„Nikt nie chce ich pod oknem” — więc Musk i Isaacman chcą je wystrzelić
Amerykanie nie chcą serwerowni AI za płotem. Część branży odpowiada: wynieśmy je na orbitę, zasilmy Słońcem, niech „nie przeszkadzają nikomu”. SpaceX złożyło w FCC wniosek o konstelację nawet miliona satelitów-centrów danych. Krytycy ostrzegają przed wiecznym rozjaśnieniem nieba, śmieciami orbitalnymi i dziurą w badaniach astronomicznych. GAO i koalicja organizacji ekologicznych żądają pełnej oceny oddziaływania.
Eric Truitt z Mantis Space, firmy budującej kosmiczną „sieć energetyczną” na laserach klasy wojskowej, mówi wprost: "To nieuniknione". W ciągu pięciu lat centra danych mają „krążyć nad każdą częścią Ziemi”. Argument inwestorów: na dole brakuje prądu, wody i zgody społecznej; na orbicie Słońce świeci bez przerwy. McKinsey wycenia szerszą gospodarkę kosmiczną na 1,8 bln dolarów.
Największy orędownik to Elon Musk. W styczniu SpaceX poprosiło FCC (amerykańska federalna komisja ds. łączności) o zgodę na orbitalne centrum danych — „do miliona satelitów”. W kolejnych wyjaśnieniach pojawiały się platformy rzędu 70 na 20 metrów, cięższe od dzisiejszych Starlinków, część na orbitach ok. 950–1000 km, gdzie zderzenia i śmieci są szczególnie kłopotliwe. Szef FCC Brendan Carr, nominat Trumpa, bywał na startach SpaceX jeszcze przed nominacją. Pod jego kierownictwem komisja poluzowała reguły i mówi o „amerykańskiej dominacji kosmicznej”. Musk publicznie pochwalił wybór Carra.
Administrator NASA Jared Isaacman — miliarder z branży płatności, dwukrotnie latał misjami SpaceX — powtórzył to w sierpniu w podcaście „New York Post”: zabierzmy serwerownie, których nikt nie chce na podwórku, i połóżmy je w kosmosie, gdzie nikomu nie będą przeszkadzać. Zasilanie?
Darmowy reaktor fuzyjny, który tam siedzi — Słońce.
Panele miałyby mieć rozmiar kilku boisk.
GAO (Biuro Odpowiedzialności Rządowej USA) ostrzega: lawina satelitów może zepsuć badania astronomiczne, podbić ryzyko kolizji i ilość śmieci. Części zużytych serwerowni mogą spaść na Ziemię, jeśli nie spalą się w atmosferze. Organizacje — w tym Earthjustice i Public Employees for Environmental Responsibility — w marcu zażądały od FCC pełnej oceny: światło sztuczne w nocy (ludzie, rośliny, zwierzęta), temperatura stratosfery, ozon, sygnały geomagnetyczne, którymi posługują się ptaki wędrowne. FCC nie odpowiedziało na pytania o komentarz.
SpaceX w piśmie do komisji nie rozwiało tych obaw punkt po punkcie. Cecilia Tenge-Rietberg napisała o wdrożeniu etapami i monitorowaniu rzeczywistych skutków atmosferycznych. Przyznała też, że firma nie ma jeszcze „zaawansowanych technik tłumienia jasności”.
Na forum TDK Ventures w San Francisco George Hoyem (dawniej In-Q-Tel) mówił o ryzyku „bitwy w kosmosie” USA–Chiny. Optymiści szukają obejść: Rob Meyerson, były prezes Blue Origin, teraz w Interlune, wróży wydobycie aluminium, żelaza i krzemu poza Ziemią i budowę serwerowni z tych samych surowców.
David Anderson z Ramon.Space, producenta procesorów odpornych na kosmos, twierdzi, że orbita to jedyny sposób, by nadążyć za popytem na AI. Pytanie, które zostaje na Ziemi: czy „nikomu nie będą przeszkadzać” znaczy to samo, gdy milion jasnych obiektów będzie wieczorem jaśniejszy niż gwiazdy.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X