się na większości kwalifikowanej zamiast jednomyślności. Nie trzeba zmieniać traktatów, by to osiągnąć – powiedziała von der Leyen, cytowana przez europejskie media.
Jej propozycja oznacza de facto federalizację kluczowych kompetencji: bezpieczeństwa, obrony i polityki zagranicznej. Obecnie każde państwo członkowskie ma prawo weta, co wielokrotnie blokowało wspólne stanowisko UE (m.in. w sprawie sankcji, pomocy wojskowej dla Ukrainy czy polityki migracyjnej).
Przejście na większość kwalifikowaną (55% państw reprezentujących co najmniej 65% ludności UE) pozwoliłoby przegłosować decyzje nawet wbrew opozycji mniejszości – w tym Polski, Węgier czy potencjalnie innych krajów sceptycznych wobec centralizacji.
Von der Leyen proponuje intensywne wykorzystanie istniejących zapisów traktatowych, w tym mechanizmu „wzmocnionej współpracy”. Pozwala on grupie co najmniej 9 państw na pogłębioną integrację w danej dziedzinie bez czekania na zgodę pozostałych 18. To rozwiązanie, dotychczas stosowane sporadycznie (np. w prawie patentowym czy prokuraturze europejskiej), mogłoby stać się narzędziem do tworzenia „Europy dwóch prędkości” w kwestiach obronnych i zagranicznych.
Krytycy – w tym politycy z PiS, Konfederacji, a także Viktor Orbán – widzą w tym bezpośrednie zagrożenie dla suwerenności narodowej.
To krok ku superpaństwu, w którym Berlin i Bruksela narzucają swoją wolę mniejszym narodom – komentują głosy z Warszawy i Budapesztu.
Propozycja von der Leyen pojawia się w momencie największej presji zewnętrznej od dekad: wojna na Ukrainie, hybrydowe ataki Rosji, rosnąca asertywność Chin oraz pytania o przyszłość gwarancji bezpieczeństwa USA w Europie. Szefowa KE argumentuje, że unijna „paraliżująca jednomyślność” czyni Europę słabą i niezdolną do samodzielnej obrony. Na razie jednak zmiana wymagałaby politycznej woli większości państw – a te sceptyczne wobec federalizacji (Polska, Węgry, Słowacja, Austria) wciąż mają realną siłę blokowania. Pytanie brzmi: czy von der Leyen znajdzie sposób, by „obejść” opór bez formalnej rewizji traktatów – i co to oznaczałoby dla przyszłości Unii jako związku suwerennych państw.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X
Polecamy Hity w sieci
Wiadomości
Będą ograniczenia dla dzieci w dostępie do chatbotów. Wiemy, co chce zmienić rząd w Londynie [SONDA]