Polowanie na głosy. Czy migrantka zdecyduje 13 września o losach Szwecji?
W Tenście, jednej z najbardziej znanych sztokholmskich dzielnic zdominowanych przez imigrantów, na słupie wisi plakat partii rządzącej. Uśmiechnięty premier Ulf Kristersson obiecuje: „Doprowadzamy sprawy do końca”. Na plakacie ktoś naderwał papier i dopisał grubym markerem: „BROTT MOT MÄNSKLIGHETEN” „ZBRODNIA PRZECIWKO LUDZKOŚCI”.
W Vaxholm, idylla nad sama wodą w pobliżu Sztokholmu, wiszą inne plakaty. Żółto-niebiescy Szwedzcy Demokraci obiecują kategorycznie zachować Szwecję taką, jaka jest. Jeden i drugi obraz oddają istotę kampanii przed wyborami 13 września 2026 roku. Tu nie chodzi już tylko o podatki, energię czy opiekę zdrowotną, ale o to kto i za jaką cenę kupi głosy rosnącej grupy wyborców o korzeniach pozaeuropejskich.
Kto zagłosuje?
W wyborach do Riksdagu głosują wyłącznie obywatele Szwecji, którzy ukończyli 18 lat. W wyborach 2026 uprawnionych jest około 8,05 miliona osób. Szwedzkie media podkreślają, że nigdy wcześniej tak wielu urodzonych za granicą obywateli nie miało prawa głosu w wyborach parlamentarnych. Teraz co szósty uprawniony wyborca jest urodzony poza Szwecją. W 2022 roku urodzeni za granicą stanowili 1,21 miliona uprawnionych, czyli 15,9 procent elektoratu. Dziś szacunki mówią o około 1,3 miliona dorosłych obywateli. W wyborach samorządowych i regionalnych uprawnionych jest 8,40 miliona osób, w tym 581 tysięcy bez szwedzkiego obywatelstwa (obywatele UE, Norwegii i Islandii oraz pozostali po trzech latach meldunku). W Botkyrce, Södertälje czy Upplands-Bro odsetek nieobywateli wśród uprawnionych sięga 13–14 procent, w niektórych gminach przekracza 20 procent.
Od objęcia władzy przez blok konserwatywny, znany jako Tidö, do lipca 2026 Szwecja nadała obywatelstwo ponad 217 tysiącom osób. Szacunki mówią, że około 162 tysiące z nich jest już w wieku wyborczym. Frekwencja wśród urodzonych za granicą w 2022 roku wyniosła około 67 procent, wobec około 89 procent wśród urodzonych w kraju. Teraz, według danych o głosowaniu przedterminowym, w dzielnicach imigranckich frekwencja może skoczyć w górę.
Sondaże wskazują na lekki plus dla opozycji. Novus (24–30 sierpnia, publikacja 2 września) dał Socjaldemokratom 25,8 procent, Szwedzkim Demokratom 20,7, Moderatom 17,2, Lewicy 8,4, Centrum 8,3, Zielonym 7,8, Chrześcijańskim Demokratom 6,5, Liberałom 3,3. Przewaga bloku opozycyjnego skurczyła się już tylko do 2,6 punktów procentowych. Jeszcze parę tygodni temu różnica ta sięgała nawet 9 procent.
Imigranci w Szwecji
Szwecja nie jest już krajem z 2015 roku. Konserwatywny rząd Ulfa Kristerssona, wspierany przez prawicowo-populistyczną SD w ramach porozumienia z Tidö, zaostrzył prawo do azylu do unijnego minimum, wprowadził testy językowe i kulturowe oraz premie za dobrowolny powrót do kraju pochodzenia. W 2025 roku wniosków azylowych było około 6700. Na 2026 rok szacuje się około 4200, to jest najniższy poziom od 1985 roku.
Według niepublikowanych wcześniej danych Novus, ujawnionych przez szwedzki magazyn Fokus, 85 procent muzułmańskich respondentów zamierza głosować na trzy partie lewicowe; 61,6 proc. na Socjaldemokratów, 18,7 proc. na postkomunistyczną Vänsterpartiet, 4,9 proc. na Zielonych. Już w 2021 roku Socjaldemokracja miała wśród muzułmanów 58,7 proc. a V osiągnęła 8,3 proc. W 2022 wśród urodzonych poza Europą 43 proc. głosowało na S, a 19 proc. na skrajną Lewicę. Wśród kobiet z Bliskiego Wschodu i Wschodniej Afryki blisko 68 proc. sympatyzuje z S, V lub MP. Lewica traktuje od dekad społeczności imigranckie jako swój własny lojalny elektorat. Socjaldemokraci w Sörmlandzie stworzyli reklamę na popularnej islamskiej platformie medialnej Al Kompis. Kandydaci Centrum, jak Yousef Hussin, prowadzą kampanię w siedmiu językach i w wersji arabskiej przedstawiają się jako „jeden z was”, obiecując szybsze procedury uprawnienia do pobytu w Szwecji, łatwiejsze łączenie rodzin i przyspieszone obywatelstwo. Alice Bah Kuhnke z partii Zielonych uważa, że Szwecja potrzebuje więcej ludzi”.
Prawicowy populista Jimmie Åkesson komentuje działania lewicy jednoznacznie „Tu chodzi o władzę. Wieloletnia walka Socjaldemokratów o zwiększenie imigracji ze świata muzułmańskiego nigdy nie była przypadkiem. Obietnica Magdaleny Andersson nadania obywatelstwa nawet 100 tysiącom imigrantów według starych, niewymagających reguł należy rozpatrywać w tym samym świetle. Tu nie chodzi o solidarność ani humanitaryzm, tylko o władzę. Gdy szwedzcy wyborcy uciekają od partii, potrzebuje ona głosów z innego źródła”.
Nie wszyscy imigranci głosują na lewicę
Profesor Henrik Ekengren Oscarsson z Uniwersytetu w Göteborgu zauważa, że jednocześnie wzrasta poparcie dla SD wśród części muzułmanów. „Istnieją osoby urodzone poza Europą, z tożsamością muzułmańską, które nie zgadzają się na to, żeby Szwecja zwiększała liczbę przyjmowanych uchodźców. To ważna korekta narracji. Nie wszyscy imigranci są automatycznym elektoratem lewicy. Część z nich, zwłaszcza ci, którzy sami doświadczyli skutków nieudanej integracji, rozumie, że niekontrolowany napływ ludzi niszczy to, po co przyjechali akurat do Szwecji”.
Oscarsson wiąże sympatię migrantów z lewicą głównie z sytuacją społeczną, tylko około jednej trzeciej urodzonych poza Europą głosuje na prawicę.
Szwedzkie enklawy
W Rinkeby, Tenście i Skärholmen lewica rozkłada plakaty „jesteśmy po waszej stronie” i obiecuje zachowanie psychiatrii i więcej świadczeń w konkretnych dzielnicach. Lewica obiecuje także więcej praw azylowych. Prawica mówi natomiast o demografii i końcu wielokulturowości. Żadna z tych strategii nie rozwiązuje problemów Szwecji. Dopóki partie traktują grupy etniczno-religijne jako zasoby wyborcze, a nie obywateli do udziału we wspólnym kontrakcie społecznym, opartym na języku, prawie i normach, Szwecja dryfuje ku społeczeństwu podzielonemu. Decyzja zapadnie 13 września.
Źródło: Republika, Aleksandra Fedorska
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X