Pakt Migracyjny ma dać wieczną władzę lewicowo-liberalnym elitom?
"Prawa człowieka, pomoc prześladowanym, pochylanie się nad ludzką biedą", tak mówi część ze zwolenników przyjęcia do Europy kolejnych partii nielegalnych migrantów. "Nowe ręce do pracy, rozwój ekonomiczny, bezpieczeństwo demograficzne", argumentują, na pozór bardziej zdroworozsądkowo, zwolennicy wprowadzanego dziś Paktu Migracyjnego. Ani jedni, ani drudzy nie chcą odnieść się do tragedii, których pokłosiem stały się ostatnie zajścia w Belfaście czy Anglii. Uznają je za "incydenty rasistowskie". Zwolennicy Paktu, ci którzy zaliczają się do elit rządzących naszym kontynentem, nie chcą też zdradzać o co, tak naprawdę, im chodzi. Bywają jednak wyjątki, które ujawniają do czego w rzeczywistości potrzebni są elitom imigranci.
W styczniu tego roku lewicowy rząd Hiszpanii przyjął przepisy umożliwiające legalizację pobytu około pół miliona nielegalnych imigrantów, argumentując to oficjalnie "wsparciem dla praw człowieka i gospodarki".
Krytycy, w tym prawicowy dziennik "ABC", ostrzegają, że nowe regulacje mogą zachęcić do nielegalnej migracji na Półwysep Iberyjski, a rzeczywista liczba objętych legalizacją może sięgnąć nawet 2 milionów osób.
Lider VOX (hiszpańskiego odpowiednika Prawa i Sprawiedliwości), Santiago Abascal, zareagował jeszcze mocniej. "Tyran Sánchez [premier Królestwa Hiszpanii] nienawidzi narodu hiszpańskiego. Chce go zastąpić. Dlatego zamierza dekretem stworzyć czynnik przyciągający, aby przyspieszyć inwazję", stwierdził Abascal.
Wypowiedź polityka spotkała się z szeroką, ale dość krótką czasowo krytyką. To, że Santiago Abascal celnie obnażył zamiary lewackich władz Hiszpanii, potwierdziła europoseł skrajnie lewicowej partii Podemos Irene Montero.
„Chcę prosić osoby imigranckie i należące do mniejszości etnicznych: nie zostawiajcie nas samych z tyloma faszystami. Oczywiście, że chcemy, żeby głosowali. Zdobyliśmy dla nich papiery, daliśmy im legalizację, a teraz idziemy po obywatelstwo lub zmianę prawa, żeby mogli głosować. Oby teoria podmiany populacji się ziściła! Obyśmy mogli pozbyć się faszystów i rasistów z tego kraju dzięki imigrantom", wrzeszczała w lutym tego roku na wiecu w Saragossie Montero.
Sprawa jej wystąpienia dotąd jest szeroko komentowana. „To jest samobójstwo całego narodu”, stwierdził jeden z internautów na portalu X.
Współczesnej wersji La Pasionarii dzielnie sekunduje w Polsce jej kolega z europarlamentu Krzysztof Śmiszek. Partner Roberta Biedronia zauważył w lutym tego roku na swoim profilu społecznościowym: „Widzę że skrajne prawactwo w furii, bo Hiszpania uregulowała status 500 tys. migrantów. Boja się jakiejś wyimaginowanej „Wielkiej Podmiany”. Ciągle się czegoś boją. W Polsce też przyszedł już czas na poważną rozmowę o szerszym włączeniu migrantów w życie społeczne i polityczne". W dalszym ciągu wpisu Śmiszek przyznał wprost o co mu chodzi: "Mamy coraz więcej migrantów z polskim obywatelstwem, albo którzy o takie obywatelstwo się starają. My jako Lewica jesteśmy dla nich pierwszym wyborem. I niech tak zostanie".
To co dla Śmiszka jest "skrajnym prawactwem" dla jego idolki z Hiszpanii jest wprost faszyzmem. Tak Abascal określa patriotów, a faktycznie wszystkich, którym zależy na zachowaniu i kultywowaniu tradycyjnych wartości. Równanie ich z faszystami jest zresztą charakterystyczne nie tylko dla iberyjskiego państwa. Wie o tym np. każdy kto miał przyjemność wysłuchania wczorajszego sejmowego wystąpienia Tuska.
Lewicowo-liberalnym politykom sekundują z zapałem ich medialni akolici, postępujący w myśl zasady sformułowanej niegdyś przez miłośniczkę "profesora Tuska": "taka jest prawda i żadne fakty jej nie zmienią". "Prawdą" jest więc, przynajmniej dla portalu OKO.press, że płonące domy, samochody i sklepy w Belfaście, to "efekt antyimigranckiej nagonki rozkręconej przez skrajną prawicę". Tej "prawdy" nie mogą zmienić fakty, podane m. in. przez portal eska.pl: "Zamieszki wybuchły, gdyż 30-letni obywatel Sudanu z brutalnością zaatakował białego 44-latka – najpierw zadał mu ciosy nożem, a następnie próbował odciąć mu głowę. Jak relacjonują świadkowie, po wszystkim napastnik uśmiechał się i rozsmarował krew ofiary na swoich ustach".
Źródło: Republika, x.com
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X