Afera wyborcza w Dolnośląskiej KO. Będzie protest
Michał Jaros nieoficjalnie zwyciężył w wyborach na szefa dolnośląskiej Koalicji Obywatelskiej, ale Monika Wielichowska kwestionuje wynik, zarzucając liczne nieprawidłowości – ironia losu, bo partia, która podważała uczciwość wyborów prezydenckich, teraz sama boryka się z oskarżeniami o brak tajności i agitację.
Wewnętrzne wybory w Koalicji Obywatelskiej na Dolnym Śląsku zakończyły się nieoficjalnym zwycięstwem Michała Jarosa, dotychczasowego przewodniczącego struktur regionalnych. Według niepotwierdzonych jeszcze informacji z lokalnych mediów, Jaros pokonał Monikę Wielichowską, wicemarszałek Sejmu i kandydatkę na przewodniczącą, zaledwie kilkoma głosami. Oficjalne wyniki nie zostały ogłoszone, ponieważ komisja wyborcza czeka na brakujące protokoły, w tym z Wrocławia, co opóźni ogłoszenie co najmniej do poniedziałku – jak stwierdził przewodniczący komisji Wojciech Lech.
Tymczasem Monika Wielichowska nie uznaje porażki i zapowiedziała złożenie protestu wyborczego do Krajowej Komisji Wyborczej. W swoim oświadczeniu z 8 marca 2026 r. oskarża organizatorów o liczne nieprawidłowości w procesie głosowania we Wrocławiu, w tym brak tajności głosowania, wpływanie na członków komisji przez przedstawicieli kontrkandydata, jawne agitowanie w lokalu wyborczym przez zwolennika Jarosa oraz brak reakcji komisji na te naruszenia. Podkreśla, że niektóre incydenty, jak niesamodzielne głosowanie, zostały uwidocznione na materiałach fotograficznych.
Wielichowska argumentuje, że przy tak nieznacznej różnicy głosów te uchybienia mogły istotnie wpłynąć na wynik, co uprawdopodabnia jej żądania unieważnienia wyborów. Cała sytuacja rzuca cień na Koalicję Obywatelską, partię powstałą w październiku 2025 r. z połączenia Platformy Obywatelskiej, Nowoczesnej i Inicjatywy Polskiej, która sama wielokrotnie podważała uczciwość wyborów prezydenckich w Polsce.
Teraz, w swoich pierwszych wewnętrznych wyborach przeprowadzanych tradycyjnie z urnami w biurach powiatowych i regionalnych, KO zmaga się z podobnymi oskarżeniami – no cóż, każdy sądzi według siebie, a hipokryzja w polityce najwyraźniej nie zna granic. Wybory dotyczyły nie tylko lidera regionalnego, ale też struktur powiatowych i przewodniczącego całej partii, co czyni sprawę jeszcze bardziej drażliwą dla wizerunku ugrupowania.
Źródło: Republika/PAP
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X