"Wielka Siostra" forsuje kontrolę w sieci. Chce patrzeć i wi(e)dzieć...
Mimo wyraźnego odrzucenia przez większość europosłów, Ursula von der Leyen kontynuuje prace nad obowiązkową weryfikacją tożsamości w internecie. Komisja Europejska zamierza uczynić potwierdzenie wieku i tożsamości warunkiem dostępu do platform społecznościowych i usług online, oficjalnie w ramach walki z zagrożeniami dla dzieci.
Bruksela nie zamierza rezygnować z kontrowersyjnego projektu mimo braku poparcia w Parlamencie Europejskim. Prezydent Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen otwarcie deklaruje, że dostęp do internetu i platform społecznościowych ma być uzależniony od obowiązkowej weryfikacji tożsamości – narzędzie przedstawiane jako ochrona dzieci staje się w praktyce bramką kontrolującą cały ruch w sieci.
Projekt, znany jako Chat Control, zakłada wprowadzenie systemu, w którym każda osoba korzystająca z głównych platform będzie musiała potwierdzić swoją tożsamość i wiek. Von der Leyen, pomimo letnich i powakacyjnych głosowań, w których większość eurodeputowanych odrzuciła propozycję, zapowiedziała na początku tygodnia dalsze prace legislacyjne. Po wakacjach ma pojawić się formalna propozycja prawna zobowiązująca wielkie platformy do wdrożenia tego mechanizmu.
Kluczowe jest to, że weryfikacja przestanie być dobrowolna. System nie ograniczy się wyłącznie do nieletnich – każdy dorosły użytkownik będzie traktowany jako potencjalny niepełnoletni, co w praktyce oznacza koniec anonimowości w internecie. Osoby odmawiające identyfikacji zostaną wykluczone z popularnych serwisów.
Krytycy wskazują, że narzędzie, które w kwietniu zostało zhakowane w mniej niż dwie minuty przez eksperta ds. cyberbezpieczeństwa Paula Moore’a, niesie poważne ryzyka dla ochrony danych osobowych. Mimo to Komisja bagatelizuje te obawy, określając wcześniejszą wersję mianem „testowej”. W rzeczywistości chodzi o stworzenie jednolitego identyfikatora cyfrowego dla obywateli UE.
Nowa retoryka skupia się na „bezpieczeństwie technologicznym”, ale w tle rysuje się szerszy mechanizm kontroli. Platformy będą zobowiązane do badania każdego zgłoszenia „szkodliwych treści” – pojęcia na tyle szerokiego, że może objąć praktycznie każdą niewygodną wypowiedź. Już teraz pojawiają się doniesienia o usuwaniu materiałów krytycznych wobec samego projektu Chat Control.
W efekcie anonimowość, fundamentalna dla wolności słowa, dziennikarstwa śledczego i ochrony źródeł, ma zostać poważnie ograniczona. To, co jest sprzedawane jako narzędzie ochrony dzieci, w praktyce staje się systemem powszechnej inwigilacji, w którym instytucje unijne zyskują realny wpływ na to, kto może mówić, co czytać i z kim się kontaktować w przestrzeni cyfrowej.
Źródło: Republika
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.
Jesteśmy na Youtube: Bądź z nami na Youtube
Jesteśmy na Facebooku: Bądź z nami na FB
Jesteśmy na platformie X: Bądź z nami na X