Trump przeciął gordyjski węzeł bezradności wobec dyktatur
Karina Mariani w analizie opublikowanej w hiszpańskiej Gaceta stwierdza, że Donald Trump dokonał radykalnego przełomu w polityce międzynarodowej, przecinając – niczym Aleksander Wielki – gordyjski węzeł bezradności wobec dyktatur. Schwytanie Nicolása Maduro oraz wcześniejszy atak na irański program nuklearny pokazały, że dotychczasowy „porządek oparty na zasadach” stał się narzędziem ochrony tyranów, a krytyka działań Trumpa w imię prawa międzynarodowego to – według autorki – przejaw skrajnego cynizmu.
Karina Mariani w obszernej analizie opublikowanej 11 stycznia 2026 roku w hiszpańskiej Gaceta porównuje działania Donalda Trumpa do czynu Aleksandra Wielkiego, który zamiast mozolnie rozplątywać słynny gordyjski węzeł, po prostu przeciął go mieczem. Podobnie – jak podkreśla Mariani – Trump zrezygnował z dekad zachodniej bezradności, unikania trudnych decyzji i zasłaniania się rzekomo nienaruszalnym „porządkiem międzynarodowym opartym na zasadach”.
Autorka wskazuje, że po II wojnie światowej stworzone instytucje miały gwarantować pokój i sprawiedliwość, jednak w praktyce umożliwiły zimną wojnę, a później stały się areną dominacji nowego „osi antyzachodniej” – Chin, Rosji, Iranu i ich satelitów. Jak analizuje Karina Mariani, dzisiejsze organizacje międzynarodowe, zwłaszcza ONZ, są zdominowane liczbowo i proceduralnie przez dyktatury i państwa upadłe – przykładem jest Somalia przewodnicząca obecnie Radzie Bezpieczeństwa.
Zdaniem Mariani, prawo międzynarodowe przestało być cywilizacyjną latarnią, a stało się biurokratycznym i prawnym narzędziem ochrony tyranów. Przywołuje m.in. absurdalne potępianie izraelskiej operacji przeciwko Hezbollahowi jako „nielegalnej”, przy jednoczesnej niemożności powstrzymania finansowania terroryzmu, kamienowania kobiet czy małżeństw dziecięcych. Karina Mariani podkreśla, że przez dekady Zachód wybierał bierność – sankcje, które niczego nie zmieniały – co pozwoliło antyzachodniemu blokowi rosnąć w siłę na wszystkich kontynentach.
Trump – wbrew głosom izolacjonistów, alarmistów i zwolenników status quo – zdecydował się na działania zdecydowane i skuteczne: atak na irański program nuklearny bez strat własnych oraz błyskawiczną operację schwytania Nicolása Maduro w Caracas, również bez ofiar i bez wojny. Obie akcje – jak pisze Mariani – zmieniły rzeczywistość geopolityczną w ciągu chwil i obnażyły bezradność „ostrożnych”, których ostrzeżenia okazały się nieaktualne. Schwytanie Maduro zmusiło świat do konfrontacji z prawdą o jednym z najbardziej brutalnych reżimów współczesności. Jak podkreśla autorka, nie da się już dłużej zaprzeczać istnieniu torturowanych więźniów politycznych, całkowitej infiltracji reżimu przez służby kubańskie, gigantycznym rabunku majątku Wenezueli czy współpracy z międzynarodowym narkoterroryzmem, szpiegostwem i – według zapowiedzi – zbrodniami przeciwko ludzkości, w tym torturami i wykorzystywaniem seksualnym dzieci i młodzieży po sfałszowanych wyborach 2024 roku.
Karina Mariani krytykuje tych, którzy twierdzą, że oskarżenia wobec Maduro są „niewystarczające” lub „lekkie”, nazywając takie stwierdzenia kłamstwem. Jednocześnie odpowiada krytykom, którzy widzą w działaniach Trumpa wyłącznie interesy naftowe i regionalną dominację – nawet jeśli te motywy współistnieją, nie umniejsza to według niej pozytywnego skutku usunięcia tyrana. Najostrzej Mariani atakuje tych, którzy w imię nienaruszalności prawa międzynarodowego potępiają interwencję, twierdząc, że otwiera to drogę imperializmowi i „prawu silniejszego”. Jak analizuje, prawo silniejszego już dawno obowiązuje – tyle że w wykonaniu dyktatur, a dotychczasowy system jedynie legitymizował ich bezkarność.
Zdaniem autorki, fetyszyzacja prawa międzynarodowego i ONZ jako rzekomo neutralnego arbitra jest absurdalna – zwłaszcza gdy Rosja i Chiny paraliżują Radę Bezpieczeństwa, a Zgromadzenie Ogólne ignoruje masakry w Iranie (2025), zbrodnie na Kubie i w Wenezueli. Karina Mariani konkluduje, że akcja Trumpa wywołała niepokój w Moskwie i Pekinie, wzmocniła amerykańską wersję Doktryny Monroe (nazywaną już „Doktryną Donroe”) i pokazała, że dotychczasowa bezradność była nie tylko nieskuteczna, ale de facto sprzyjała tyranom. Obrona „porządku opartego na zasadach” w obecnej formie – jak pisze – stała się cyniczną tarczą dla dyktatorów.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X